

W ostatnim poniedziałkowym spotkaniu bieżącego roku Miedź Legnica zremisowała bezbramkowo z Lechią Gdańsk. Obie ekipy stworzyły sobie kilka dogodnych sytuacji - pierwszą z nich zmarnował Lukáš Haraslín, z kolei dwóch piłek meczowych w końcówce nie wykorzystał Paweł Zieliński.
Zawodnicy Lechii zaczęli to spotkanie, jak na lidera przystało. Futbolówkę przejął Daniel Łukasik i od razu zagrało Flavio Paixao. Najskuteczniejszy gracz z Pomorza wrzucił w pole karne, gdzie Rafał Wolski oddał strzał, jednak piłka po rykoszecie zatrzymała się przed bramką. Beniaminek pokazał, że nie jest skazany na pożarcie w starciu zamykającym 19. kolejkę LOTTO Ekstraklasy. Paweł Zieliński przedarł się prawą flanką, podał do Henrika Ojamy, a ten oddał niecelny strzał. Przed zejściem do szatni jeszcze dwie okazje mieli goście. Najpierw próbował kapitan, z kolei chwilę później Daniel Łukasik uderzył zza pola karnego. W drugim przypadku futbolówka poszybowała ponad poprzeczką.
Pierwszą dogodną okazję stworzyli podopieczni Piotra Stokowca. Aleksandar Miljković skiksował we własnym polu karnym i piłka wylądowała pod nogami Lukáša Haraslína. Słowak z bliska nie trafił nawet w światło bramki. Dwie sytuacje meczowe mieli gracze Miedzi - właściwie Paweł Zieliński. Na początku uderzył nad poprzeczką, a później zbyt lekko i nie sprawił kłopotów Dušanowi Kuciakowi. Ostatecznie kibice po raz pierwszy nie oglądali ani jednego gola na stadionie w Legnicy.