

Piast Gliwice ma jeszcze realne szanse na udział w europejskich pucharach w sezonie 2021/2022. W tym momencie traci bowiem pięć punktów do znajdującej się bezpośrednio za podium Lechii Gdańsk. To dość spory dystans jak na pięć kolejek do końca, ale i tak mało kto spodziewałby się tego klubu na tak eksponowanej pozycji po zimie, gdy znajdowali się siedem lokat niżej. No, chyba żeby przyjrzeć się przeszłości gliwiczan za Waldemara Fornalika. W trzech poprzednich sezonach ekipa ta poprawiała swoje notowania średnio o pięć miejsc w porównaniu z okresem przed przerwą w rozgrywkach!
2018/2019: SKOK PO MISTRZA
Pierwszy pełny sezon Waldemara Fornalika w Piaście Gliwice uwieńczony został tytułem mistrzów Polski. W przerwie zimowej próżno było jednak szukać przesłanek do tego sukcesu przy ulicy Okrzei 20. Zawodnicy tej ekipy uzbierali 31 punktów w dwudziestu kolejkach, co dawało im w tym momencie szóstą pozycję. Strata do najniższego stopnia podium była nieznaczna, bo zespoły z miejsc 3-7. dzieliły wtedy zaledwie dwa punkty. Jednak już liderująca Lechia Gdańsk była aż o jedenaście punktów przed gliwiczanami. Dystans do drugiej w tabeli Legii Warszawa wynosił trzy punkty mniej. Aby sięgnąć po tytuł musieliby punktować średnio o około 0,7 lepiej niż ta dwójka rywali.
Misja - pozornie z gatunku niemożliwych - zakończyła się jednak pełnym sukcesem Piasta. Zespół ten na wiosnę wypracował aż 132% rezultatu sprzed zimy, choć miał trzy próby mniej na poprawę wyniku ze względu na nierówną liczbę kolejek (20-17)! Średnia punktowa więc, porównując te dwa okresy, podniosła się z 1,55 na 2,41! Po zimie zdobył aż 80,4% możliwych punktów, wygrywając 13 na 17 spotkań. Tylko dwa razy oddał zaś pełną pulę rywalom. Zmagania zakończył z wynikiem 22 na 24 możliwe punkty w ośmiu ostatnich starciach. Takiego tempa nie wytrzymała natomiast dwójka najgroźniejszych rywali Piasta. Gliwiczanie zakończyli sezon wygraną w klasyfikacji końcowej z czterema punktami przewagi nad Legią Warszawa (wiosną niższa średnia punktowa od Piasta o 0,71 punktu) i pięcioma nad Lechią Gdańsk (wiosną o 0,95 punktu gorzej od Piasta). Druga w tabeli samej wiosny Cracovia miała rezultat aż o jedenaście punktów gorszy niż gliwiczanie w tym okresie.
2019/2020: NIEOMAL POWTÓRKA
Trzydzieści jeden punktów po dwudziestu kolejkach przed przerwą zimową i szósta lokata Piasta Gliwice. Brzmiało to bardzo znajomo... A może nawet jeszcze bardziej optymistycznie, bo w kolejnej kampanii strata do lidera - tym razem Legii Warszawa - po jesieni była znacząco mniejsza niż w poprzedniej edycji. Wynosiła zaledwie siedem punktów. Wystarczało więc punktować o około 0,41 lepiej w przeliczeniu na mecz niż Wojskowi. Tej wiosny jednak nie poszło im aż tak dobrze jak odsłonę wcześniej, choć i tak gliwiczanie sezon ten skończyli na podium.
Zawodnicy Waldemara Fornalika niemal zdołali podwoić swój dorobek z okresu przed przerwą zimową. Na wiosnę wszak zdobyli tylko punkt mniej, ale zagrali też trzy spotkania mniej. Średnia punktowa podniosła się zatem z poziomu 1,55/mecz do 1,76/mecz. Dzięki temu ostatecznie wyprzedzili trzech rywali znajdujących się przed nimi (Śląsk Wrocław, Pogoń Szczecin, Cracovii) i zameldowali się na najniższym stopniu podium. W samej klasyfikacji tego okresu lepiej od nich spisali się tylko wicemistrzowie Polski - Lech Poznań (2,06 punktu/mecz) i mistrzowie - Legia Warszawa (1,82 punktu/mecz). Wespół z Kolejorzem, Lechią Gdańsk i Górnikiem Zabrze ex aequo byli autorem największego skoku w tabeli w porównaniu tych dwóch okresów.
2020/2021: PUCHARY W ZASIĘGU
Tym razem kroiło się na wypadnięcie Piasta ze ścisłej czołówki ligowej. Do przerwy zimowej rozegrano czternaście kolejek. W tym czasie drużyna z Gliwic zdobyła dokładnie taką samą liczbę punktów, co skazywało ją na trzynastą lokatę w klasyfikacji przejściowej. Wówczas podium było oddalone o drugie tyle. Ba! zespół Waldemara Fornalika był tylko jeden punkt nad przedostatnim miejscem. Nad jedyną pozycją w strefie spadkowej posiadał zaś mniejszą przewagę (4 punkty) niż stratę do pierwszej lokaty w górnej połowie tabeli (5 punktów).
