

Początek kalendarzowej wiosny przypada na trzeci tydzień marca, ale nie ma to znaczenia dla kibiców polskiego futbolu. Oni doceniają niepodważalny sukces Legii Warszawa, która pierwszy raz od sezonu 2016/2017 zagra “na wiosnę” (w tym przypadku: w okresie po nowym roku) w europejskich pucharach. Siedem lat temu ówcześni mistrzowie Polski awansowali do fazy grupowej Ligi Mistrzów UEFA, w której, dzięki zajęciu trzeciego miejsca, zagwarantowali sobie awans do 1/16 finału Ligi Europy UEFA. Po przerwie zimowej, dokładnie 16 lutego, warszawiacy podjęli Ajax Amsterdam, ale nie zdołali wyeliminować holenderskiej drużyny i pozostać w turnieju do faktycznego początku wiosny.
Równo siedem lat po rozpoczęciu tamtego dwumeczu Legia Warszawa ponownie podejmie próbę pogodzenia początku rundy wiosennej w Ekstraklasie z pucharową rywalizacją. Tym razem na drodze polskiego potentata stanie Molde FK, piąta siła Eliteserien. Norwegowie zmagania ligowe zakończyli wraz z początkiem grudnia ubiegłego roku. Od stycznia rywale Legii rozgrywali jedynie mecze sparingowe, a także spotkania w ramach turnieju The Atlantic Cup, przeznaczonego dla drużyn ze Skandynawii, Europy Północnej i Środkowej, w których rozgrywki ligowe nie działają w miesiącach zimowych.
Pierwsze spotkanie 1/16 finału Ligi Konferencji Europy UEFA Legia Warszawa odbędzie na wyjeździe. Dla stołecznej drużyny będzie to drugi dwumecz rozgrywany przeciwko Molde FK. W 2013 roku warszawiacy dwukrotnie zremisowali z piłkarzami trenera Ole Gunnara Solskjaera, wywalczając ostatecznie awans do dalszej fazy eliminacji LM. Łącznie w rywalizacji z norweskimi drużynami Legia Warszawa pięciokrotnie dzieliła się punktami, ale też tyle samo razy wygrywała. Tylko dwukrotnie (w 1995 i 2012 roku) spotkania zakończyły się porażkami Wojskowych. Początek dzisiejszego spotkania w (wcale nie wiosennej, bo zaśnieżonej) Norwegii, zaplanowano na 18:45. Już teraz wiemy, że Kosta Runjaić nie będzie mógł skorzystać z byłego króla strzelców Ekstraklasy, Marca Guala, który został w Warszawie z powodu choroby.