

W minionej dekadzie rokrocznie rozpoczynaliśmy rundę wiosenną z ekscytacją związaną z poznawaniem nowych ligowców. Zimą do Ekstraklasy trafiło wiele wyjątkowych postaci, które - nieraz niezależnie od statystyk i liczby meczów rozegranych w Polsce - zapadły w pamięci kibiców.
Nic tak nie cieszy kibiców na przełomie stycznia i lutego, jak odnalezienie na dnie szafy nieodpakowanego prezentu świątecznego. Satysfakcja jest jeszcze większa, gdy upominkiem okazuje się koszulka ukochanego klubu z nazwiskiem nowego zawodnika, który zimą podpisał kontrakt z ekstraklasową drużyną. Jeśli w rundzie wiosennej debiutant pokaże się z dobrej strony, mamy gwarancję, że podarunek był trafiony. Kibice, którzy zakupili trykoty z nazwiskami zawodników wypisanych poniżej z pewnością swojej decyzji nie żałują.

Zimą przyszedł i zimą odszedł. Japończyk to najświeższy transfer z Górnika Zabrze, odkąd pomocnik przeniósł się do belgijskiego KAA Gent. W pamięci polskich kibiców zostanie jednak postacią, dla której przychodziło się na stadion. Z przyjemnością obserwowało się współpracę urodzonego w 2000 roku Daisuke Yokoty z Lukasem Podolskim. W pierwszych miesiącach po jego transferze lepiej spisywał się bardziej doświadczony kolega, ale w obecnym sezonie Japończyk nie miał sobie równych. PKO Bank Polski Ekstraklasę opuścił jako najlepszy strzelec Górnika Zabrze w trwających rozgrywkach (z przewagą pięciu trafień) i jako jeden z najskuteczniejszych zawodników ligi.

Rundę wiosenną w sezonie 2021/2022 kluby PKO Bank Polski Ekstraklasy rozpoczęły z potencjalnie najlepszymi wzmocnieniami na przestrzeni ostatnich lat. Lech Poznań ściągnął do klubu Kristoffera Velde. Cracovia zakontraktowała Virgila Ghitę. Do Legii Warszawa wrócił Paweł Wszołek. Pogoń Szczecin przedstawiła polskim kibicom Vahana Biczachczjana, a Raków Częstochowa, inwestując w Władysława Koczerhina i Bogdana Racovitana, zbudował zespół, który w przyszłości pozwolił zdobyć im mistrzostwo Polski. W spojrzeniu jednostkowym najlepszy ruch transferowy mogła poczynić jednak Jagiellonia Białystok, która ściągnęła przyszłego króla strzelców. Marc Gual w debiutanckich meczach wysłał sygnały, że może być gwiazdą, a oczekiwania spełnił w kolejnej kampanii. W swoim pierwszym pełnym sezonie okazał się najlepszym strzelcem ligi (16) i wybitnym asystentem (8), czym zapracował na transfer do Legii Warszawa, z którą z sukcesami występuje w europejskich pucharach.

Rok 2021 należał do Warty Poznań. Zieloni niespodziewanie zajęli piąte miejsce w tabeli, a powody wybitnej formy ówczesnego beniaminka klarują się dopiero po czasie. Oprócz imponującego pomysłu taktycznego trenera Piotra Tworka, pochwalić należy intuicję właścicieli klubu z województwa wielkopolskiego podczas dokonywania transferów. W zimowym okienku do Poznania trafili między innymi: Maik Nawrocki, Makana Baku oraz Adam Zrelak. Dwóch pierwszych trafiło w przyszłości do Legii Warszawa, a trzeci z nich pozostał wierny zielonym barwom i został kapitanem Warty. Gdyby nie kontuzje, 29-latek już w tym sezonie mógłby rozegrać swój setny mecz na boiskach Ekstraklasy, w której w dwóch poprzednich latach zdobywał 9 i 8 bramek.

Dwukrotny mistrz Polski, król strzelców Ekstraklasy, zdobywca Pucharu Polski i Suerpucharu Polski. Osiągnięcia Tomasa Pekharta mówią same za siebie. Czeski napastnik trafił do Legii z imponującym CV, nie wiedząc wówczas, że najlepsze lata ma dopiero przed sobą. Pierwszy sukces drużynowy świętował z klubem już po rundzie wiosennej, ale prawdziwie udany okres przeżył rok później, strzelając 22 gole i broniąc tytułu mistrzowskiego. Jesienią 2022 roku opuścił Warszawę, ale szybko wrócił i znów błyszczał skutecznością. W Legii gra do dziś, a po czterech latach może pochwalić się dorobkiem 47 bramek zdobytych w 95 występach (śr. 0,49 gola/mecz).

