

Po futbolowym renesansie, jaki zapanował w Polsce w latach siedemdziesiątych, w kolejnej dekadzie nastał renesans polityczny i społeczny. Piłka nożna nie zawsze miała po drodze z tymi zmianami, ale mężnie stawiała im czoła. Na boiskach Ekstraklasy nie zabrakło wielkich postaci, n
Wyniki z dwóch ostatnich wielkich turniejów reprezentacji Polski w latach siedemdziesiątych - 2. miejsce na IO w 1976 oraz 5. pozycja z MŚ 1978 - nie zostały w kraju przyjęte z wielkim uznaniem. Jednak szczególnie mundial w Argentynie udowodnił, że nowa generacja po okrzepnięciu nie będzie musiała odcinać kuponów od sławy swych wielkich poprzedników. Ich apogeum nastąpiło na początku lat osiemdziesiątych. „Młode wilczki” z ostatnich mistrzostw poprzedniej dekady jak Zbigniew Boniek, Andrzej Iwan, Janusz Kupcewicz stworzyły kręgosłup reprezentacji, która w brawurowy sposób wywalczyła awans na kolejne MŚ, a w samym turnieju zajęła trzecie miejsce. Do nich dokooptowani zostali piłkarze, którzy objawili się ze swym talentem na początku dziesięciolecia – Józef Młynarczyk, Włodzimierz Smolarek, Andrzej Buncol, Paweł Janas, czy Stefan Majewski.
Na mundialu ta grupa – wzmocniona zaledwie czterema medalistami z kadry Górskiego: Grzegorzem Latą, Andrzejem Szarmachem, Markiem Kustą i Władysławem Żmudą – powtórzyła osiągnięcie poprzedników, zdobywając srebrny medal. W piłce klubowej największy wyczyn padł udziałem Widzewa Łódź, który awansował do półfinału Pucharu Europejskich Mistrzów Klubowych w 1983 roku, wyrównując tym samym polski rekord w tych rozgrywkach. Po drodze wyeliminowali słynny Liverpool FC. Sezon wcześniej w Pucharze UEFA w starciach z łódzkim zespołem odpadły zaś Manchester United i Juventus Turyn. Ponadto Legia Warszawa raz wystąpiła w ćwierćfinale Pucharu Zdobywców Pucharów.
Te wszystkie osiągnięcia miały miejsce w latach 1981-83. Daty te z lekcji historii zna prawie każde dziecko w Polsce. Pokrywają się one bowiem z datami stanu wojennego. Gdy Wojciech Jaruzelski wprowadził go w życie w kraju zamarło życie. Dotyczyło to także piłki nożnej. Reprezentacja nie grała spotkań towarzyskich i poważnie wisiało nad nią nawet widmo wyeliminowania z mundialu. Już podczas samego turnieju Telewizja Polska dokonywała zaś cudów, aby nikt nie dostrzegł flag „Solidarności”. W tym celu mecze transmitowała z kilkunastosekundowym opóźnieniem. Jeśli realizator przekazywał obraz z trybun z emblematem tego ruchu społecznego, znanego na całym świecie, to polski operator w to miejsce wrzucał wcześniej nagrany neutralny fragment stadionu. Stąd remis 0:0 ze Związkiem Radzieckim, który dawał awans do półfinału stał się symbolem na równi z wygranymi starciami z tym rywalem sprzed 25 lat i z igrzysk w Monachium.
To okres trudny pod względem politycznym i społecznym. Gdy ludność coraz jawniej opowiadała się przeciwko władzy, przystępując do „Solidarności”. Gdy komuniści wyprowadzali czołgi przeciwko obywatelom. Gdy postępowała reglamentacja towarów. Jednocześnie był on zdecydowanie lepszy piłkarsko niż druga połowa dekady, w której największym wyczynem był awans do 1/8 finału MŚ. Później przyszedł czas na pasmo niechlubnych wyników. W sezonie 1987/88 trzy z czterech polskich klubów odpadły w I rundzie europejskich pucharów, najdalej zaś doszedł Górnik Zabrze – do II fazy. W ostatnim sezonie tej dekady współczynnik ten wyniósł: cztery odpadnięcia na cztery przypadki. GKS Katowice nie mógł sobie poradzić zaś nawet z fińskim RoPS-em Rovaniemi. Reprezentacja nie potrafiła sobie poradzić zaś nawet z Koreą Północną, czy Cyprem…
Wiązało się to z coraz częstszymi wyjazdami czołowych piłkarzy. Kluby pozbawione mecenatu potężnych zakładów pogrążały się w biedzie. Z tego powodu swój pierwszy spadek zaliczył nawet Ruch Chorzów. Ostatni klub, który występował w Ekstraklasie nieprzerwanie od pierwszego sezonu rozgrywek.
Sytuację finansową ratowały więc transfery zagraniczne. Jak dawniej klub zagraniczny stanowił epilog kariery zawodnika z Polski, tak teraz stał się normalnym etapem, także u graczy przed trzydziestym rokiem życia. Zbigniew Boniek po mundialu w 1982 roku wyjechał do Juventusu Turyn, Władysław Żmuda zasilił Hellasa Weronę, Andrzej Buncol, Włodzimierz Smolarek, Mirosław Okoński i Jan Furtok byli gwiazdami Bundesligi, Józef Młynarczyk zdobył najwyższe zaszczyty z FC Porto, Andrzej Szarmach i Paweł Janas podbili Francję w barwach AJ Auxerre, Dariusz Dziekanowski wyjechał do Celtiku Glasgow, Jan Urban do dziś darzony jest wielką sympatię w Pampelunie, a Krzysztof Warzycha stał się legendą w Grecji. Razem z zagranicznymi zespołami Boniek, Młynarczyk i Buncol sięgnęli nawet po europejskie trofea, w tym dwaj pierwsi po ten najcenniejszy – PEMK.
Polska wciąż produkowała wielu utalentowanych zawodników. Wcześnie jednak opuszczali oni rodzinny kraj. Stąd między 1980 rokiem (Andrzej Szarmach), a 1996 (Marek Koniarek i Jerzy Podbrożny) nikt nowy nie zasilił Klubu 100, zrzeszającego strzelców co najmniej 100 goli w Ekstraklasie. Choć do granicy tej zbliżali się na odległość kilku-kilkunastu bramek Dariusz Dziekanowski, Jan Furtok, Andrzej Iwan, Mirosław Okoński. Dobrymi średnimi legitymowali się też: Zbigniew Boniek, Włodzimierz Smolarek, Krzysztof Warzycha, czy Marek Leśniak. Ostatecznie jednak zamiast bicia rekordów w Polsce wybierali grę w zagranicznych ligach. Zaznaczyła się też większa wszechstronność. Boniek, Smolarek, Iwan, Dziekanowski, czy Urban z równym powodzeniem radzili sobie w ataku, co w pomocy.
Po latach królowania głównie klubów grających jeszcze w pierwszym sezonie Ekstraklasy: Wisły Kraków, Ruchu Chorzów, Legii Warszawa przeplatanych dominacją Górnika Zabrze nastał czas narodzin nowych potęg. Stały się nimi zbudowane w dużej mierze z prywatnych pieniędzy – Widzew Łódź i Lech Poznań. To one podzieliły się połowie triumfami w czterech pierwszych edycjach rozgrywek lat osiemdziesiątych. Później do głosu doszedł jednak Górnik Zabrze, zwyciężając cztery razy z rzędu. Finisz dekady przyniósł mistrzostwo drugiemu w historii beniaminkowi – Ruchowi Chorzów. Na sam koniec na tron znów zaś wstąpił Lech.
* * * * *
NOMINOWANI DO GALERII
#MojeLegendy 1981-90
ZBIGNIEW BONIEK
(pomocnik/napastnik)

ANDRZEJ BUNCOL
(pomocnik)

DARIUSZ DZIEKANOWSKI
(napastnik)

JAN FURTOK
(napastnik)

ANDRZEJ IWAN
(napastnik)

PAWEŁ JANAS
(obrońca)

JANUSZ KUPCEWICZ
(pomocnik)

MAREK LEŚNIAK
(napastnik)

STEFAN MAJEWSKI
(obrońca)
JÓZEF MŁYNARCZYK
(bramkarz)

MIROSŁAW OKOŃSKI
(napastnik)

WŁODZIMIERZ SMOLAREK
(pomocnik/napastnik)

JAN URBAN
(pomocnik/napastnik)

RYSZARD TARASIEWICZ
(pomocnik)

KRZYSZTOF WARZYCHA
(napastnik)

Wojciech Bajak
fot. 400mm.pl