

Góral rodem z Żywca do Ekstraklasy wszedł jako przedstawiciel Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski, debiutując między innymi u boku Piotra Świerczewskiego, czyli jednego ze swoich poprzedników na środku pomocy w reprezentacji Polski. Bezpośrednio potem występował jeszcze w Polonii Warszawa i Śląsku Wrocław. I długo nosił łatkę "zmarnowanego talentu". Nie jest dziś tak trudno znaleźć w internecie artykuł o podpisanym kontrakcie przez "Jodłę" z SSC Napoli (podobno kwota transferu opiewała na 1,5 miliona euro), czy zaawansowanych rozmowach z Fenerbachce Stambuł. Przełomem dla jego kariery okazała się zima 2013 roku, kiedy to trafił do Legii Warszawa. Szczególnie rola „Jodła” wzrosła od czasu, gdy zetknął się z norweskim trenerem Henningiem Bergiem. Dzięki temu znacznie poprawił swe wyszkolenie taktyczne. Wraz z jego wrodzoną wydolnością, szybkością (nawet w trwającym sezonie osiągnął już 33,67 km/h), świetnymi warunkami fizycznymi (mierzy 190 centymetrów wzrostu) oraz przyzwoitą techniką uczyniło to z niego czołowego środkowego pomocnika w Polsce.
Razem z Wojskowymi zdobył łącznie aż sześć mistrzostw Polski - w 2013, 2014, 2016, 2017, 2018 i 2020 roku. W przerwie między dwoma ostatnimi tytułami sięgnął po złoto zaś z Piastem Gliwice! To właśnie on zdobył zresztą bramkę na wagę pozycji lidera na dwie kolejki przed końcem rozgrywek przeciwko Jagiellonii Białystok po pięknym strzale. Układają się więc te sukcesy w serię pięciu mistrzostw Polski z rzędu. W XXI wieku żaden z piłkarzy nie miał takiej passy. W całej historii Ekstraklasy udało się to zaś jedynie dwunastu graczom Górnika Zabrze z lat 1963-1967. Poza siedmioma tytułami na jego koncie znajdują się też dwa wicemistrzostwa Polski i dwa brązowe medale, a także pięć Pucharów Polski, dwa Puchary Ekstraklasy i jeden Superpuchar Polski, co stanowi jedną z największych kolekcji krajowych trofeów w całej historii.
Łącznie zaś rozegrał 368 meczów w Ekstraklasie (stan na 15 marca 2021 r.), dzięki czemu plasuje się na 18. miejscu w klasyfikacji wszech czasów, ex aequo ze słynnym Lucjanem Brychczym. W samym XXI wieku jest zaś już szósty. Do tego pięć występów w fazie grupowej Ligi Mistrzów i aż dwadzieścia pięć w fazie grupowej Ligi Europy A jeśli chodzi już o trwające stulecie, to nie było zawodnika z większą liczbą występów w reprezentacji Polski jako przedstawiciel klubów Ekstraklasy niż on. Ostatecznie tylko jednego meczu zabrakło mu do pułapu "50".
PRZECZYTAJ PEŁNY BIOGRAM I ZAGŁOSUJ W APLIKACJI EKSTRAKLASY
