

Od triumfu Górnika Zabrze pod wodzą Antoniego Piechniczka w 1987 roku żaden klub w Ekstraklasie prowadzony przez byłych selekcjonerów reprezentacji Polski nie zdobył mistrzostwa kraju. Tę klątwę będzie starał się teraz odczarować Adam Nawałka, nowy trener Lecha Poznań. Zaczął jed
Pięć lat, jeden miesiąc i cztery dni. Tyle potrwała przerwa między dwoma meczami Adama Nawałki w roli szkoleniowca w najwyższej polskiej lidze. Opusczał ten poziom rozgrywkowy dla pracy z reprezentacją Polski po przegranym 0:1 starciu Górnika Zabrze z Cracovią w październiku 2013 roku.
Od tego czasu w Ekstraklasie dokończono pięć edycji zmagań o mistrzostwo Polski. Jego życiorys w tym okresie wzbogacił się zaś o awanse na dwa wielkie turnieje z rzędu. Skompletował w ten sposób jedyny w historii polskiego futbolu hat-trick: udział w MŚ jako piłkarz i trener oraz w ME jako trener. Na ostatniej z tych imprez Polacy pod jego wodzą doszli do najlepszej "ósemki" finałów. W niedzielę został dzięki temu pierwszym w historii szkoleniowcem prowadzącym zespół w najwyższej polskiej lidze, który posiada w swym dorobku ćwierćfinał czempionatu Starego Kontynentu!
Nowy rozdział w swej karierze przyszło mu pisać - a jakże! - od starcia z Cracovią. Powrót do Ekstraklasy na razie nie zakończył się miękkim lądowaniem. Ale przed nim jeszcze dwadzieścia kolejek bieżącego sezonu i wciąż istniejąca szansa na odczarowanie klątwy byłych selekcjonerów.
RZADKIE POWROTY
Trzeba było wielu dekad, aby funkcja selekcjonera okrzepła w polskiej nomenklaturze piłkarskiej. Wcześniej osoby ją pełniące nazywano "kapitanami związkowymi". Po II Wojnie Światowej, gdy weszła komunistyczna moda na kolektywne zarządzanie organizacjami, często obowiązki selekcjonerskie były zaś dzielone na trzy osoby, wchodzących w skład "kapitanatu". Niezależnie od nazwy, lista głównych trenerów polskiej drużyny narodowej, zamieszczona na oficjalnej stronie PZPN liczy - wraz z aktualnie pełniącym tę rolę Jerzym Brzęczkiem - sześćdziesiąt osób
Spośród nich po zakończeniu pracy w seniorskiej kadrze biało-czerwonych w najwyższej polskiej lidze znalazło się zaledwie dziewiętnastu szkoleniowców. Wśród nich brak nazwisk tego pokroju co choćby Józef Kałuża (akurat jemu szansę na taki ruch zabrała II Wojna Światowa), Henryk Reyman, Jacek Gmoch, Ryszard Kulesza, Lesław Ćmikiewicz, Zbigniew Boniek, czy Stefan Majewski.
OSTATNIE MISTRZOSTWO SELEKCJONERA
Najbardziej znana "klątwa Piechniczka" została nałożona na reprezentację Polski. Odchodzący selekcjoner w studiu TVP po 1/8 finału MŚ 1986 przeciwko Brazylii stwierdził, że trzeba będzie wielu lat, aby biało-czerwoni znów znaleźli się na tej imprezie. Kilkanaście miesięcy potem trener ten jednak rzucił kolejny urok. Tym razem na swych kolegów po fachu - następców na stanowisku selekcjonera.
Ledwie cztery miesiące po zakończeniu pracy z reprezentacją Polski, w dniu w którym jego bezpośredni sukcesor w kadrze biało-czerwonych, Wojciech Łazarek, prowadził tę drużynę w boju z Grecją w eliminacjach Mistrzostw Europy, Antoni Piechniczek został nowym trenerem Górnika Zabrze. Zaczął na pewno lepiej niż w minioną niedzielę Nawałka. W debiucie ograł 3:0 na wyjeździe Olimpię Poznań. - Drużyna zrobiła wszystko by pokazać się z jak najlepszej strony. Wyczułem w iej ogromną motywację i chęć zwycięstwa. - powiedział sam po tym meczu. Starcie to zapoczątkowało serię szesnastu spotkań z rzędu jego zespołu bez porażki w najwyższej lidze. Łącznie w dwudziestu starciach pod wodzą eks-selekcjonera zabrzanie wygrali jedenastokrotnie (w tym sześć razy różnicą co najmniej trzech goli, co wówczas było nagradzane dodatkowym puktem), siedem razy zremisowali i tylko dwa razy zeszli z boiska pokonani! Dało im to mistrzostwo Polski za sezon 1986/87 z wyraźną przewagą nad Pogonią Szczecin.
Był to ostatni przypadek, gdy tytuł ten wywalczył zespół prowadzony przez trenera, posiadającego w swoim życiorysie stanowisko selekcjonera reprezentacji Polski. Choć - wraz z Piechniczkiem - jedenastu z piętnastu bezpośrednich poprzedników Jerzego Brzęczka w roli głównego szkoleniowca biało-czerwonych, po zakończeniu pracy w reprezentacji, zostało trenerami w Ekstraklasie.
KLĄTWA NUMER DWA
Spośród nich najwięcej meczów w Ekstraklasie po powrocie z funkcji selekcjonera biało-czerwonych zaliczył aktualny szkoleniowiec Piasta Gliwce - Waldemar Fornalik. W poniedziałek zanotuje już 138. spotkanie na tym szczeblu odkąd przestał prowadzić kadrę biało-czerwonych. Na drugim miejscu pod tym względem znajduje się Wojciech Łazarek z osiemdziesięcioma starciami na koncie. Dwoma meczami ustępuje mu zaś Franciszek Smuda. Żaden z pozostałych byłych selekcjonerów od czasów Antoniego Piechniczka nie dobrnął do granicy pięćdziesięciu meczów.
Żadnemu z nich nie udało się też nawiązać do jego sukcesu z Górnikiem Zabrze. Najbliżej tytułu mistrzowskiego był Władysław Stachurski, selekcjoner z lat 1995-1996. Prowadził on Legię Warszawa w 24 z 37 spotkań sezonu 1996/1997. Musiał jednak zrezygnować z pracy w tym klubie z powodu problemów kardiologicznych. Gdy zostawiał swój zespół, Wojskowi plasowali się na pozycji lidera z przewagą trzech punktów nad Widzewem Łódź. Ostatecznie jednak przegrali rywalizację o złoto z tą drużyną, między innymi ponosząc porażkę 2:3 w słynnym bezpośrednim starciu, ale już pod wodzą Mirosława Jabłońskiego.

Gdyby za zdobywcę trofeum, uważać tylko trenera prowadzącego drużynę w momencie zapewnienia sobie lauru, to okaże się, że żadnemu z byłych selekcjonerów od czasów Antoniego Piechniczka nie udało się nawet stanąć na podium z jakimkolwiek zespołem trenowanym po odejściu z reprezentacji Polski. Trzech z nich trenowało za to drużyny na innych etapach medalowych sezonów.
I tak: Wojciech Łazarek prowadził przez dwadzieśćia osiem z trzydziestu czterech spotkań kampanii 1996/97 Wisłę Kraków, która zakończyła tamte zmagania na trzeciej pozycji. Ponadto był też przez jedenaście kolejek szkoleniowcem Widzewa Łódź w rozgrywkach 1998/99 oraz przez cztery w Wiśle Kraków 1999/2000. Obie te edycje przyniosły jego klubom wicemistrzostwa. Ostatni z tych epizodów był jednocześnie jego trenerskim pożegnaniem z Ekstraklasą. Zmienił go wówczas debiutujący na tym szczeblu szkoleniowiec - Adam Nawałka.
