

Do rozgrywek PKO Bank Polski Ekstraklasy 2021/2022 zgłoszonych jest obecnie sześciu zawodników, którzy dzierżą miano rekordzistów w liczbie goli strzelonych dla swoich klubów w najwyższej polskiej lidze. Dwóch z nich stanie naprzeciwko siebie w rywalizacji Radomiaka Radom z Rakow
Spośród tego elitarnego sekstetu aż trzech graczy rekordy pobiło w trakcie trwającego sezonu, podczas gdy w dwóch poprzednich edycjach doszło w sumie do pojedynczej roszady. Zaczęło się już w pierwszej kolejce. Do tego dnia Bartosz Śpiączka dzielił pozycję lidera w klasyfikacji klubowej Górnika Łęczna z Grzegorzem Boninem. Obydwaj zdobyli po dwadzieścia bramek dla Zielono-Czarnych w Ekstraklasie. Napastnik rodem z Wolsztyna w inauguracyjnym starciu swej ekipy w edycji 2021/2022 zdołał jednak powiększyć swój dorobek, w związku z czym już samodzielnie wysforował się na szczyt. W ciągu kilku następnych tygodni dołączyli do niego Ivan Lopez w Rakowie Częstochowa, a także Karol Angielski w Radomiaku Radom. Dziś ci dwaj zawodnicy mogą zmierzyć się w bezpośrednim boju ligowym.
I BRAWA DLA... LOPEZA
Pierwszy pobyt Rakowa Częstochowa w Ekstraklasie trwał cztery lata. W inauguracyjnej edycji rozgrywek najlepszym wynikiem snajperskim popisał się Jan Spychalski, kończąc ją z ośmioma trafieniami na koncie. On też został pierwszym zawodnikiem tej drużyny z minimum 10 golami w najwyższej lidze. Najwyraźniej jednak zatracił z czasem swe ofensywne przymioty, bo dokonał tego dopiero w marcu 1997 roku, czyli blisko trzy lata po debiucie. Dwa tygodnie później w jego ślady poszedł też Grzegorz Skwara i od tej pory rozpoczęła się między tym duetem prawdziwa rywalizacja o miano numeru jeden. W 23. kolejce 1996/1997 obaj zdobyli swoje jedenaste bramki dla Rakowa w Ekstraklasie. Do końca tych rozgrywek na dwa gole odskoczył Spychalski. Na tym jednak wewnętrzna rywalizacja w częstochowskim zespole się nie zakończyła. W następnym sezonie Skwara strzelił cztery gole, partner zaś tylko jedną, dzięki czemu ostateczny wynik w tym starciu wyniósł 16:15 dla napastnika znanego potem z barwnego docenienia klasy GKP Gorzów Wielkopolski w radiowym wywiadzie.
Ponieważ był to jednocześnie ostatni sezon drużyny spod Jasnej Góry przed spadkiem, wynik ten przetrwał ponad dwie dekady. Zdawało się, że wszelkie dane na sukces będzie miał Felicio Brown Forbes. Reprezentant Kostaryki jako pierwszy zawodnik tej drużyny zanotował bowiem dwucyfrowy dorobek bramkowy w jednym sezonie Ekstraklasy, pokonując dziesięciokrotnie bramkarzy przeciwników w kampanii 2019/2020. Ostatecznie jednak to nie jemu było dane przebić wynik Skwary. Dokonał tego natomiast Ivan Lopez. Hiszpan w edycji 2020/2021 strzelił dziewięć goli. Brakowało więc mu wówczas siedmiu bramek do rekordu, lecz w tej kampanii pomocnik z Półwyspu Iberyjskiego zaprezentował jeszcze lepiej nastawiony celownik. Stopniowo piął się dzięki temu w historycznej klasyfikacji Rakowa aż 23 października w starciu z Bruk-Betem Termalica Nieciecza zrównał się z dotychczasowym rekordzistą. Poprzedni rekordowy rezultat pobił zaś 27 listopada w trakcie starcia z KGHM Zagłębiem Lubin. Dziś na koncie tego gracza widnieje dziewiętnaście goli w barwach częstochowian. Jeśli zdobędzie jeszcze jedną bramkę, to jako pierwszy w historii trafi dwadzieścia razy dla Rakowa w najwyższej lidze.
Raków Częstochowa jest jedynym klubem w historii, gdzie rolę najlepszego snajpera pełni obecnie Hiszpan. Poza olbrzymią rzeszą Polaków na pierwszym miejscu widnieją w tym momencie też: Portugalczyk Flavio Paixao (Lechia Gdańsk), Fin Petteri Forsell (Miedź Legnica), Bułgar Aleksandyr Kolew (Sandecja Nowy Sącz), Słowak Robert Demjan (Podbeskidzie Bielsko-Biała), Ghańczyk Emmanuel Tetteh (Lechia/Olimpia Gdańsk), Serb Branko Rasić (ex aequo z Arturem Wyczałkowskim - Świt Nowy Dwór Mazowiecki). Przed kilku laty ponadto w Piaście Gliwice prymat dzierżył rodak Lopeza - Ruben Jurado, ale ostatecznie stracił to miano. Nie tak znów często zdarza się też, by prymat dzierżył pomocnik. Choć na przykład podobnie dzieje się w KGHM Zagłębiu Lubin, gdzie liderem pozostaje Filip Starzyński. Akurat lider Rakowa jeszcze przed pojawieniem się pod Jasną Górą wiedział jak trafić do siatki przeciwnika. W trzech najwyższych ligach hiszpańskich strzelił 42 gole w 196 występach, co daje średnią gol co 322 minuty. W Ekstraklasie jeszcze podkręcił tempo, śrubując wynik do 153,7 minuty.
TOP-5 STRZELCÓW RAKOWA CZĘSTOCHOWA W EKSTRAKLASIE:

WEJŚCIE PO ANGIELSKU
Zdecydowanie krótszy był pierwszy pobyt Radomiaka Radom niż Rakowa Częstochowa w Ekstraklasie - trwał jeden sezon - toteż i Zieloni w XXI wieku przystępowali do zmagań w najwyższej polskiej lidze z mniej rozbudowanym rankingiem strzelców. Premierową bramką w barwach tego zespołu w elicie zdobył w sierpniu 1984 roku Andrzej Szymanek (zresztą akurat były zawodnik Rakowa Częstochowa). On też jako pierwszy miał z szeregów tej ekipy dwa, trzy i cztery gole. Chwilę dzielił jeszcze na różnych etapach tego liderowania rekord z Pawłem Zawadzkim (po 3 i 4 golach), czy Włodzimierzem Andrzejewskim (po 3 golach). Od maja 1985 roku rozpoczęło się jednak długoletnie panowanie w wewnętrznej klasyfikacji snajperów radomian nieżyjącego już Mirosława Sajewicza. On swój wynik doprowadził w finałowej kolejce edycji 1984/1985 bowiem ostatecznie do pułapu ośmiu goli.
Relegacja z tego sezonu rozpoczęła okres 36 lat oczekiwania na powrót Radomiaka do elity. Dopiero w lipcu 2021 roku następcy Sajewicza mogli wziąć się za próbę poprawy wiekowego wyniku. Najmocniej zawziął się na ten cel Karol Angielski. Przed awansem miał on na koncie zaledwie cztery gole (po dwa w barwach Piasta Gliwice i Wisły Płock) w sześćdziesięciu siedmiu starciach w najwyższej lidze. Już na początku grudnia po starciu z Lechem Poznań w samym sezonie 2021/2022 osiągnął dwa razy lepszy wynik od dotychczasowego dorobku w karierze na poziomie Ekstraklasy. To oznaczało więc zarazem wyrównanie najlepszego indywidualnego osiągnięcia w historii Radomiaka. W rywalizacji z Legią Warszawa, kończącą 2021 rok, dorzucił jednak jeszcze jedną bramkę. Dzięki temu został już ostatecznie samodzielnym rekordzistą Radomiaka. Oba te trafienia zanotował dzięki strzałom z rzutów karnych. Kolejny gol da mu miano jedynego posiadacza dwucyfrowego dorobku strzeleckiego w historii Zielonych.
W chwili ustanowienia nowego rekordu liczył sobie zaledwie 25 lat 274 dni. Poprzednim młodszym zawodnikiem od niego był Aleksandyr Kolew, który jeszcze nie zdołał przekroczyć 25. roku życia. Bułgar miał jednak wtedy nieco ułatwione zadanie, swój wynik śrubował wszak w ekipie, debiutującej w elicie.
TOP-6 STRZELCÓW RADOMIAKA RADOM W EKSTRAKLASIE:
SZEŚCIU REKORDZISTÓW
I Lopez i Angielski więc w razie trafienia w bezpośrednim starciu zakończą kolejne "dziesiątki" trafień w barwach swoich obecnych ekip w Ekstraklasie. Jednak wśród rekordzistów obecnych klubów znajdują się dopiero na 18. i 16. miejscu. Przedziela ich jedynie Wojciech Kędziora (12 bramek dla Bruk-Betu Termalica Nieciecza). Przewodzi zaś niezmiennie od wielu lat Lucjan Brychczy ze 182 bramkami dla Legii Warszawa przed Włodzimierzem Lubańskim (155 bramek dla Górnika Zabrze) i Kazimierzem Kmiecikiem (153 bramki dla Wisły Kraków). Dla Ivana Lopeza kolejny cel na liście stanowi Bartosz Śpiączka (30 bramek dla Górnika Łęczna), tyle że napastnik ten wciąż występuje w Ekstraklasie. Wśród nieaktywnych zawodników najbliżej mu z kolei do lidera Wisły Płock - Ireneusza Jelenia (45 bramek). Z klubów spoza obecnej stawki bardzo blisko jest choćby Cezary Kucharski z Siarki Tarnobrzeg (20), Zenon Burzawa z Sokoła Tychy (22), Marian Janoszka z Ruchu Radzionków (22), czy Roman Ogaza z GKS Tychy (25).
Aktualnie w PKO Bank Polski Ekstraklasie poza Ivanem Lopezem i Karolem Angielskim występuje jeszcze aż czterech zawodników dzierżących rekordy w swoich klubach. Portugalczyk Flavio Paixao od 2018 roku przewodzi Lechii Gdańsk (obecnie 73 bramki). W KGHM Zagłębiu Lubin od marca na czele listy znajduje się Filip Starzyński (obecnie 46 bramek). Lipiec tego roku dał samodzielny prymat w Górniku Łęczna Bartoszowi Śpiączce (obecnie 30 bramek). W przerwie zimowej zaś znów zameldował się Kamil Wilczek, który od lutego 2015 roku jest najlepszy w Piaście Gliwice, kiedy to zastąpił na szczycie Rubena Jurado. Obecnie na jego koncie znajduje się 36 bramek. Nieco inaczej wygląda klasyfikacja zawodników z największą liczbą goli w swych obecnych klubach zgłoszonych do rozgrywek po dołączeniu również graczy bez statusu rekordzisty. Tu nadal pierwszą pozycję dzierży Paixao, ale przed Robertem Pichem (51 bramek dla Śląska Wrocław) i Filipem Starzyńskim.
Czy gdzieś kroi się jeszcze nowy rekordzista? Najprędzej tam, gdzie poprzeczka jest zawieszona najniżej. W samym Rakowie Częstochowa na przykład Vladislavs Gutkovskis jest tylko siedem bramek za Lopezem. W Radomiaku Radom różnica jest jeszcze mniejsza, bo tu Mauridesa od Angielskiego dzielą tylko cztery trafienia. W innych klubach z kolei Samuel Stefanik traci dwa gole, a Piotr Wlazło cztery do Wojciecha Kędziory w Bruk-Becie Termalica Nieciecza, Jesus Imaz musi nadrobić dystans trzynastu goli do Tomasza Frankowskiego w Jagiellonii Białystok. Pich z kolei ma dwanaście bramek straty do Tadeusza Pawłowskiego w Śląsku Wrocław.
OSTATNIE ZMIANY REKORDZISTÓW W LICZBIE STRZELONYCH GOLI W KLUBACH EKSTRAKLASY: