

Raków Częstochowa przegrał pierwszy mecz IV rundy eliminacji Ligi Mistrzów UEFA, ale dał nadzieję polskim kibicom na ostateczny sukces. Piłkarze Dawida Szwargi na tle FC Kopenhagi wypadli obiecująco, ale w Danii tylko zwycięstwo da im szansę na awans do fazy grupowej najbardziej
Od 2009 roku polskie drużyny czterokrotnie przystępowały do walki w IV rundzie eliminacji Ligi Mistrzów UEFA. Awans wywalczyła tylko Legia Warszawa, ale szansę na powtórzenie tego sukcesu wciąż ma Raków Częstochowa. Piłkarze Dawida Szwargi przegrali pierwszy mecz z FC Kopenhagą (0:1, po samobójczym trafieniu Bogdana Racovitana), ale zaprezentowali się z dobrej strony na tle mistrzów Danii. Nie tylko oddali więcej strzałów, ale też skończyli mecz z wyższym posiadaniem piłki i współczynnikiem goli oczekiwanych. W kilku sytuacjach Medalikom zabrakło naprawdę niewiele - zwłaszcza, gdy Giannis Papanikolaou umieścił piłkę w siatce, ale centymetry zadecydowały o anulowaniu bramki wyrównującej.
Raków Częstochowa nie zachował czwartego czystego konta w tym sezonie eliminacji europejskich pucharów, ale “nowa” defensywa mistrzów Polski znajdzie powody do radości. Pod nieobecność Zorana Arsenicia i Stratosa Svarnasa nie dopuścili Duńczyków do wielu dogodnych okazji (xG: 0,17), zostając drugą drużyną w tym sezonie, która straciła z FC Kopenhagą mniej niż dwa gole (wcześniej Sparta Praga, 0:0). Kontuzja Jean Carlosa Silvy z 22. minuty również nie podcięła im skrzydeł, a zmiennik, Deian Sorescu, był bliski zdobycia bramki.
Aby marzyć o awansie do fazy grupowej Ligi Mistrzów UEFA, mistrzowie Polski będą musieli wygrać w Danii. Rewanżowe spotkanie odbędzie się 30 sierpnia w Kopenhadze. W przypadku niepowodzenia, Raków Częstochowa po raz pierwszy w swojej historii zagra w fazie grupowej Ligi Europy UEFA.