

Druga połowa XX wieku była złotym okresem dla reprezentacji Polski. Na mundialach 1974-1982 ani razu nie wypadła ona poza czołówą "szóstkę", zdobywając przy tym dwa medale. Decydujący udział w tych sukcesach mieli właśnie piłkarze z Ekstraklasy. Wielu z nich na zawsze zapisało si
MŚ 1974: Najskuteczniejsza liga mundialu
Wtedy padł - niepobity do dziś - rekord największej w historii liczby graczy z Ekstraklasy powołanych na mundial. Łącznie w RFN znalazło się dwudziestu dwóch graczy z polskich klubów. Dało to im 3. miejsce pod względem liczby reprezentantów na mundialu, wyłącznie za przedstawicielami rozgrywek brazylijskich oraz zachodnioniemieckich. W klasyfikacji klubowej Wisła Kraków z pięcioma zawodnikami, na tych MŚ ustąpiła miejsca tylko chilijskiemu Colo-Colo Santiago, bułgarskim Levskiemu i CSKA Sofia, niemieckiemu Bayernowi Monachium, jugosłowiańskim Crvenie Zveździe Belgrad i Hajdukowi Split, zairskim AS Vita Club i TP Mazembe, holenderskim Ajaksowi Amsterdam i Feyenoordowi Rotterdam, haitańskim Violette i RC Hallen, brazylijskiemu Palmeiras, urugwajskiemu Penarolowi Montewideo włoskiemu Juventusowi Turyn oraz Carl Zeiss Jena z NRD. Ponadto na MŚ pojechali czterej zawodnicy Górnika Zabrze, po trzech graczy z Legii Warszawa i Stali Mielec, dwóch z ŁKS Łódź i po jednym z Odry Opole, Śląska Wrocław, Gwardii Warszawa, Ruchu Chorzów, a także Lecha Poznań.
Pod wodzą selekcjonera Kazimierza Górskiego – piłkarza Ekstraklasy z lat 1948-1953 – wywalczyli oni w porywającym stylu trzecie miejsce na tym turnieju. W rundzie jesiennej sezonu 1974/75 na boiskach Ekstraklasy zagrało więc dzięki temu aż dwudziestu dwóch medalistów MŚ. Tego wyniku nie udało się już nigdy powtórzyć. Wtedy pod tym względem z najwyższą polską ligą równać mogła się zaś równaś tylko zachodnioniemiecka Bundesliga. Wisła Kraków po Ajaksie Amsterdam, Feyenoordzie Rotterdam oraz Bayernie Monachium była zaś klubem z największą grupą medalistów tych MŚ w składzie.
Przedstawiciele najwyższej polskiej ligi – ex aequo z graczami holenderskich rozgrywek – zdobyli na tym mundialu także najwięcej bramek (po 16). Dodatkowo Grzegorz Lato ze Stali Mielec został królem strzelców z dorobkiem siedmiu goli. Dzięki temu w sezonie następującym po mundialu (1974/1975) Ekstraklasa była wraz z portugalską Primeirą Ligą oraz niemiecką Bundesligą jedną z trzech lig w której występowali królowie strzelców MŚ.

Tytuł wicekróla strzelców przypadł w udziale innemu zawodnikowi z polskiej najwyższej ligi – Andrzejowi Szarmachowi z Górnika Zabrze. Jednym trafieniem popisał się jego klubowy kolega, pierwszy polski obrońca z golem na MŚ – Jerzy Gorgoń. Trzy gole zanotował na swym koncie natomiast Kazimierz Deyna z Legii Warszawa. Pomocnik ten wyróżniony został też Brązową Piłką dla trzeciego najlepszego piłkarza mundialu. „Kaka” i Lato znaleźli się ponadto w najlepszej „jedenastce” turnieju. Jan Tomaszewski (ŁKS Łódż), Andrzej Szarmach i Robert Gadocha (Legia Warszawa) zostali nominowani do rezerwowego składu, a Władysław Żmuda (Gwardia Warszawa) zdobył nagrodę dla najlepszego młodego piłkarza mundialu. Bramkarz ŁKS Łódź, Dodatkowo Tomaszewski, został pierwszym w historii bramkarzem, który na jednym turnieju MŚ obronił dwa karne. Jego wynik wyrównał dopiero Brad Friedel w 2002 roku. Nikomu zaś nie udało się go jeszcze pobić.
MŚ 1978: Pierwsi z dubletem
Tym razem na mundialu znalazło się dwudziestu jeden piłkarzy z Ekstraklasy, co dawało polskim rozgrywkom miejsce w TOP-10 największych liczebnościowo lig na tym mundialu. Po raz pierwszy na liście powołanych na MŚ znaleźli się przedstawiciele Zagłębia Sosnowiec (Włodzimierz Mazur Wojciech Rudy, Zdzisław Kostrzewa), Arki Gdynia (Janusz Kupcewicz) oraz Widzewa Łódź (Zbigniew Boniek).
Znów prym wiodła jednak Wisła Kraków, ex aequo ze Stalą Mielec. Obie desygnowały po czterech piłkarzy. Trzech Zagłębie Sosnowiec, po dwóch ŁKS Łódź i Legia Warszawa, po jednym Śląsk Wrocław, Górnik Zabrze, ŁKS Łódź, Odra Opole i Lech Poznań. Dziewięciu zawodników z rodzimej ligi było już na poprzednim mundialu (Jan Tomaszewski, Antoni Szymanowski, Jerzy Gorgoń, Henryk Kasperczak, Kazimierz Deyna, Marek Kusto, Władysław Żmuda, Grzegorz Lato, Andrzej Szarmach). To oni zostali pierwszymi piłkarzami Ekstraklasy w historii, powołanymi na dwa mundiale. Na MŚ pojechał też jedyny zawodnik z tytułem króla strzelców najwyższej polskiej ligi, zdobytym w czterech sezonach z rzędu – Włodzimierz Lubański, ale reprezentował on już wtedy belgijskie Lokeren.

Reprezentacja Polski skończyła ten mundial na miejscach 5.-6. Adam Nawałka z Wisły Kraków został nominowany do najlepszej „jedenastki" turnieju według agencji AP. Dwa gole do swego dorobku dorzucił natomiast Grzegorz Lato. Łącznie zatem jako piłkarz Stali Mielec zanotował dziewięć trafień na MŚ, co do dziś jest najlepszym w historii wynikiem wśród piłkarzy klubów Ekstraklasy na turniejach tej rangi. Selekcjonerem tej drużyny był Jacek Gmoch, który w roli piłkarza rozegrał blisko 200 meczów w Ekstraklasie i zdobył z Legią Warszawa wicemistrzostwo oraz mistrzostwo Polski. Był trzecim – po Józefie Kałuży i Kazimierzu Górskim – szkoleniowcem który grał na tym szczeblu, a potem poprowadził drużynę na MŚ.
Na mundialu pojawił się także sędzia znany z boisk Ekstraklasy – Alojzy Jarguz. Miał on w tamtym czasie za sobą blisko 90 spotkań na najwyższym poziomie rozgrywkowym w Polsce. Jako główny arbiter poprowadził on spotkanie Peru z Iranem. Na linii stał zaś na straży przepisów w starciach Szwecji z Brazylią w pierwszej fazie grupowej, a także Austrii i RFN w drugiej fazie grupowej.
MŚ 1982: Rekord Żmudy, drugi medal
Trzeci mundial z rzędu na którym znalazło się co najmniej dwudziestu zawodników z Ekstraklasy. Takim wynikiem mogły się pochwalić w tym czasie tylko ligi: niemiecka, brazylijska oraz włoska. Choć było już jasne, że po turnieju barwy Widzewa Łódź na Juventus Turyn zamieni Zbigniew Boniek. Poza nim z polskich klubów na drugi turniej z rzędu zostali powołani też: Janusz Kupcewicz (Arka Gdynia) i Andrzej Iwan (Wisła Kraków). Przebili ich jednak Władysław Żmuda z Widzewa Łódź oraz Marek Kusto z Legii Warszawa. Do dziś są jedynymi graczami w historii, którzy uczestniczyli w trzech mundialach jako gracze klubów Ekstraklasy. Przy czym Żmuda grał na każdym z nich, Kusto zadebiutował zaś dopiero w Hiszpanii.
Tym razem numerem jeden na liście polskich zespołów została Legia Warszawa, która wyrównała rekord Wisły Kraków w liczbie powołanych na jeden mundial z klubu Ekstraklasy (5). Na kolejnych miejscach znalazły się: Widzew Łódź (4) i Wisła Kraków (3). Biała Gwiazda już na trzecim mundialu z rzędu miała co najmniej trzech zawodników. Tyle samo graczy reprezentowało też Górnik Zabrze. Pojedynczych zawodników wysłały zaś ŁKS Łódź (trzeci mundial z rzędu z minimum jednym reprezentantem), Arka Gdynia (drugi mundial z rzędu), Śląsk Wrocław (trzeci mundial z rzędu), Lech Poznań (trzeci mundial z rzędu) i Stal Mielec (trzeci mundial z rzędu). Po raz pierwszy na turnieju tej rangi zagrał piłkarz Arki.
Reprezentacja Polski powtórzyła wyczyn z 1974 roku i znów uplasowała się na trzecim miejscu. Cztery gole na tym turnieju strzelił Boniek. Po jednym dołożyli zaś Andrzej Buncol (Legia Warszawa), Włodzimierz Ciołek (Stal Mielec), Janusz Kupcewicz (Arka Gdynia), Stefan Majewski (Legia Warszawa) i Włodzimierz Smolarek (Widzew Łódź). To rekord pod względem liczby piłkarzy Ekstraklasy z minimum jedną zdobytą bramką na jednym mundialu. Majewski i Kupcewicz wraz z Grzegorzem Latą z 1974 roku dodatkowo tworzą grono jedynych zawodników w historii powołanych z polskiej ligi ze strzelonym golem w starciu o medal MŚ. Odchodzący z Widzewa Boniek znalazł się w najlepszej "jedenastce" MŚ i został sklasydikowany na 4. miejscu wśród najlepszych piłkarzy tych zmagań.
Władysław Żmuda podczas tego turnieju został dopiero drugim zawodnikiem w historii, który wystąpił w co najmniej dwudziestu spotkaniach mundialu. We wszystkich z nich brał udział jako piłkarz Ekstraklasy. Tylko Bundesliga reprezentowana przez Uwe Seelera w 21 meczach MŚ przebijała pod tym względem polskie rozgrywki. Żmuda został też pierwszym piłkarzem w dziejach, który reprezentował na mundialach aż trzy polskie kluby (Gwardia Warszawa – 1974, Śląsk Wrocław – 1978, Widzew Łódź – 1982).

Selekcjonerem reprezentacji Polski był Antoni Piechniczek. Jako piłkarz rozegrał ponad 200 meczów w Ekstraklasie i zdobył mistrzostwo kraju z Ruchem Chorzów.
Znów na mundialu pojawił się arbiter znany z boisk najwyższej rodzimej ligi - Alojzy Jarguz. Tym razem na linii – jako pierwszy Polak w historii – sędziował mecz otwarcia (Argentyna – Belgia) oraz spotkanie tej samej grupy: Belgii z Salwadorem. Jako główny rozjemca wystąpił w starciu Francji z Irlandią Północną.
Na tym mundialu zagrał także w barwach kadry ZSRR Anatolij Demjanienko. Wystąpił we wszystkich pięciu spotkaniach tej reprezentacji od początku do końca (w tym przeciwko Polsce). Wtedy reprezentował Dynamo Kijów, dziewięć lat później znalazł się zaś w szeregach Widzewa Łódź. Stał się wtedy pierwszym zagranicznym piłkarzem w Ekstraklasie, który miał na koncie udział na mundialu.
MŚ 1986: Górnik Zabrze w TOP-10
Osiemnastka przedstawicieli Ekstraklasy udała się na mundial do Meksyku. Była to czternasta pod względem liczby przedstawicieli liga na tym mundialu
Dzięki powołaniom otrzymanym od Antoniego Piechniczka Legia Warszawa, Górnik Zabrze, Lech Poznań i Śląsk Wrocław ustanowiły niepobity po dziś dzień rekord najdłuższej serii z minimum jednym przedstawicielem na MŚ wśród klubów Ekstraklasy. Gracze reprezentujący ten kwartet klubów po raz czwarty z rzędu znaleźli się na mundialu. Zabrakło natomiast pierwszy raz w historii, gdy Polska awansowała na mundial graczy Wisły Kraków. Górnik Zabrze pobił rekord w liczbie powołanych z klubu Ekstraklasy na jeden mundial (6). Dawało mu to miejsce w TOP-10 wśród wszystkich drużyn świata, tylko za plecami Dynama Kijów (12), Anderlechtu RSC (10), Realu Madryt (9), Ameriki (8), Al.-Rasheed (8), FC Porto (8), Interu Mediolan (7), Honvedu Budapeszt (7) i Manchesteru United (7).

