

W 4. kolejce fazy ligowej Ligi Konferencji UEFA wszyscy reprezentanci PKO Bank Polski Ekstraklasy w tych rozgrywkach zapraszają swoich rywali do siebie. Pucharowe emocje rozpoczną mecze Lecha i Rakowa, a następnie przyjdzie czas na starcia Legii oraz Jagiellonii.
Przed nami wyjątkowy wieczór – każdy z naszych zespołów powalczy o bezcenne punkty na oczach własnych kibiców. Raków Częstochowa i Jagiellonia Białystok mają dotąd po 5 punktów i plasują się w górnej połowie stawki, podczas gdy Lech Poznań i Legia Warszawa uzbierali po 3 oczka. Emocji i smaczków z pewnością nie zabraknie – od pierwszego starcia Lecha ze szwajcarskim Lausanne po kolejną rywalizację z Czechami przy Łazienkowskiej.
Lech zaczął udział w fazie ligowej z przytupem, gromiąc Rapid Wiedeń aż 4:1, lecz później przytrafiły mu się dwie porażki. W poprzedniej kolejce Kolejorz prowadził sensacyjnie 2:0 na wyjeździe z Rayo Vallecano, by ostatecznie przegrać 2:3 i wypuścić z rąk remis w końcówce. W związku z tym starcie z Lausanne-Sport urasta do rangi kluczowego w walce o awans. Łatwo nie będzie. Szwajcarski klub radzi sobie świetnie – nie przegrał jeszcze meczu i z dorobkiem 7 punktów (2 zwycięstwa, 1 remis) zajmuje wysokie 5. miejsce w tabeli całej fazy ligowej.
Będzie to pierwsza w historii konfrontacja Lecha z FC Lausanne-Sport. Historia starć polsko-szwajcarskich pamięta efektowne triumfy – to właśnie Lech rozbił Grasshopper Zurych 6:0 w Pucharze UEFA w 2008 roku. Dziś poznańska lokomotywa liczy na podobną moc, by zatrzymać rozpędzony zespół z Lozanny.
Wicemistrz Polski na europejskiej scenie radzi sobie bardzo dobrze. Po trzech kolejkach jest niepokonany – zgromadził 5 punktów (1 zwycięstwo, 2 remisy, bramki 3:1), co daje mu 12. miejsce w Lidze Konferencji UEFA. Częstochowianie solidnie prezentują się zwłaszcza w defensywie – jako jedyni z polskiej czwórki stracili dotąd zaledwie jednego gola. W poprzedniej kolejce Raków bezbramkowo zremisował na trudnym terenie ze Spartą Praga, pokazując dojrzałość w europejskich bojach. Teraz przed ekipą trenera Marka Papszuna starcie z najbardziej utytułowanym klubem Austrii.
Rapid Wiedeń to 32-krotny mistrz swojego kraju, jednak w tym sezonie Ligi Konferencji spisuje się poniżej oczekiwań. Austriacy doznali bolesnej porażki 1:4 z Lechem i obecnie są pod kreską w walce o awans, zamykając całą tabelę.
Raków posiada już doświadczenie w potyczkach z austriackimi drużynami – niespełna rok temu wygrał 1:0 ze Sturmem Graz w fazie grupowej Ligi Europy. Medaliki liczą na to, że rozgrzeją swoich kibiców kolejnym zwycięstwem.
Po 2 porażkach i wygranej 2:1 z Szachtarem Donieck Legioniści muszą zacząć odrabiać straty. Legia ma na tę chwilę tylko 3 punkty i zajmuje dopiero 25. lokatę. Jednak jej najbliższy rywal wcale nie radzi sobie o wiele lepiej od niej. Sparta Praga zgromadziła na swoim koncie 4 punkty (zwycięstwo, remis i porażka) i również szuka przełamania, ponieważ nie zwyciężyła w 2 ostatnich spotkaniach z rzędu.
To już 6. rywalizacja stołecznego klubu z Czechami – wcześniej mierzył się on kolejno z: Banikiem Ostrawa (1:1 i 1:1 w 1973 roku oraz 2:2 i 2:1 w obecnym roku), Slavią Praga (1:1 i 2:2 w 1977 roku oraz 2:2 i 2:1 w 2021 roku) i Sigmą Ołomuniec (0:3 i 5:1 w 1986 roku).
Ekipa z Pragi to bardzo wymagający przeciwnik – aktualny wicelider czeskiej ekstraklasy. W jej szeregach nie brakuje znajomych nazwisk – ofensywę napędza Słowak Lukas Haraslin, zawodnik mający na swoim koncie ponad 100 meczów w naszej lidze w barwach Lechii Gdańsk. Jeśli gospodarze zagrają z pasją i koncentracją, mają szansę dopisać kolejne zwycięstwo do bogatej polsko-czeskiej rywalizacji.
Brązowy medalista ubiegłego sezonu PKO Bank Polski Ekstraklasy chce kontynuować swoją piękną przygodę w pucharach. Duma Podlasia w tym roku spisuje się niezwykle dzielnie: 5 punktów w trzech meczach (1 wygrana, 2 remisy, bramki 3:2). Bilans daje jej 14. pozycję w tabeli Ligi Konferencji UEFA. W ostatniej kolejce Jaga uratowała remis 1:1 w dramatycznych okolicznościach na boisku macedońskiej Shkendiji – gola na wagę punktu strzeliła w doliczonym czasie gry. Teraz czas na potyczkę z fińskim KuPS, świeżo upieczonym mistrzem Finlandii.
Zespół z Kuopio w listopadzie wywalczył swój 8. mistrzowski tytuł, osiągając 5 punktów przewagi nad Interem Turku. Jednym z zawodników, który sięgnął po złoty medal, był doskonale znany polskim kibicom Piotr Parzyszek. 32-letni napastnik w 101 meczach 22 razy pokonał bramkarzy naszej ligi, zaś w Finlandii od września tego roku do listopada strzelił 7 goli w 9 spotkaniach tamtejszych rozgrywek. Ponadto w KuPS występuje również wypożyczony z Radomiaka Radom Litwin Paulius Golubickas.
Historia starć KuPS z drużynami z Polski przemawia na korzyść Jagiellonii. W sezonie 1975/1976 Finowie przegrali 2:7 w dwumeczu z Ruchem Chorzów (0:5 i 2:2), a w edycji 2019/2020 odpadli z eliminacji Ligi Europy po dwumeczu z Legią Warszawa (0:0, 0:1).
Teraz Jagiellonia chce pójść w ślady stołecznej drużyny – zwycięstwo u siebie z Finami może znacząco przyczynić się do wywalczenia miejsca w fazie play-off. W Białymstoku wszyscy liczą, że po czwartkowej serii spotkań Jagiellonia dalej pozostanie niepokonana.
Zapowiada się pasjonujący wieczór, który może przybliżyć nasze kluby do upragnionej wiosny w pucharach.