

Dzięki zdobyciu mistrzostwa Legia Warszawa w dziesiątym sezonie z rzędu będzie reprezentować Polskę w rozgrywkach klubowych na kontynentalnej arenie. W ten sposób Wojskowi wyrównali krajowy rekord. Dotychczas jedyną ekipą, która przez dekadę rywalizowała w takich zmaganiach był GKS Katowice w edycjach 1986/1987 - 1995/1996. Łącznie zaś w Lidze Mistrzów lub Pucharze Europejskich Mistrzów Klubowych (wliczając w to eliminacje) uczestniczyli czternastokrotnie. Raz doszli do półfinału (1969/1970), w dwóch przypadkach kończyli natomiast batalię na ćwierćfinałach (1970/1971 i 1995/1996). Żaden inny polski klub nie rywalizował tak często w tej fazie w najważniejszych europejskich rozgrywkach.
MAKSYMALNIE DWIE PRZESZKODY
Najbliższy przeciwnik serię gier w europejskich pucharach ma jednak jeszcze dłuższą od Legii. Nieprzerwanie występuje w nich bowiem od edycji 2004/2005, czyli już siedemnaście sezonów z rzędu. To jeden z najlepszych rezutlatów na całym Starym Kontynencie. Próżno jednak wśród ich osiągnięć w tym czasie szukać jakiegokolwiek udziału w fazie grupowej. W każdej z tych kampanii zatrzymywali się bowiem po przejściu maksymalnie dwóch rywali. A że w trwających rozgrywkach w preeliminacjach pokonali już SC Tre Fiori z San Marino i - po walkowerze - kosowską Dritę Gjilani - można powiedzieć, że normę mają wyrobioną.
Największy sukces tego klubu w całej historii to ćwierćfinał PEMK z sezonu 1966/1967. Ale także wtedy wystarczyło im do tego pokonanie zaledwie dwójki rywali (Arisu Bonnevoie z Luksemburga i norweskiej Vaalerengi IF). Zatrzymali się zaś na CSKA Sofia. O dziwo natomiast w bogatym rejestrze występów tego klubu w Europie brakuje jeszcze jakiejkolwiek rywalizacji z polskimi drużynami. Pierwszy raz w ogóle także przedstawiciel Ekstraklasy zagra z północnoirlandzkim zespołem w PEMK lub LM (wliczając kwalifikacje).
W całej swej historii Linfield FC pokonał tylko drużyny z dziesięciu lig: luksemburskiej, norweskiej, irlandzkiej, islandzkiej, gruzińskiej (po dyskwalifikacji przeciwników), łotewskiej, farerskiej, sanmaryńskiej, kosowskiej (po walkowerze) i czarnogórskiej. Choc trzeba też przyznać, że w zeszłej edycji Ligi Europy byli blisko przejścia Qarabagu Agdam. Po remisie 4:4 w dwumeczu, o promocji Azerów zdecydowały gole wyjazdowe.

