

Kibice, którzy w piątkowy wieczór wybrali starcie Miedzi z Koroną, na pewno nie mogli narzekać na brak emocji. Już w pierwszych minutach Paweł Zieliński przeprowadził indywidualną akcję, lecz uderzył zbyt lekko. Kolejnym próbą popisał się Marquitos – tym razem futbolówka wylądowała nad poprzeczką. Najgroźniejszy strzał oddał ponownie gracz gospodarzy z numerem 23. Matthias Hamrol miał olbrzymie problemy z opanowaniem piłki, wypuścił ją z rąk - szczęśliwie dla niego zamiast do bramki, wyszła poza boisko.
W 54. minucie Maciej Górski przejął piłkę, błyskawicznie zdecydował się na strzał, Anton Kanibłocki skapitulował. Po stracie gola Miedź przejęła inicjatywę, co przyniosło wyrównanie, a na listę egzekutorów wpisał się Paweł Zieliński. W końcówce Korona mogła podwyższyć wynik, jednak czujnie w defensywie zachował się Rafał Augustyniak. Na odpowiedź ekipy z Legnicy nie trzeba było długo czekać. Kropkę nad „i” chciał postawić Petteri Forsell, ale futbolówka nie wpadła do siatki. Miedź podzieliła się punktami z Koroną, dla gospodarzy do pierwszy remis w historii LOTTO Ekstraklasy.