

Spotkanie o takiej randze nie mogło zacząć się lepiej. Już w 2. minucie obejrzeliśmy pierwszą bramkę, której autorem został Dominik Nagy. Legia świetnie zaczęła, ale nie zamierzała na tym poprzestać. Niedługo później Carlitos pocelował w poprzeczkę, a już w 23. minucie – prosto do siatki. Gospodarze zeszli więc do szatni z zasłużonym dwubramkowym prowadzeniem i nic nie zapowiadało, żeby mecz miał zakończyć inaczej, niż ich zwycięstwem.
Wisła miała jednak inne plany. Krótko po zmianie stron nastąpiło pięć minut, które wstrząsnęło kibicami w Warszawie. Kontaktową bramkę strzelił Jesus Imaz. Kilkadziesiąt sekund później był już remis, po tym jak z rogu szesnastki świetnie przymierzył Martin Kostal. A w 62. minucie Biała Gwiazda wyszła na prowadzenie, bo dublet uzbierał Jesus Imaz. To jednak nie był koniec emocji. Tuż przed końcem Carlitos przedarł się w pole karne i świetnym strzałem pokonał bramkarza. Co za mecz!