

Spotkanie długo się rozkręcało. Z pierwszej połowy warto wyróżnić akcję Legii z 26. minuty. Wtedy to Marko Vesović zdecydował się na strzał z ostrego kąta, lecz Jakub Słowik poradził sobie z interwencją. Lepszą szansę gospodarze mieli krótko po przerwie. Andre Martins posłał świetne podanie w kierunku Cafu, a ten, mimo obrońcy za plecami, zdołał uderzyć z półobrotu. Piłka minęła jednak słupek.
Jedyny gol w tym meczu to dzieło Carlitosa. Hiszpan wpisał się na listę strzelców w 53. minucie, gdy wykorzystał rzut karny po zagraniu ręką Igora Tarasovsa. Ciekawiej zrobiło się jeszcze w samej końcówce, gdy nie było jasne, czy Śląskowi należy się rzut karny. Po wideoweryfikacji sędzia nie wskazał jednak na wapno i trzy punkty zostały w Warszawie.