

Obie ekipy zaczęły to spotkanie z impetem, jednak klarowniejsze okazje na początku spotkania mieli gospodarze. Najpierw Gajos trafił w słupek, później Joao Amaral oszukał Macieja Sadloka i z łatwością pokonał Mateusza Lisa. Wisła chciała szybko odpowiedzieć - Jakub Bartosz świetnie podał wzdłuż bramki, jednak nikt nie zdołał zamknąć akcji. Ogromnego pecha miał Rafał Pietrzak, kiedy po dośrodkowaniu Macieja Makuszewskiego, dostał piłką w rękę w polu karnym, przez co sędzia wskazał na wapno. Bezbłędny z jedenastu metrów okazał się Christian Gytkjaer i po 17 minutach Lech prowadził już 2:0. Kilka chwil później futbolówka wylądowała pod nogami Martina Kostala, a ten strzałem w długi róg zdobył gola kontaktowego.
Po przerwie odmieniły się losy meczu. Kapitalną akcję przeprowadziło trio Kostal-Imaz-Ondrasek, ten ostatni umieścił piłkę w siatce, jednak sędzia odgwizdał pozycję spaloną wiślaka. Po wideoweryfikacji gol został uznany. Kilka minut później do własnej bramki futbolówkę wpakował Christian Gytkjaer, a wynik podwyższył dobrze dysponowany w tym sezonie Czech. W ostatnich minutach podstawowego czasu Kolejorza dobił Marko Kolar, któremu idealnie piłkę wyłożył Jesus Imaz. Lech Poznań zanotował pierwszą porażkę w bieżących rozgrywkach.