

Po pierwszym gwizdku lepiej prezentowali się gracze z Wrocławia. Już w 4. minucie przyjezdni stworzyli sobie pierwszą groźną sytuację. Z prawej strony Łukasz Broź wstrzelił piłkę w szesnastkę tak, że napastnikom zostało tylko dostawić nogę. Żaden z nich nie sięgnął jednak futbolówki, choć Erikowi Exposito zabrakło kilkunastu centymetrów. Dziesięć minut później Śląsk był już na prowadzeniu. Z pomocą przyszedł obrońca ŁKS-u Jan Sobociński, który niefortunnie interweniował po akcji Przemysława Płachety i na jego konto trzeba było zapisać samobójczego gola.
Jeszcze przed przerwą gracze Vitezslava Lavicki mogli podwyższyć. Była 37. minuta, gdy Robert Pich wyłożył piłkę Eriko Exposito. Ten jednak nie pocelował w bramkę. W drugiej połowie gospodarzom udało się dojść do kilku okazji. Najlepszą z nich obejrzeliśmy w ostatniej akcji spotkania, kiedy główkował Jewhen Radionow. Matus Putnocky był jednak czujny aż do ostatniego gwizdka i wynik nie uległ zmianie. Śląsk wygrał trzeci mecz z rzędu.