

Po wielokroć wzmiankowany w przeszłości przez komentatorów "atut własnego boiska" w tym sezonie PKO Bank Polski Ekstraklasy to naprawdę mocna karta w talii uczestników rywalizacji. Gospodarze na razie osiągnęli olbrzymią przewagę nad gośćmi w prawie każdym aspekcie. Zdobyli ponad
Jeszcze większy rozjazd istnieje pomiędzy liczbą zwycięstw. Tutaj bowiem wynik gospodarzy jest aż 65% lepszy niż gości. Z ośmiu triumfów przyjezdnych ekip tylko Radomiakowi dwukrotnie udało się wygrać różnicą wyższą niż dwa gole (2:0 z Górnikiem Zabrze i 2:0 z Pogonią Szczecin), do tego dochodzą cztery zwycięstwa wyjazdowiczów w wymiarze 1:0 i dwa po 2:1. Gospodarze z kolei potrafili już cztery razy wygrać nawet różnicą trzech goli. Gdyby spojrzeć w bilans spotkań to dziesięć z osiemnastu zespołów nie ma na swoim koncie porażki na własnym terenie. Jedynie dwa - Górnik Zabrze i Korona Kielce - zaś dotąd nie wygrały. Dla odmiany w gościach nie przegrały tylko: Legia Warszawa (1 mecz rozegrany), Cracovia (2) i Piast Gliwice (3). Wyłącznie Pasy oraz Radomiak mają w takich starciach średnią punktową powyżej 1,5/mecz.
Niemal identyczna jest też różnica strzelonych goli. Wynosi ona 64% na korzyść zespołów grających na własnym terenie. Zaledwie w ośmiu z czterdziestu jeden starć gospodarze nie potrafili wpisać się na listę strzelców. Przegrali tylko dwa razy, gdy zdobywali bramkę (Piast Gliwice 1:2 Lech Poznań i Śląsk Wrocław 1:2 KGHM Zagłębie Lubin), mimo że w dwunastu starciach to goście trafiali jako pierwsi. Nawet w indywidualnych klasyfikacjach można znaleźć tylko jednego gracza z więcej niż jednym trafieniem uzyskanym na wyjeździe. To Filip Marchwiński - autor dubletu w starciu Lecha Poznań w Gliwicach z Piastem. Dla odmiany za to wszystkie trzy niewykorzystane rzuty karne zdarzyły się gospodarzom!
Według drużynowej klasyfikacji goli oczekiwanych trzeba przyznać, że goście mieli jednak trochę pecha i mogą złorzeczyć na to, że ściany rzeczywiście pomagają gospodarzom. Tu bowiem różnica między wynikami ekip grających u siebie, a przyjezdnych zmniejsza się do zaledwie 20%. Tyle, że goście są aż czternaście goli na minusie względem tego współczynnika. U gospodarzy to porównanie daje wynik bardzo zbliżony do rzeczywistości (+1,47). Blisko połowy oscyluje zaś liczba oddawanych strzałów. W tym momencie gospodarze mają nieznaczną przewagę nad gośćmi (561-500). Próby ekip grających na swoim terenie są jednak wyraźnie groźniejsze. Ich średnie xG wynosi wszak 0,11 przy 0,08 u rywali. Różnica konwersji jest jeszcze większa. Wśród ekip grających u siebie wskaźnik ten to 13%, na wyjeździe natomiast - zaledwie 5,2%.
Te wyniki przekładają się przede wszystkim na tabelę. W trwającej odsłonie zmagań rozegrano już pięć kolejek. W żadnej z nich goście nie zrównali się chociaż dorobkiem punktowym z gospodarzami. Różnica wynosiła od trzech (w 1. serii spotkań) do piętnastu (w 5. serii spotkań) punktów! Już w dwóch kolejkach - trzeciej i piątej - ekipy grające na wyjazdach uzyskiwały aż cztery razy mniejszy dorobek od swoich przeciwników. W związku z tym łącznie w bieżącym sezonie gospodarze zdobyli aż 79 punktów, co daje wynik 1,93 punktu na spotkanie. Goście zdołali natomiast ugrać zaledwie 34 punkty, czyli 0,83 punktu na spotkanie. Różnica między tymi dokonaniami wynosi zatem prawie 57%.
Ekipy podejmujące rywali punktują więc ponad dwa razy lepiej. To widoczna anomalia w porównaniu z przeszłością. Dane z czterech poprzednich edycji rozgrywek wskazują, że nigdy nie było aż tak wielkiej rozbieżności. Maksymalnie wyniosła ona około 30% w edycji 2021/2022 na korzyść ekip grających u siebie (73 vs 40 punktów), w kampanii 2019/2020 była ona praktycznie niezauważalna - 3% (56 vs 50 punktów), a w dwóch pozostałych odsłonach górą byli goście: 54 do 48 w sezonie 2020/2021 i 62 do 56 w sezonie 2022/2023.