

Pierwsza do walki stanie Legia Warszawa. O 18.45 czasu polskiego rozpocznie starcie z Molde FK w Norwegii. Dla piłkarzy ze stolicy będzie to okazja do rewanżu za zeszłoroczną porażkę 0:3 z tym rywalem w ramach 1/16 finału Ligi Konferencji UEFA. Szlaki przetarła już Jagiellonia Białystok w tym sezonie, wygrywając z Norwegami różnicą trzech goli w fazie ligowej. Wcześniej z Molde FK graliśmy jeszcze w poprzedniej dekadzie (dwa remisy Legii w eliminacjach Ligi Mistrzów UEFA).
Legia Warszawa w 2025 roku grała na wyjeździe dwa razy i oba mecze przegrała. W roli gościa uległa też Djurgardens IF w swoim ostatnim meczu na arenie międzynarodowej. Wcześniej jednak wygrała 5 europejskich wyjazdów z rzędu, zachowując czyste konta w czterech z nich. Na podobny rezultat mamy nadzieję także w nadchodzącym spotkaniu, bo rywal warszawiaków do tego etapu dotarł z trudem. O awansie w dwumeczu z irlandzkim Shamrock Rovers zadecydowały rzuty karne, a wcześniej na 23. miejsce w fazie ligowej załapali się z bilansem 2-1-3. Molde FK wciąż nie wznowiło rozgrywek ligowych (start 29 marca), a nowy trener nie miał jeszcze wielu okazji do udowodnienia swojej jakości.
Wiosna w Białymstoku trwa już od połowy lutego. Jagiellonia do 1/8 finału Ligi Konferencji Europy awansowała po dwóch zwycięstwach z FK TSC Backa Topola (w dwumeczu: 6:2). O ćwierćfinał zagra z Cercle Brugge, który do turnieju dostał się po wyeliminowaniu Wisły Kraków (6:1, 1:4). Od tamtej pory udało im się jeszcze raz zdobyć 6 goli w jednym meczu (z FC St. Gallen 1879 - klubem, który wyeliminował Śląsk Wrocław), ale ostatnie spotkania były znacznie spokojniejsze. Cercle Brugge zremisował 5 z 6 ostatnich gier, a od 12 meczów nie strzelił więcej niż 1 gola. W lidze belgijskiej zajmuje 12. miejsce z przewagą jednego punktu nad grupą spadkową.
Fakt, że Jagiellonia Białystok nie trafiła na Legię Warszawa sprawia, że mamy szansę na awans dwóch zespołów z PKO Bank Polski Ekstraklasy i zdobycz większą niż 1,125 punktu do rankingu krajowego UEFA (gdyby doszło do polskiego starcia). W czwartek warto spoglądać także na wyniki Duńczyków i Szwajcarów, bo od ich spotkań może zależeć awans Polski na 16. lub 15. miejsce.