

Defensywa Pogoni Szczecin plasuje się w dolnej połowie stawki, jeśli chodzi o liczbę traconych goli (10). Po głębszej analizie minut, w których Dante Stipica musiał wyciągać piłkę z siatki, wychodzi jednak na to, że przeciwnicy mają tak naprawdę... niewiele czasu w trakcie spotka
Skuteczność Pogoni Szczecin w I połowach to dość powszechnie znany fakt. Zespół Jensa Gustafssona jako jedyny w stawce osiągnął już dwucyfrowy wynik zdobyczy bramkowych przed przerwą. Zawodnicy Portowców dokładnie dziesięć razy pokonali golkiperów przeciwników w tym okresie, co daje średnio 1,11 bramki na spotkanie (trafienie raz na 40,5 minuty gry). Tylko przeciwko Rakowowi Częstochowa ekipa z województwa zachodniopomorskiego nie zdołała wpisać się na listę strzelców przez ten czas.
Okazuje się jednak, że nim sędzia zaprasza zespoły do szatni na kwadrans odpoczynku, gracze ze Szczecina są wyjątkowo uważni również w obronie. Stracili bowiem wówczas najmniej goli w gronie uczestników sobotniej rywalizacji, ex aequo z KGHM Zagłębiem Lubin, Legią Warszawa, a także swoim bezpośrednim przeciwnikiem z soboty, czyli Cracovią. Każda z tych drużyn zainkasowała w dziewięciu pierwszych kolejkach jedynie po trzy gole. Dante Stipica wyjmował piłkę z siatki tylko przeciwko Widzewowi Łódź (19. minuta), Śląskowi Wrocław (4. minuta) i Lechowi Poznań (20. minuta). Zatem okres, w których inkasowała bramki Pogoń w I połowie można w sumie zawęzić do dwudziestu początkowych minut
BEZ GOLI STRACONYCH W TYM SEZONIE Z PODZIAŁEM NA KWADRANSE:
Z dobrej postawy w defensywie bierze się świetny bilans Pogoni. W trzech z dziewięciu meczów w tym sezonie po pierwszych kwadransach prowadziła, w pięciu remisowała i tylko raz przegrywała (0:1 ze Śląskiem Wrocław) , a ich bilans bramkowy wynosi +2. Po dwóch kwadransach gry jej wynik prezentuje się jeszcze lepiej. Do 30. minuty gry szczecińska ekipa prowadziła bowiem w pięciu spotkaniach, trzykrotnie remisowała i raz przegrywała (0:1 z Widzewem Łódź). Żadna inna drużyna nie strzeliła w tym czasie tylu goli co Portowcy. Gracze prowadzeni przez Jensa Gustafssona skierowali bowiem piłkę do siatki ośmiokrotnie, co stanowi ich 53,3% całego dorobku z rozgrywek. Bilans bramkowy za ten okres to z kolei aż +5. Wreszcie - do końca I połowy, pięć razy prowadziła, a w pozostałych starciach remisowała, zaś jej bilans bramkowy wyniósł +7. Z pozostałych ekip już każda natomiast minimum raz schodziła do szatni z niekorzystnym wynikiem.
W 6 z 9 spotkań Portowcy zachowali czyste konto do przerwy. Może nawet jeszcze bardziej imponująco wygląda pod tym względem jednak ostatnie pół godziny gry w ich wykonaniu. Choć w tym czasie padło 73 ze 199 goli sezonu 2022/2023, czyli prawie 37% i żadna z pozostałych "tercji" nie ma aż takiego wkładu w pulę trafień, to do sieci samej Pogoni w tym czasie... wpadł jeden strzał! Tylko Anton Krywociuk z Wisły Płock w 88. minucie rywalizacji zdołał pokonać golkipera Portowców. To także najlepszy wynik w stawce. Skoro więc kwadranse od 31. do 45. minuty i od 61. do 75. minuty nie przyniosły jeszcze Pogoni Szczecin straty bramki, a przedziały 1-15., 16-30. i 76-90. minuta łącznie zaledwie cztery, to nietrudno wyliczyć, gdzie na osi czasu znajduje się newralgiczny punkt Portowców.
NAJPÓŹNIEJ STRACONY GOL W TYM SEZONIE (TOP-4):
Na pierwszy kwadrans po przerwie przypada aż 6 straconych goli ekipy Jensa Gustafssona, czyli 60% całości. Jeszcze tylko Legia Warszawa ma w swoim rejestrze taki przedział, w którym straciła ponad połowę bramek (po 75. minucie - 6 z 11 goli). Zainkasowane trafienia u Portowców w II połowach układają się w ciąg: 47. minuta - dwukrotnie 48. minuta - dwukrotnie 55. minuta - 58. minuta - 88. minuta. Zresztą tak samo źle wygląda ofensywa w tym okresie. Pogoń bowiem jeszcze nie zdołała strzelić gola w pierwszych piętnastu minutach po przerwie! Najwcześniej zdarzyło im się to w starciu z KGHM Zagłębiem Lubin (62. minuta)
Z przyczyn takiego stanu rzeczy wykluczyć chyba można przygotowanie fizyczne, skoro w ostatnich trzydziestu minutach zasieki obronne Pogoni zostały sforsowane tylko raz. Dekoncentracja po wyjściu z szatni? A może naturalny przebieg spotkania, wszak przecież Portowcy jak dotąd jeszcze w tym sezonie nie rozpoczynali II połowy przegrywając, więc rywale musieli ich gonić lub ewentualnie starać się objąć prowadzenie. A może to tylko zbieg okoliczności? I właściwie każda z tych tez może mieć swoich zwolenników, zwłaszcza, gdy oprze się na innych statystykach.
NAJLEPSZY BILANS BRAMKOWY:
Bo rzeczywiście od 46. do 60. minuty przeciwnicy ekipy Jensa Gustafssona oddali dziesięć strzałów celnych. To dokładnie tyle, ile... w I połowach razem wziętych. Wynik ten stanowi 26,3% całej puli rywali Pogoni. Jednak już każdy z dwóch następnych kwadransów po przerwie nie wyróżnia się tak bardzo od tego newralgicznego. Od 61. do 75. minuty Dante Stipica musiał wykazać się ośmiokrotnie swymi umiejętnościami, na sam koniec spotkania zaś dziewięć razy. Zadziwia to, że w ostatniej pół godzinie rywalizacji obronił w sumie siedemnaście strzałów (94,4%), podczas gdy chwilę wcześniej zaledwie cztery (40%)! Rzeczywiście - ze wszystkich dwunastu prób przeciwników Portowców w tym sezonie o xG powyżej 0,25, najwięcej zostało odnotowanych właśnie między 46., a 60. minutą. Zdarzyło się to czterokrotnie, jednakże to identyczny rezultat co w ostatnim kwadransie I połowy, a tu dla odmiany obyło się bez straty bramki. Po 60. minucie dla odmiany tylko raz został odnotowany taki strzał (Mateusz Wdowiak z Rakowa Częstochowa w 69. minucie).
Okres 46-60. minuta nie jest też wcale w czołówce jeśli chodzi o oddawane przez konkurentów Pogoni strzały łącznie (poza celnymi także niecelne i zablokowane). Przeciwnicy próbowali w sumie w tym momencie pokonać 23 razy Stipicę. Częściej zdarzało im się to jednak w ostatnich kwadransach połów - I (30) i II (27). Nadzwyczajna jest natomiast celność strzałów rywali w feralnym okresie -43,5%, przy 22,9% dla pozostałych partii spotkania i 17,5% dla okresu przed przerwą. Wyraźnie ponad średnią szybuje też konwersja (26,1% oddanych strzałów przy 9,5% dla całego meczu i 5,3% w I połowach).
Dlaczego? Odpowiedź na to pytanie będzie musiał znaleźć Jens Gustafsson. Na razie może być tyleż zmartwiony z tego powodu, co zadowolony z faktu, że w pozostałych okresach Pogoń Szczecin również wyrasta ponad resztę stawki, ale już w zdecydowanie pozytywnym wymiarze. A może taka jest cena za świetne osiągnięcia w 83,3% czasu trwania meczu?