Świetny start w roli trenera Wisły Kraków zaliczył też Jerzy Engel w sezonie 2005/2006. Wygrał z nią sześć spotkań, trzy zremisował i raz przegrał. Wobec fiaska misji awansu do Ligi Mistrzów oraz przegranej w pierwszym spotkaniu rundy wstępnej Pucharu UEFA został jednak zwolniony, choć Biała Gwiazda plasowała się wtedy na pierwszym miejscu w tabeli. Jego następcy dokończyli rywalizację na drugiej pozycji.
ZE SZCZYTU W OTCHŁAŃ
Byli selekcjonerzy nie uniknęli jednak też i spadków... Swój pokaźny udział w degradacji GKS Bełchatów w 1999 roku miał Krzysztof Pawlak (25 meczów). Waldemar Fornalik z kolei był współodpowiedzialny za kres występów Ruchu Chorzów w Ekstraklasie w sezonie 2016/2017. Opuścił on zespół przed rundą finałową. Niebiescy byli wtedy sklasyfikowani na 14. miejscu, ale mieli identyczną liczbę punktów co dwaj rywale znajdujący się "pod kreską".
W tej edycji najwyższą ligę opuścił również Górnik Łęczna prowadzony od grudnia 2016 roku przez Franciszka Smudę. W tym samym czasie w lidze czeskiej o utrzymanie rozpaczliwie walczyła FC Vysocina Jihlava. Ostatecznie uratowała się tylko dzięki lepszemu bilansowi bezpośrednich spotkań z Hradcem Kralove. Jej szkoleniowcem był wówczas Michal Bilek, z którym Smuda spotkał się w fazie grupowej EURO 2012. W czasie tego turnieju prowadzili oni odpowiednio drużyny: Czech i Polski. Jak więc niewiele dzieli piłkarski Olimp od otchłani...
Spadek z Ekstraklasy zakończył między innymi także bogatą karierę trenerską Ryszarda Koncewicza. Poprzednik Kazimierza Górskiego na stanowisku selekcjonera reprezentacji Polski, w 1975 roku zdecydował się poprowadzić Gwardię Warszawa. Ostatecznie jednak misja uratowania ligi się nie powiodła, choć był to jeden z najbardziej wyrównanych sezonów w hisorii. Szesnaście ostatnich zespołów miało identyczną liczbę punktów (26).
Zaufanie wobec eks-selekcjonerów chyba najmocniej jednak zwiodło włodarzy Świtu Nowy Dwór Mazowiecki. W jedynym sezonie tego zespołu w Ekstraklasie prowadziło go aż dwóch byłych trenerów głównych reprezentacji Polski. Władysław Stachurski stał na jej czele w czterech spotkaniach na początku rundy wiosennej. Zmienił go zaś Janusz Wójcik. Ostatecznie do miejsca dającego choć udział w barażach Świtowi zabrakło jednego punktu...
To nie był jedyny przypadek gdy ten sam klub w jednym sezonie prowadziło dwóch dawnych selekcjonerów. Edycję 1996/1997 z Wisłą Kraków zaczynał Henryk Apostel, który wcześniej awansował z nią na ten szczebel z drugiego poziomu rozgrywkowego. Odszedł on z końcem 1996 roku. Po krótkiej kadencji Kazimierza Kmiecika na ławce Białej Gwiazdy pojawił się zaś Wojciech Łazarek. Wspólny wysiłek dwójki eks-trenerów reprezentacji Polski dał jednak tylko dwunaste miejsce. Poza Apostelem z ostatnich selekcjonerów reprezentacji Polski awans do Ekstraklasy wywalczył jeszcze tylko Paweł Janas, prowadzący Widzew Łódź w rozgrywkach I ligi 2009/10.

POWIEWY EGZOTYKI
Jeśli nie dojdzie do nagłych roszad to w lutym 2018 roku będzie miała miejsce rywalizacja dwóch bezpośrednich poprzedników Jerzego Brzęczka na stanowisku trenera reprezentacji Polski - Waldemara Fornalika z Piasta Gliwice oraz Adama Nawałki z Lecha Poznań. Będzie to pierwsza potyczka dwóch dawnych szkoleniowców kadry biało-czerwonych od 13 grudnia 2014 roku, gdy Wisła Kraków Franciszka Smudy pokonała 2:1 Ruch Chorzów popularnego "Waldka Kinga".