Trzon poza zabrzańskim sekstetem stanowiło także pięciu graczy Legii Warszawa i trzech Widzewa Łódź. Na liście powołanych zadebiutowały natomiast Pogoń Szczecin (Marek Ostrowski) i GKS Katowice (Jan Furtok). Na tych MŚ po raz pierwszy zagrał zawodnik Lecha Poznań. Roman Jakóbczak (MŚ 1974), Mirosław Justek (MŚ 1978) i Piotr Mowlik (MŚ 1982) siedzieli bowiem na ławkach rezerwowych. W 1986 roku wystąpił zaś ich młodszy kolega w barwach Kolejorza – Krzysztof Pawlak. Pierwszy raz swego przedstawiciela na boisku miały też Pogoń Szczecin i GKS Katowice. Roman Wójcicki z kolei wyrównał na tym turnieju wynik Władysława Żmudy oraz Marka Kusty i został trzecim (jak na razie ostatnim) graczem, który uczestniczył w trzech mundialach jako piłkarz klubów Ekstraklasy. I tak jak Żmuda reprezentował on na każdych z tych MŚ inną drużynę: 1978 - Odra Opole, 1982 - Śląsk Wrocław, 1986 - Widzew Łódź.
Jedyną bramkę tego turnieju dla Polaków zdobył Włodzimierz Smolarek (Widzew) z podania Dariusza Dziekanowskiego (Legia). Był to ostatni gol przedstawiciela Ekstraklasy na mundialu aż do 2006 roku. Bramka pozwoliła Polakom awansować z grupy do 1/8 finału, co stanowiło ostatni udział do 2010 roku graczy z polskiej ligi na tym etapie zmagań podczas MŚ. Selekcjonerem nadal był eks-gracz Ruchu Chorzów i Legii Warszawa – Antoni Piechniczek.
Na tym mundialu zagrał też Anatolij Demjanienko. Tym razem wystąpił w trzech z czterech spotkań ZSRR. Przyszły gracz Widzewa Łódź pełnił w nich rolę kapitana drużyny narodowej. Sowieci zatrzymali się na tym samym etapie co Polacy.
MŚ 1990: Zapracowany Listkiewicz
Pożegnalny mundial Anatolija Demjanienki. Zagrał tylko w pożegnalnym meczu (w całej historii) ZSRR na MŚ – przeciwko Kamerunowi, zakończonym wygraną 4:0. Podobnie jak cztery lata wcześniej miał zaszczyt nosić opaskę kapitańską. Sowieci odpadli na tym turnieju z grupy. Czternaście miesięcy potem Demjanienko zadebiutował w Widzewie. Został więc trzecim po Kazimierzu Deynie i Władysławie Szczepaniaku kapitanem reprezentacji podczas MŚ, który zagrał w Ekstraklasie. Kapitanowie z 1982 (Władysław Żmuda) i 1986 (Zbigniew Boniek) albo odeszli rychło po turnieju albo już w momencie pełnienia tej funkcji grali poza granicami.
Na mundialu we Włoszech zagrało też trzech przyszłych szkoleniowców klubów Ekstraklasy. Jan Kocian – który potem prowadził Ruch Chorzów oraz Pogoń Szczecin – z drużyną Czechosłowacji awansował do ćwierćfinału. Wystąpił on w czterech z pięciu spotkań swej drużyny narodowej. W trzech starciach zagrał natomiast jego reprezentacyjny kolega, późniejszy szkoleniowiec Arki Gdynia – Frantisek Straka. Na 1/8 finału zatrzymała się z kolei Hiszpania z Jose Mari Bakero. Niedawny trener Polonii Warszawa i Lecha Poznań wszedł na ostatnie dziesięć minut grupowego starcia z Koreą Południową.
Dużą popularność podczas MŚ 1990 zdobył sędzia znany z boisk Ekstraklasy – Michał Listkiewicz. Na mundialu pełnił on rolę arbitra liniowego. Sędziował zarówno mecz otwarcia, jak też - jako jedyny Polak w historii - finał mundialu. Ponadto w jego dorobku z tego turnieju znalazły się: trzy mecze grupowe (Szwecja – Szkocja, Brazylia – Szkocja, RFN - Jugosławia), 1/8 finału (Hiszpania - Jugosławia), ćwierćfinał (Czechosłowacja - RFN) i półfinał (Argentyna - Włochy).