Dotąd Legia Warszawa tylko raz mierzyła się z przeciwnikiem z Irlandii Północnej w europejskich pucharach. W 1997 roku ograła w dwumeczu w Pucharze Zdobywców Pucharów Glenavon (5-1).
REKORDZIŚCI ŚWIATA
Po triumfie w poprzednim sezonie Legia Warszawa awansowała na pierwsze miejsce w liczbie posiadanych mistrzostw krajowych wśród polskich zespołów, zrównując się z Ruchem Chorzów i Górnikiem Zabrze (po 14). W Irlandii Północnej już od wielu lat to miejsce bezdyskusyjnie należy się zaś jej najbliższemu rywalowi. Linfield FC ma na koncie bowiem aż 54 zwycięstwa w końcowej klasyfikacji, czyli prawie dwa razy tyle co następny zespół w zestawieniu - Glentoran FC (23). Zatem prawie 45% sezonów kończyło się złotem dla Niebieskich. U Legii ten współczynnik to niespełna 15%. W historii północnoirlandzkich rozgrywek zdarzało sie maksymalnie sześć edycji z rzędu bez finałowej wygranej tej ekipy. Zaledwie 26 razy (22%) wypadała w ogóle poza podium!
Dzięki ostatniemu zwycięstwu w końcowej klasyfikacji ligi Linfield FC wyrównało nawet światowy rekord klubowy w liczbie zdobytych mistrzostw kraju. Tyle samo co Niebiescy posiada bowiem też Rangers FC z niedoległej Szkocji. W ostatnim - przedwcześnie zakończonym po 31 z 38 kolejek - sezonie Linfield FC było najlepsze w stawce pod względem liczby zwycięstw (22, czyli 71% wszystkich rozegranych spotkań), goli strzelonych (71, średnio - 2,29/mecz), czy bilansu bramkowego (+47, średnio na jedną bramkę rywala odpowiadało 2,96 bramkami). Od edycji 2014/2015 żaden z mistrzów Irlandii Północnej nie zanotował jednak tak niskiej średniej punktowej, co Niebiescy w ostatniej kampanii (2,23).
HEALY PRZECIWKO BORUCOWI
Marcowy wieczór 2009 roku na Windsor Park w Belfaście to pewnie jedno z najgorszych wspomnień ze sportowej kariery aktualnego golkipera Legii Warszawa - Artura Boruca. W barwach reprezentacji Polski przepuścił bowiem wtedy zupełnie niegroźną piłkę podawaną przez Michała Żewłakowa. To przypieczętowało końcową wygraną Irlandii Północnej w meczu eliminacji Mistrzostw Świata 2010. Z boiska wydarzenia te obserwował jeszcze jeden z uczestników starcia Wojskowych z Linfield FC - David Healy. Tyle że on - rok starszy od Boruca - przeniósł się już na drugą stronę piłkarskiej barykady i dziś pełni rolę trenera Niebieskich. To z pewnością najsłynniejszy przedstawiciel całej drużyny, chociażby ze względu na miano rekordzisty reprezentacji Irlandii Północnej pod względem liczby strzelonych goli (36).

Aktualny trener Linfield FC, David Healy, w walce z Jakubem Błaszczykowskim i Pawłem Golańskim w eliminacjach MŚ 2010
Wśród jego piłkarzy brak graczy tej miary. Zawodnikiem z największą sumą meczów w kadrze, jest w szeregach Linfield FC lewy obrońca Ryan McGivern. I on był wówczas w Belfaście, gdy niefortunną interwencję zaliczył Boruc, ale całe spotkanie przesiedział na ławce rezerwowych. Na EURO 2016 nie znalazł się zaś w ogóle wśród powołanych piłkarzy. Na jego koncie znajduje się też nawet jedno spotkanie w Premier League (w barwach Manchesteru City). Pojedyncze spotkania w kadrze zanotowali jeszcze poza nim z aktualnego składu Niebieskich jedynie napastnik Shayne Lavery i pomocnik Jamie Mulgrew.
Największy bramkowy udział w sukcesie ligowym Linfield miał w zeszłym sezonie natomiast Andrew Waterworth. Trafił on trzynastokrotnie, w tym cztery razy z rzutów karnych, Dwucyfrowy dorobek osiągnęli także Lavery (10 goli w swym pierwszym sezonie gry w lidze) i Joel Cooper, który jednocześnie wygrał klasyfikację kanadyjską (11 goli, 12 asyst). To on zanotował pięć decydujących podań przy bramkach Waterwortha. Akurat jego jednak w składzie Niebieskich już nie ma. Przeniósł się bowiem do angielskiego Oxford United (League One). O dogrania do napastników będzie więc musiał się zatroszczyć przede wszystkim najlepszy asystent poprzedniej edycji ligi północnoirlandzkiej - Kirk Millar (13). Inne ze znaczących osłabień poza Cooperem to brak Rohana Fergusona. Szkocki bramkarz zajął bowiem 2. miejsce pod względem liczby spotkań z czystym kontem (12). Obecnie jednak jest już wolnym zawodnikiem.