W tym czasie Fornalik jednak spotkał na gruncie ligowym dawnego selekcjonera kadry... Antiguy i Barbudy - Piotr Nowak. To zresztą nie żaden z byłych trenerów reprezentacji Polski, ale eks-szkoleniowiec bułgarskiej kadry został właśnie pierwszym selekcjonerem pracującym w Ekstraklasie. Był nim Węgier Karoly Fogl, prowadzący w latach trzydziestych Wartę Poznań.
W XXI wieku spośród dawnych selekcjonerów pracujących w Ekstraklasie największe sukcesy święcił z kolei polski trener, lecz stojący w swej karierze wyłącznie na czele kadr zagranicznych - Wybrzeża Kości Słoniowej (brązowy medal PNA), Tunezji (wicemistrzostwo Afryki, awans na IO oraz MŚ), Maroka oraz Mali (4. miejsce w PNA) - Henryk Kasperczak. Po latach pobytu na Czarnym Lądzie w najwyższej polskiej lidze dwukrotnie doprowadził Wisłę Kraków do mistrzostwa Polski, a w trakcie trzeciego sezonu, również zakończonego zakończonego złotem został zmieniony na Wernera Liczkę, pozostawiając jednak Białą Gwiazdę na pozycji lidera. Po opuszczeniu tego klubu poprowadził jeszcze Senegal i ponownie Mali oraz Tunezję. W międzyczasie wracał jeszcze dwukrotnie do Ekstraklasy. Z Wisłą Kraków w 2010 roku wywalczył srebro, choć na dwie kolejki przed końcem sezonu była ona jeszcze liderem tabeli. Górnika z rodzinnego Zabrza nie uratował zaś rok wcześniej przed spadkiem.

W najwyższej polskiej lidze pracowali też ponadto byli selekcjonerzy: Palestyny (Andrzej Wiśniewski), Kenii (Grzegorz Polakow), Syrii (Janusz Wójcik), Czech (Frantisek Straka), czy Słowacji (Dusan Radolsky i Jan Kocian).
HISTORYCZNY NAWAŁKA
Kasperczak jest też członkiem niewielkiego - do niedzieli ledwie sześcioosobowego grona szkoleniowców, którzy uczestniczyli w roli selekcjonerów w MŚ, a potem prowadzili kluby Ekstraklasy. Należą do niego jeszcze Karel Kolsky (Czechosłowacja, Wisła Kraków), Kazimierz Górski (Polska, Legia Warszawa), Antoni Piechniczek (Polska, Górnik Zabrze), Jerzy Engel (Polska, Wisła Kraków), Paweł Janas (Polska, GKS Bełchatów, Polonia Warszawa i Lechia Gdańsk). W 17. kolejce bieżącej edycji zmagań dołączył do nich Adam Nawałka. Po raz ostatni Ekstraklasa miała wśród szkoleniowców selekcjonera z udziałem na mundialu w sezonie 2011/12 (Janas). Nowy szkoleniowiec Lecha Poznań stał się natomiast po meczu z Cracovią drugim trenerem w historii najwyższej polskiej ligi - po Franciszku Smudzie - z udziałem w ME w roli selekcjonera i zarazem jedynym z ćwierćfinałem tego turnieju na koncie.
Takich sukcesów reprezentacyjnych nie odniósł natomiast Michał Matyas, trener kadry w 1952 roku oraz w latach 1966-1967. W 1970 roku doprowadził natomiast Górnika Zabrze do finału Pucharu Zdobywców Pucharów, co pozostaje największym sukcesem polskiego klubu w europejskich pucharach. Adamowi Nawałce pozostaje życzyć połączenia tych dwóch biegunów i po udanej przygodzie w kadrze, osiągnąć także sukcesy w roli szkoleniowca klubowego. Czy to jemu uda się złamać "klątwę Piechniczka numer dwa"?