

Dla kibiców, którzy lubią śledzić doniesienia transferowe, ostatnie tygodnie musiały być naprawdę ekscytujące. Kluby PKO BP Ekstraklasy wykonały sporo intrygujących ruchów, a najwięcej zainteresowania wzbudziły głośne powroty do ligi. W nadchodzącym sezonie na naszych boiskach znów zagrają tacy piłkarze jak Artur Boruc, Bartosz Kapustka, Waldemar Sobota czy Jakub Świerczok. Ale na znanych nazwiskach lista wzmocnień się nie kończy.
Alexander Gorgon (Pogoń Szczecin)
W poprzednim oknie transferowym witaliśmy Pawła Cibickiego, jemu z kolei szlaki przetarli David Stec i Tomas Podstawski. Podążając tym tropem, skauci Pogoni po raz kolejny wypatrzyli za granicą obiecującego gracza z polskimi korzeniami. Nowemu zawodnikowi Pogoni o Ekstraklasie mógłby wiele opowiedzieć jego ojciec, Wojciech, który w latach osiemdziesiątych zagrał 75 meczów dla Wisły Kraków i Zagłębia Sosnowiec.
Rivaldinho (Cracovia)
Piłkarskie tradycje w rodzinie kontynuuje też 25-letni Brazylijczyk, który wzmocnił atak Cracovii. Jego ojca powinno jednak znać o wiele szersze grono kibiców. Mowa przecież o Rivaldo, czyli zdobywcy Złotej Piłki, mistrzu świata z 2002 roku i byłym graczu takich klubów jak FC Barcelona czy AC Milan. Słynny rodzic i utalentowany syn przez pewien czas grali nawet wspólnie w barwach jednego klubu, Mogi Mirim EC. W poprzednim sezonie Rivaldinho reprezentował za to rumuński Viitorul Konstanca, strzelając 6 bramek w 16 ligowych występach.

Rivaldinho zdążył juz zagrać dla Pasów w Pucharze Polski
Fatos Beqiraj (Wisła Kraków)
Po drugiej stronie Błoń również postanowiono wzmocnić ofensywę. Wybór padł na doświadczonego, 32-letniego reprezentanta Czarnogóry. Beqiraj zdobywał bramki w wielu ligach, łącznie z chińską, lecz jego największe sukcesy przypadły na czas gry w Chorwacji. W barwach Dinama Zagrzeb wywalczył cztery tytuły mistrzowskie, do tego raz sięgnął po koronę króla strzelców. Taki napastnik na pewno przyda się Białej Gwieździe, szczególnie że w kadrze nie ma już jej najskuteczniejszego gracza poprzedniego sezonu, Pawła Brożka.

Beqiraj był też królem strzelców w ojczystej Czarnogórze
Josip Juranović (Legia Warszawa)
Kolejny zawodnik na naszej liście również grał w lidze chorwackiej, tyle że w Hajduku Split. Był tam nawet kapitanem. Juranović zaliczył ponadto dwa występy w reprezentacji obecnych wicemistrzów świata – stąd zna się już z Domagojem Antoliciem. Ostatni mecz w kadrze zanotował w listopadzie przeciwko Gruzji. Udało mu się wtedy asystować przy golu Ivana Perisicia. W Legii ma do odegrania ważną rolę pod nieobecność kontuzjowanego Marko Vesovicia.
Bartosz Nowak (Górnik Zabrze)
13 goli i 13 asyst – taki dorobek na pierwszoligowych boiskach musiał zwrócić uwagę klubów z elity. I choć Nowak nie musiał zmieniać zespołu, żeby zagrać w Ekstraklasie, bo przyczynił się do awansu Stali, to i tak postanowił przenieść się do Górnika. Zabrze nie będzie mu obce, bo jako junior spędził kilka lat w lokalnym Gwarku. Może jednak ciążyć na nim dodatkowa presja, bo zagra z numerem 17, który wcześniej należał do Igora Angulo.
Ekstraklasowy debiut Bartosz Nowak zaliczył w sezonie 2016/17 w Ruchu Chorzów
Mikael Ishak (Lech Poznań)
A skoro mowa o wchodzeniu w czyjeś buty, to trzeba wspomnieć o nowym snajperze wicemistrza Polski – Ishak ma przecież zastąpić w Poznaniu Christiana Gytkjaera. W życiorysie obu napastników można doszukać się podobieństw. Obaj zaczynali kariery w Skandynawii, a bezpośrednio przed transferem do Poznania występowali na zapleczu Bundesligi. Kibicom Lecha pozostało życzyć, by na tym podobieństwa się nie skończyły.

Grając dla szwedzkiej młodzieżówki w 2013 roku, Ishak rywalizował z byłymi piłkarzami Lecha - Karolem Linettym i Rafałem Janickim