Na ten transfer kibice Wisły Kraków czekali ponad dekadę. Na przełomie 2018 i 2019 roku Jakub Błaszczykowski wrócił do Ekstraklasy ze statusem gwiazdy międzynarodowej i legendy drużyny z Małopolski. W pierwszym sezonie po powrocie rozegrał osiem meczów, w których strzelił pięć goli. Nie gorzej było w kolejnych dwóch latach, gdy zaliczył jedenaście trafień w 38 spotkaniach. Łącznie jego bilans na najwyższym szczeblu ligowym w Polsce zatrzymał się na 99 występach i 19 bramkach.

Pierwszy transfer wewnętrzny w tym zestawieniu. Adam Buksa miał trudności z wywalczeniem składu w Lechii Gdańsk i KGHM Zagłębiu Lubin. Potencjał w wysokim napastniku zauważyli w Szczecinie, więc 21-letni zawodnik podpisał kontrakt z Pogonią. Pod wodzą Kosty Runjaicia Adam Buksa w końcu zdołał zaprezentować swoje umiejętności szerszej grupie odbiorców, zachwycając kibiców w całej Polsce swoją skutecznością. Łącznie w Pogoni Szczecin rozegrał 52 mecze, w których strzelił 22 gole. Dzięki szansie, którą otrzymał na początku 2018 roku, dziś występuje w zagranicznych ligach i otrzymuje powołania do reprezentacji Polski.

Arvydas Novikovas opuścił Ekstraklasę cztery lata temu, ale pozostał w pamięci polskich kibiców. Niezwykle dynamiczny skrzydłowy szturmem wszedł do składu Jagiellonii Białystok, z miejsca stając się jej kluczowym zawodnikiem. W dwóch pełnych sezonach strzelił po dziewięć goli, pomagając drużynie z Podlasia w wywalczeniu srebrnego medalu. Złoto zdobył w sezonie 2019/20, reprezentując Legię Warszawa.

Choć nie był to transfer wewnętrzny, polscy kibice w 2016 roku byli dobrze zaznajomieni z umiejętnościami Filipa Starzyńskiego. Pomocnik miał już za sobą trzy pełne sezony w Ruchu Chorzów, podczas których przekroczył liczbę stu rozegranych meczów w Ekstraklasie. W tym czasie zdobył kilkadziesiąt punktów w klasyfikacji kanadyjskiej i wyjechał do Belgii. Chwilową zniżkę formy sprytnie wykorzystało KGHM Zagłębie Lubin, ściągając Filipa Starzyńskiego z powrotem do Polski i opierając na nim swoje nadzieje w kolejnych ośmiu latach. “Figo” odwdzięczył się pięcioma kampaniami, w których zdobywał łącznie dwucyfrową liczbę goli i asyst. Jeśli zdobędzie bramkę i w tym roku (znów jako piłkarz Ruchu Chorzów), trafi do siatki w dwunastym sezonie Ekstraklasy z rzędu.

Szukając piłkarzy ciekawych, którzy budzą emocje, nie sposób pominąć Jakuba Świerczoka. Napastnik w żadnym polskim klubie nie zagrzał miejsca, ale to Zawisza Bydgoszcz w rundzie wiosennej 2014/2015 dała mu pierwszą prawdziwą szansę. Charakterny zawodnik ją wykorzystał, dzięki czemu mógł w kolejnym sezonie pozostać na najwyższym szczeblu rozgrywkowym i rozegrać ponad 30 spotkań dla Górnika Łęczna. Reszta to już historia. Jakub Świerczok wystąpił łącznie w 96 meczach Ekstraklasy, w których strzelił 42 gole. W sezonie 2020/21 pod względem zdobytych bramek ustąpił tylko Tomasowi Pekhartowi.

Legenda Ekstraklasy. Najskuteczniejszy obcokrajowiec w historii ligi (108 goli) z przewagą ponad trzydziestu trafień nad wiceliderem. Ze stratą kilkunastu meczów do zawodnika spoza Polski, który rozegrał najwięcej spotkań na najwyższym szczeblu ligowym w naszym kraju. Flavio Paixao imponował w Śląsku Wrocław (w pierwszym pełnym sezonie: 37 meczów, 18 goli) i rozkochiwał w sobie w Lechii Gdańsk (239 meczów, 84 gole). W tym samym sezonie do Polski trafił Gerard Badia, który w każdym innym roku zasłużyłby na miejsce w tym zestawieniu, ale z portugalskim napastnikiem trudno porównać kogokolwiek. Przyjechał z Iran Pro League i (na szczęście) został w Polsce do końca kariery.