

Nieszczęście Kolejorza rozpoczęło się od... rzutu karnego podyktowanego przeciwko rywalom. Do piłki podszedł Darko Jevtić, ale jego strzał zatrzymał Zlatan Alomerović. W poprzednim spotkaniu tych zespołów ten sam golkiper z "jedenastki" nie dał się zaś zaskoczyć koledze klubowemu Jevticia - Christianowi Gytkjaerowi.
Wkrótce potem w meczu było 1:0, ale... dla gości! Gola strzelił Sanel Kapidzić, który w tym starciu zadebiutował w wyjściowym składzie Korony Kielce. Dopiero pierwszy raz w historii występów w Ekstraklasie objęli prowadzenie w starciu z Lechem na jego stadionie!
Ten wynik udało im się dowieźć do końca mimo świetnych okazji Ołeksija Chobłenki (pudło z pięciu metrów...), Łukasza Trałki, czy Christiana Gytkjaera. Alomerović zawsze był na posterunku w decydującym momencie. To dało Koronie pierwszą wygraną w historii rywalizacji z Lechem w Poznaniu.
Dla Lecha, który w rundzie zasadniczej u siebie zanotował dwanaście zwycięstw i trzy remisy to pierwsza porażka w tym sezonie przy Bułgarskiej. Jako ostatni w tych rozgrywkach stracił on status niepokonanego w roli gospodarza. Pod znakiem zapytania teraz stanęła jednak też jego pozycja lidera. W razie zwycięstw Jagiellonii Białystok oraz Legii Warszawa spadnie on nawet na trzecie miejsce po tej kolejce.
LECH POZNAŃ 0:1 KORONA KIELCE
(Sanel Kapidzić)
fot. 400mm.pl