

Stawka przed tym spotkaniem była olbrzymia, bowiem wygrany starcia w Gdańsku miał zapewniony awans do górnej ósemki. Dodatkowo Cracovia chciała przełamać serię sześciu porażek. I to właśnie goście weszli w to spotkanie z impetem, atakując kilkukrotnie bramkę Dusana Kuciaka, lecz doświadczony Słowak nie dał się zaskoczyć. Najpierw Rafael Lopes z dystansu, a chwilę poźniej w dogodniejszej sytuacji znalazł się Pelle. Co nie udało się w pierwszym kwadransie, wyszło w 33. minucie. Po składnej akcji podopiecznych Michała Probierza zakończonej strzałem z bliska van Amersfoorta, krakowianie objęli prowadzenie.
Po zmianie stron do wyrównania błyskawicznie doprowadziła Lechia Gdańsk. Karol Fila dograł z prawej flanki i w swoim 4. meczu z rzędu piłkę do siatki wpakował Łukasz Zwoliński. Radość gospodarzy nie trwała zbyt długo. Kilkadziesiąt sekund później pechowo interweniował Maloca, pokonując Dusana Kuciaka. Na kilka minut przed końcem kropkę na "i" postawił zdobywca pierwszego gola dla Cracovii.