

MIEDŹ LEGNICA - LECH POZNAŃ
Dla Miedzi Legnica runda wiosenna oznacza skomplikowaną walkę o utrzymanie w PKO Bank Polski Ekstraklasie. Lech Poznań natomiast w najbliższych miesiącach zamierza ścigać konkurencję z czołówki, aby obronić tytuł mistrza Polski. Mimo wielu różnic, obie drużyny łączy szczelna defensywa. Zespół beniaminka w trzech kolejkach z rzędu zachowywał czyste konto (pierwszy raz w historii). Kolejorzowi hat-trick meczów bez straty bramki udało się osiągnąć na przestrzeni pięciu ostatnich wyjazdów (łącznie - najmniej goli straconych na wyjazdach). W minionych tygodniach oba zespoły wzmocniły swoją defensywę dawno niewidzianymi twarzami. Liderem obrony Miedzi Legnica został Andrzej Niewulis, a po długiej kontuzji, do składu Lecha Poznań, powrócił Bartosz Salamon. Dwa poprzednie starcia tych klubów zakończyły się różnicą jednej bramki, co potwierdza, jak bardzo wyrównane są te spotkania.
Nadzieją dla Miedzi na przechylenie szali na swoją korzyść może być Chuca. Hiszpański pomocnik strzelił w tym sezonie dwa z trzech goli beniaminka zza pola karnego. Dobrą formę prezentują także: Olaf Kobacki, Hubert Matynia i Maxime Dominguez. To oni odpowiadają za połowę asyst swojej drużynie (każdy z nich po trzy ostatnie podania). Nie należy jednak spodziewać się gradu goli ze strony gospodarzy, ponieważ wszystkie domowe zwycięstwa Miedzi Legnica w tym sezonie kończyły się różnicą jednego gola.
Z oczywistych względów więcej argumentów po swojej stronie mają jednak goście. To Lech Poznań nie przegrał dwunastu z trzynastu ostatnich meczów, notując imponującą średnią dwóch punktów na każdy mecz wyjazdowy. W szeregach mistrza Polski występuje Mikael Ishak, który średnio strzela 0,55 gola/mecz w Ekstraklasie. Lech Poznań jest również niezwykle groźny z dystansu - żadna drużyna nie zdobyła tylu bramek zza pola karnego co Kolejorz (siedem). To również nie wzięło się znikąd, bowiem podopieczni Johna van den Broma oddali najwięcej strzałów spoza “szesnastki” w całej lidze.
WARTO WIEDZIEĆ: