

Ciekawie zrobiło się w 12. minucie, gdy debiutujący Cafu huknął wolejem zza pola karnego. Dobrze interweniujący Dusan Kuciak uratował Lechię przed szybką utratą gola. Kilka minut później bliski szczęścia po sytuacyjnym uderzeniu był Miroslav Radović, ale piłka trafiła w poprzeczkę. W końcu przyjezdni doczekali się jednak bramki. Miało to miejsce w 24. minucie, gdy prostopadłe podanie posłał Marko Vesović, a do futbolówki dopadł Jarosław Niezgoda i czubkiem buta posłał ją obok interweniującego bramkarza. Z czasem gdańszczanie doszli do głosu. Wyrównać mogli w ostatniej akcji pierwszej połowy, lecz Flavio Paixao minimalnie przestrzelił.
Po zmianie stron Legia wyprowadziła dwa szybkie ciosy. Najpierw w 48. minucie Miroslav Radović zobaczył, że niepilnowany jest William Remy, więc dośrodkował w jego kierunku, a francuski zawodnik zdobył drugiego gola w tym meczu. Akcję później w szesnastkę gospodarzy wpadł Michał Kucharczyk. Strzelał na raty, ale ostatecznie udało mu się pocelować. Lechia nie złożyła broni, co zaowocowało w 66. minucie. Podopieczni Piotra Stokowca ładnie rozegrali, zaczęło się od dośrodkowania Pawła Stolarskiego, po czym Grzegorz Kuświk zgrał do Simeona Sławczewa. Ten strzelił z pierwszej piłki, umieszczając piłkę w siatce. Na nic więcej tego dnia Lechii nie było jednak stać.