Wiosna przyniosła jednak zawodnikom z Okrzei 20 wiele radości. Potrafili oni bowiem zdobyć dokładnie dwa razy więcej punktów niż przed przerwą zimową. Średnia punktowa wzrosła przez to z 1/mecz do 1,75/mecz. W całej tabeli tego okresu lepiej od zawodników Waldemara Fornalika wypadły tylko: Legia Warszawa (2,19/mecz), Raków Częstochowa (1,94/mecz) i Warta Poznań (1,88/mecz). W jedenastu pierwszych spotkaniach po przerwie zimowej zaliczyli siedem zwycięstw, trzy remisy i jedną porażkę (72,8% możliwych punktów). Ten znakomity okres od stycznia do kwietnia ostatecznie dał im przepustkę do gry o europejskie puchary. Jeszcze po przedostatniej kolejce zajmowali właśnie 4. miejsce i mieli wszystko w swoich rękach. W rywalizacji o to prawo zostawały jednak jeszcze trzy inne drużyny poza nimi. Ostatecznie gliwiczanie ulegli 2:3 Wiśle Kraków, przez co bezpośrednio za podium zameldował się Śląsk Wrocław. Piast zakończył sezon na 6. miejscu. To i tak dało mu awans o siedem lokat w porównaniu z tabelą na koniec 2020 roku. Wyższy skok zaliczyła tylko Warta Poznań (dziewięć lokat). Te dwie ekipy wypracowały wiosną także największą część swego dorobku z całej stawki (Warta - 69,7%, Piast - 66,7%).
"Od wznowienia rozgrywek Piast Gliwice zanotował już cztery mecze więcej bez straty bramki niż przed przerwą zimową!"
2021/2022: REZYDENT CZOŁÓWKI?
Dziś zapowiada się na równie okazały skok Piasta co w poprzednim sezonie. Grudzień zespół ten kończył dopiero z 12. miejscem w tabeli. Jednak na wiosnę nikt nie zdołał tak mocno poprawić swoich notowań w klasyfikacji przejściowej co oni. Obecnie gliwiczanie są już na piątej pozycji. Zaledwie dwóch punktów brakuje im już, aby podwoić swój dorobek sprzed przerwy zimowej (23 punkty), a przecież dopiero za nimi dziesięć spotkań wiosennych przy dziewiętnastu w poprzednim przedziale czasowym. Średnia punktowa wzrosła w ten sposób z 1,21 aż na 2,1! Nawet gdyby w pięciu ostatnich kolejkach ponieśli porażki, to i tak będzie ona wyższa od jesiennego wyniku (1,4).
Obecnie w tabeli 2022 roku przed Piastem Gliwice znajduje się pod względem średniej punktowej jedynie Raków Częstochowa (2,45 punktu). Pogoń Szczecin wprawdzie uzbierała większy dorobek, ale miała jedno spotkanie więcej na to (średnia - 2 punkty/mecz). Zespół Waldemara Fornalika ex aequo z Rakowem ma również najmniej goli straconych (po 5). Tylko ekipie spod Jasnej Góry ustępuje zaś pod względem okazałości aktualnej serii bez porażki. Przedstawiciele Górnego Śląska nie przegrali już dziewięciu ostatnich potyczek, zdobywając w nich 21 na 27 możliwych punktów. Za pięć poprzednich meczów ich rezultat zaś to 13 na 15 możliwych punktów. Na wiosnę ma już tyle samo zwycięstw co przed zimą (po 6) i aż cztery mecze więcej bez straty bramki (7-3). Nic dziwnego, że to właśnie Piast tak mocno poprawił swe notowania.
WNIOSKI: KRÓLOWIE WIOSNY
Gdyby podliczyć sam okres po przerwie zimowej w czterech ostatnich sezonach to Piast Gliwice zdobył w nim 120 punktów na 180 możliwych, co daje naprawdę wysoką średnią - aż 2/mecz. Dla porównania jego wyniki jesienne to 99 punktów na 219 możliwych, czyli przeciętnie tylko 1,36/mecz. Jeśli w pozostałych pięciu kolejkach sezonu przynajmniej trzykrotnie zremisuje lub raz wygra, to w trzech z czterech pełnych edycji pod wodzą Waldemara Fornalika wiosną będzie mieć lepszy wynik sumaryczny niż w okresie przed przerwą zimową. Do pełnej serii brakuje tylko edycji 2019/2020, gdy wynik wyniósł 31:30 na korzyść jesieni, ale przy nieco większej liczbie spotkań (20:17).
To czyni z nich najlepszy zespół w okresie po przerwie zimowej przy zsumowaniu czterech ostatnich sezonów. Następna w tabeli Legia Warszawa ma o cztery punkty mniej. Żaden z pozostałych zespołów nie przekroczył już trzycyfrowej liczby punktów (Lechowi brakuje jeszcze pięciu). Także i pod względem średniej wyprzedza zespoły, które dołączały w trakcie tego przedziału czasowego do Ekstraklasy, jak Raków Częstochowa (1,93), czy Warta Poznań (1,92).
Kiedy Piast Gliwice prowadzony przez Radoslava Latala zdobywał wicemistrzostwo Polski w 2016 roku to jesień była dlań ze wszech miar bardziej udana (średnia punktowa 2,14 vs 1,5/mecz). Trzeba się więc zastanowić, czy te skoki to nie jest to jakiś charakterystyczny rys w zawodowym dossier Waldemara Fornalika? Były selekcjoner reprezentacji Polski prowadził drużyny w jedenastu pełnych sezonach Ekstraklasy (wliczając w to 2001/2002, gdy odszedł z Górnika Zabrze na 3 mecze w środku zmagań i obecną odsłonę). W siedmiu z nich rzeczywiście to na wiosnę osiągał wyższą średnią punktową niż jesienią. Jego średnia punktowa w tych trzech edycjach wynosi zaś 1,63 vs 1,4 na korzyść meczów po przerwie zimowej. Zanim jednak trafił do Piasta Gliwice to akurat jesienią jego drużyny wyglądały lepiej (w 4 z 7 sezonów). Wyciągnięte wnioski?
ŁĄCZNIE NAJWIĘCEJ PUNKTÓW PO PRZERWIE ZIMOWEJ OD SEZONU 2018/2019: