

Od początku spotkania aktywny był Paweł Wszołek. Już w 6. minucie strzałem głową sprawdził on czujność bramkarza rywali. To też za jego sprawą wicemistrzowie Polski objęli prowadzenie. W 28. minucie skrzydłowy ściął do środka z rogu pola karnego, a po jego uderzeniu piłka odbiła się jeszcze od obrońcy i wtoczyła do siatki. Drugą bramkę obejrzeliśmy już po zmianie stron. Wtedy do akcji ofensywnej podłączył się Artur Jędrzejczyk i sprawił, że Paweł Bochniewicz zaliczył trafienie samobójcze.
Kolejne gole padały jeden za drugim. W 56. minucie po raz drugi na listę strzelców wpisał się Paweł Wszołek, choć spora zasługa była w tym Luquinhasa, który uciekł obrońcom i zwiódł bramkarza. Chwilę później Arvydas Novikovas uderzył mocno bez przyjęcia, a futbolówka przeleciała między nogami interweniującego bramkarza. Ostatnią bramkę dla Legii strzelił z kolei w 63. minucie Jarosław Niezgoda, który tym samym został współliderem w klasyfikacji strzelców. Gości stać było tylko na honorowe trafenie - na kwadrans przed końcem zanotował je Przemysław Wiśniewski.