MŚ 1994: Kwartet trenerów
Aż czterech przyszłych szkoleniowców Ekstraklasy wystąpiło na tym turnieju. Jose Mari Bakero tym razem wystąpił w czterech z pięciu spotkań Hiszpanii i zakończył zmagania na ćwierćfinale. Na tym samym etapie z rywalizacji odpadła Rumunia w składzie z Danem Petrescu. Trener Wisły Kraków z lat 2005-2006 zagrał we wszystkich meczach swego zespołu od początku do końca i strzelił nawet zwycięskiego gola w starciu z USA, ale też zmarnował karnego w serii „jedenastek” przeciwko Szwecji w ćwierćfinale. W grupie odpadli zaś Stanisław Czerczesow (Rosja) oraz Henning Berg (Norwegia). Berg zagrał we wszystkich spotkaniach swej kadry. Jego następca na stanowisku szkoleniowca Legii wystąpił tylko w ostatnim starciu grupowym przeciwko Kamerunowi. To on... przepuścił gola strzelonego przez najstarszego strzelca w historii MŚ – Rogera Millę.

To spotkanie przeszło do historii jednak także z innych względów. Oleg Salenko strzelił w nim aż pięć goli. Dodając do tego bramkę ze Szwecją z dorobkiem sześciu trafień został królem strzelców turnieju. W 2000 roku zagrał 18 minut w Ekstraklasie w barwach Pogoni Szczecin przeciwko Stomilowi Olsztyn. Dzięki temu stał się wówczas drugim po Grzegorzu Lacie królem strzelców MŚ w najwyższej polskiej lidze. Tak się też złożyło, że dwaj kolejni rekordziści w liczbie strzelonych goli w jednym spotkaniu MŚ także występowali nad Wisłą. Salence udało się bowiem pobić w 1994 roku ponad półwieczny rekord Ernesta Wilimowskiego. Po Demjanience został on natomiast drugim zagranicznym piłkarzem w Ekstraklasie z występem na mundialu w dorobku.
MŚ 1998: Shakpoke o włos
Blisko wyjazdu na mundial był Jero Shakpoke z KGHM Zagłębia Lubin. Zostałby on wtedy pierwszym w historii zagranicznym piłkarzem powołanym na mundial z klubu Ekstraklasy. Znalazł się nawet w ścisłej kadrze Nigerii powołanej przez słynnego Borę Milutinovicia na MŚ. Pech dosięgnął go na kilka dni przed początkiem turnieju. W spotkaniu towarzyskim z Holandią piłkarz Miedziowych doznał kontuzji obojczyka.

W roli selekcjonera na mundialu zadebiutował były piłkarz Stali Mielec, dwukrotny mistrz Polski z tą drużyną, a zarazem medalista MŚ z 1974 roku – Henryk Kasperczak. „Henri” prowadził na tym mundialu reprezentację Tunezji. Nie dotrwał jednak do końca turnieju, bowiem po porażkach z Anglią i Kolumbią odszedł w atmosferze skandalu. Cztery lata potem objął stery Wisły Kraków z którą dwa razy z rzędu zdobył mistrzostwo Polski i grał w 1/8 finału Pucharu UEFA.

Z grupy za to wyszły dwie reprezentacje w składzie z przyszłymi szkoleniowcami Ekstraklasy – Norwegia z Henningiem Bergiem oraz Rumunia z Danem Petrescu. Obie przegrały 0:1 na pierwszym etapie fazy pucharowej.
Po raz trzeci w historii mecze sędziował też arbiter główny z Ekstraklasy – Ryszard Wójcik. Był rozjemcą spotkania Holandii z Koreą Południową i jako techniczny Kolumbii z Anglią, Argentyny z Japonią. Asystent Jacek Pocięgiel stał zaś na linii podczas starć Holandia - Korea Południowa, Jugosławia - Iran, Rumunia – Tunezja. Wszystkie one dobyły się jeszcze w fazie grupowej.
Wojciech Bajak
fot. 400mm.pl