

W sobotnie popołudnie beniaminek z Łodzi podejmował Górnika Zabrze. Na ławce trenerskiej w ekipie gospodarzy zadebiutował Wojciech Stawowy. Powrotu do Ekstraklasy nie może zaliczyć do udanych, bowiem jego podopieczni ulegli drużynie z Zabrza 0:1. Dla gości była to pierwsza wygran
Górnik Zabrze jako jedyna ekipa bez zwycięstwa w delegacji w sezonie 2019/20 po ponad 80-cio dniowej przerwie, chciała poprawić tę statystykę. Pierwszą stuprocentową okazję stworzyli łodzianie. Pirulo uderzył zza pola karnego, golkiper gości z trudem wybronił, a Adam Ratajczak nie zdołał skierować piłki do pustej bramki. Stara maksyma mówi, że niewykorzystane okazje się mszczą. Tak było i w Łodzi. Zabrzanie przechwycili futbolówkę w środkowej strefie i przeprowadzili szybki atak, który został zakończony premierowym trafieniem Giakoumakisa w lidze.
Po zmianie stron szansy na podwyższenie wyniku nie wykorzystał Paweł Bochniewicz, uderzając głową po podaniu Erika Janży ze stałego fragmentu gry. Znakomitą interwencją popisał się Arkadiusz Malarz, a Igor Angulo nie zdołał dobić piłki z bardzo ostrego kąta. Do wyrównania mogli doprowadzić zawodnicy Wojciecha Stawowego. Znowu Adam Ratajczyk strzelał z bliskiej odległości, lecz tym razem wprost w przeciwnika.