

Czternaście z osiemnastu klubów nie zna jeszcze swojego miejsca w tabeli końcowej sezonu 2023/2024. Rozstrzygnie o tym ostatnia kolejka. Jakie warianty mogą wejść w grę? Kto może pobić swój rekord pod względem zajętej pozycji?
Legia Warszawa w sobotę podejmie KGHM Zagłębie Lubin. Wojskowi na pewno zajmą 3. miejsce, Miedziowi będą sklasyfikowani na 8. pozycji. To jedyne spotkanie z multiligi 34. kolejki, które nie zmieni niczego w tabeli. Pewne swoich końcowych lokat są także Ruch Chorzów (17.) i ŁKS Łódź (18.). Pozostałe czternaście drużyn musi walczyć - albo o zachowanie stanu posiadania albo o jego poprawę. Rywalizacja ta potoczy się w czterech rewirach tabeli.
Albo Jagiellonia Białystok albo Śląsk Wrocław. Innej opcji nie ma w rywalizacji o tytuł mistrzowski. Wiadomo, że te dwa kluby skończą sezon 2023/2024 na dwóch najwyższych lokatach. Duma Podlasia może sięgnąć po swoje pierwsze złoto w historii występów w mistrzostwach Polski w piłce nożnej. Stanie się wtedy dwudziestym klubem z takim triumfem na koncie (w tym dziewiętnastym w rozgrywkach w formacie ligowym - do tego grona nie zalicza się bowiem Pogoń Lwów). Automatycznie wskoczy wtedy na 16. miejsce w tabeli medalowej wszech czasów, wyprzedzając Raków Częstochowa. Gdyby ta sztuka jej się nie udała, to wtedy wyrówna najlepszy wynik w historii klubu i podskoczy na 22. miejsce w rankingu (obecnie: 2x srebro, 1x brąz). Śląsk Wrocław mistrzostwo może z kolei świętować trzeci raz (poprzednio: 1977 i 2012). Na pewno zaś pierwszy raz od dwunastu lat będzie w TOP-2, a szósty raz w historii (obecnie: 2x złoto, 3x srebro). Klub ten awansuje z 11. na 10. lub 9. miejsce w klasyfikacji medalowej - zależnie od ostatecznie wywalczonego kruszcu.
Pierwszy raz od sezonu 2018/2019 o mistrzostwie zdecyduje ostatnia kolejka (wtedy Piast Gliwice utrzymał prowadzenie nad Legią. Pierwszy raz od sezonu 2015/2016 dwie pierwsze drużyny na tym etapie zmagań mają zaś identyczny dorobek punktowy. Ani razu jak dotąd w XXI wieku nie doszło do zmiany na szczycie tabeli w trakcie ostatnich dziewięćdziesięciu minut rywalizacji w rozgrywkach. Tym razem Jagiellonia Białystok, by utrzymać prowadzenie, nie może zdobyć mniej punktów niż Śląsk Wrocław, aby dowieźć pozycję lidera. Zwycięstwo da jej bezwzględnie tytuł. Zdecydował o tym triumf w marcowym rewanżu z wrocławskim rywalem. Śląsk w pierwszym meczu wygrał 2:1 z Dumą Podlasia, ale w Białymstoku górą byli gospodarze 3:1. Ta jedna bramka może mieć więc kolosalne znaczenie w końcowym rozrachunku. W przypadku remisu lub porażki Jaga musi zerkać do Częstochowy i liczyć na pomoc Rakowa. Jagiellonia obecnie jest najlepszym zespołem u siebie (36 punktów), Śląsk zaś na wyjazdach (29 punktów, tyle samo: Legia Warszawa) i obie ekipy właśnie w tych rolach zagrają w finale zmagań. Jeśli osiągną tożsame wyniki, to pierwszy raz w tym stuleciu mistrz i wicemistrz skończą rozgrywki z identycznym dorobkiem (w 2014/2015 i 2001/2002 - osiągali ten sam wynik, ale z racji podziału punktów przed rundą finałową, w ostatecznej klasyfikacji wystąpiły różnice).
MECZE DRUŻYN ZAANGAŻOWANYCH:
JAGIELLONIA BIAŁYSTOK - WARTA POZNAŃ
RAKÓW CZĘSTOCHOWA - ŚLĄSK WROCŁAW
Cały kwartet stracił już możliwość zdobycia medali oraz występów w europejskich pucharach w sezonie 2024/2025. Wprawdzie Lech Poznań albo Górnik Zabrze, w razie sobotnich zwycięstw przy jednoczesnej porażce Legii Warszawa, mogliby się zrównać z Wojskowymi, ale mają gorszy bilans bezpośredni ze stołeczną ekipą, zarówno w obrębie par, jak i przy wzięciu pod lupę dokonań całego tercetu. Dwie pozostałe drużyny z tego grona, czyli Raków Częstochowa i Pogoń Szczecin ustępują temu duetowi o jeden punkt. Z racji niewielkich różnic i jednego bezpośredniego starcia w tej "czwórce" (Pogoń Szczecin - Górnik Zabrze) sytuacja w tym obszarze tabeli jest bardzo ciekawa. Tym bardziej, że Lechowi do utrzymania czwartej pozycji może nie wystarczyć... nawet zwycięstwo. Przy równym bilansie bezpośrednim (1:1 i 0:0), decyduje bowiem bilans bramkowy z całego sezonu. Tu na razie Kolejorz prowadzi z Górnikiem Zabrze +7 do +5. Gdyby jednak zespół Mariusza Rumaka pokonał 2:1 Koronę Kielce, a drużyna ze Śląska wygrała 3:0 z Pogonią Szczecin na wyjeździe, wtedy obie będą mieć po +8. Odpadnie też kolejne kryterium - liczba goli strzelonych (po 48). Zdecyduje więc punkt piąty w regulaminie - liczba zwycięstw, a tu Górnik byłby nad Lechem (w takim przypadku - 16:15). Poznański zespół w tym kwartecie ma gorszy bilans bezpośredni z dwoma pozostałymi rywalami oprócz Górnika, Raków poza Kolejorzem wygrywa z Pogonią, a Górnik z Rakowem. Nie ma sensu zestawiać zabrzan i Portowców, bo grają one ze sobą na koniec i na pewno będą mieć inny dorobek od siebie w ostatecznym rozrachunku.
Kolejorz może w trzecim sezonie z rzędu znaleźć się w TOP-4 (poprzednio 2021/2022 - 1. i 2022/2023 - 3.). U Rakowa Częstochowa oraz Pogoni Szczecin ta seria jest o jedną edycję dłuższa (w tym momencie odpowiednio: 2./2./1. i 3./3./4.). Ten duet ma zresztą też najdłuższe passy obecnie w TOP-7 w całej stawce ligowców. Portowcy skończą rozgrywki przynajmniej tak wysoko już w szóstej kampanii z rzędu. Medalikom sztuka ta uda się po raz czwarty z rzędu. Górnik Zabrze w przypadku ukończenia rywalizacji na 4. miejscu, wyrównałby swój najwyższy wynik z XXI wieku. Poprzednio wyżej był w rozgrywkach 1993/1994. Poprzednią odsłonę skończył na 6. pozycji. Niezależnie od końcowych rozstrzygnięć, zatem w tabeli powtórzy się pięć z siedmiu najwyżej sklasyfikowanych drużyn z poprzedniego sezonu. Wyjątek to dwójka liderów - Jagiellonia Białystok i Śląsk Wrocław. Zastąpiły one Piasta Gliwice (wtedy 5.) i Cracovię (wtedy 7.)
MECZE DRUŻYN ZAANGAŻOWANYCH:
RAKÓW CZĘSTOCHOWA - ŚLĄSK WROCŁAW
POGOŃ SZCZECIN - GÓRNIK ZABRZE
Jedyna sytuacja przed 34. kolejką, w której trzy drużyny mają identyczny dorobek punktowy. Bilans bezpośredni w obrębie tego tercetu foruje Piast Gliwice. Wprawdzie zdobył siedem punktów w tych czterech starciach, tak jak Widzew Łódź, ale ma w nich od niego lepszy bilans bramkowy (+3 do +1). Wynik PGE FKS Stali Mielec ogranicza się do jednego remisu 0:0 z każdym z tych przeciwników. Biało-Niebiescy, aby awansować na 9. miejsce muszą zatem zgromadzić więcej punktów od obu rywali. Jeśli wszystkie ekipy zapunktują identycznie w końcowej odsłonie (np. trzy zwycięstwa, trzy remisy, trzy porażki), wtedy zostanie zachowany status quo. Jeśli zaś tak samo zapunktują Widzew i Piast, wtedy znów rozstrzygnie nie bilans bezpośredni (3:2 dla Piasta i 1:0 dla Widzewa), ale bilans bramkowy z sezonu. Tu atuty w swoich rękach ma Piast Gliwice, bo w tym momencie różnica wynosi aż siedem goli (+4 do -3). Aby wyprzedzić pod tym względem zespół Aleksandara Vukovicia Widzewiacy musieliby na przykład wygrać 8:0 przy skromnym triumfie gliwiczan 1:0. Wtedy obie drużyny będą mieć wynik po +5, ale w golach strzelonych w całym sezonie przewaga będzie wyraźnie po stronie łodzian (50 do 39). Tak samo wygląda to w przypadku porażek obu ekip - by wyprzedzić Piasta, Widzew musiałby przegrać 0:1 przy 0:8 rywala. Dwa remisy oznaczają, że gliwiczanie będą nad Widzewem.
Wiadomo, że te drużyny podzielą między siebie miejsca od 9. do 11. Mają bowiem po cztery punkty straty do KGHM Zagłębia Lubin i analogiczną przewagę nad Cracovią. Piast Gliwice miał dotąd najdłuższą w stawce serię sezonów w TOP-6. Nie wypadał z tego grona od 2018/2019 (1./3./6./5./5.). Tym razem wiadomo, że maksymalnie może celować w 9. miejsce. Jeśli mu się to uda, zostanie jedyną obok Pogoni Szczecin drużyną w górnej połowie tabeli w każdej z sześciu ostatnich edycji rozgrywek. Dla dwóch pozostałych zespołów z tego tercetu otwiera się natomiast szansa na jeden z lepszych wyników w ostatnich latach. Stal Mielec w TOP-10 w najwyższej polskiej lidze nie była notowana od edycji 1992/1993 (6. miejsce). I to jej jedyny taki rezultat na przestrzeni dziesięciu ostatnich sezonów w elicie. Z kolei Widzew Łódź, gdyby wyprzedził Piasta, wtedy wyrównałby swój najlepszy rezultat w Ekstraklasie w XXI wieku. Na 9. miejscu uplasował się tylko w kampanii 2010/2011 i 2002/2003. Ostatnio w górnej połowie tabeli znalazł się natomiast w rozgrywkach 1999/2000 (7. miejsce na 16 drużyn).
MECZE DRUŻYN ZAANGAŻOWANYCH:
PUSZCZA NIEPOŁOMICE - PIAST GLIWICE
ŁKS ŁÓDŹ - PGE FKS STAL MIELEC
Korona Kielce urwała się ze stryczka w 33. kolejce. Przed startem tej serii spotkań nie było pewne, czy nawet zwycięstwo da jej przedłużenie matematycznych szans na utrzymanie. Ostatecznie Złocisto-Krwiści pokonali 2:0 Ruch Chorzów, a pozostałe wyniki (remis Puszczy Niepołomice, porażki Radomiaka Radom i Warty Poznań) ułożyły się w ten sposób, że dziś w walkę o przetrwanie zaangażowane są cztery drużyny z miejsc od 13. do 16. Punktem wyjścia dla wszystkich zawikłanych scenariuszy z przewrotem w tym rejonie tabeli jest jednak triumf ekipy Kamila Kuzery na wyjeździe z Lechem Poznań (do tej pory udało się to kielczanom raz w całej historii ich rywalizacji). Remis bądź porażka będzie oznaczała niechybny spadek Korony po raz trzeci w historii. Jeśli natomiast wygra, będzie mieć 38 punktów i może trwożnie, ale i z nadzieją, zerkać ku rezultatom przeciwników… Jednoczesne zgubienie punktów przez Wartę Poznań lub Puszczę Niepołomice albo porażka Radomiaka Radom bardzo mocno przybliży kielczan do pozostania w elicie.
Z tego tercetu jedynie przeciwko Warcie Poznań ma gorszy bilans bezpośredni (0:1, 1:1). Jednocześnie jeśli przynajmniej trzy zespoły będą mieć po 38 punktów, wtedy wiadomo, że Korona się utrzyma. W czterech "małych tabelkach" z jej udziałem nie ma bowiem wariantu, by Złocisto-Krwiści spadali. To samo tyczy się też Puszczy. Gdy minimum tercet ekip osiągnie ten pułap punktowy to w dwóch przypadkach relegacja spotka Wartę - z czterema drużynami i z Puszczą oraz Koroną, a w dwóch Radomiaka - z Koroną i Puszczą oraz z Koroną i Wartą. Właśnie ten ostatni scenariusz jest najciekawszy. Cały tercet w meczach bezpośrednich zdobył po pięć punktów. Bilans bramkowy w ich potyczkach to: +3 dla Korony, 0 dla Warty i -3 dla Radomiaka. W związku z tym tak będzie wyglądać kolejność w obrębie tej trójki, gdyby doszło do takiej sytuacji. Jako się rzekło Korona - ma lepszy bilans bezpośredni od Puszczy i Radomiaka, Puszcza - od Warty (ale jeśli będzie mieć 38 punktów tak jak Radomiak, to będzie nad nim, bo zdecyduje bilans bramkowy z całego sezonu), Warta - od Korony, a Radomiak - od Warty. Trzy ekipy z miejsc od 13. do 15. mogą jeszcze wyprzedzić Cracovię. Pasom wygrana w starciu z Ruchem Chorzów da pewną 12. pozycję.
MECZE DRUŻYN ZAANGAŻOWANYCH:
PUSZCZA NIEPOŁOMICE - PIAST GLIWICE