

Sobota w PKO Bank Polski Ekstraklasie zacznie się naprawdę mocnym akcentem. Śląsk Wrocław zmierzy się z Wisłą Płock i jeśli przegra, zostanie trzecim spadkowiczem. W dwóch kolejnych starciach Cracovia podejmie KGHM Zagłębie Lubin, a Widzew Łódź czeka przeprawa z sąsiadem z tabeli
ŚLĄSK WROCŁAW - WISŁA PŁOCK
"Być albo nie być; oto jest pytanie". Tę część monologu Hamleta zna chyba każdy na świecie. Wprawdzie trafnie oddaje ona sytuację w tabeli obu drużyn z pierwszego sobotniego meczu przed 32. kolejką, ale kto wie, czy w obrębie tego duetu nastroje nie lepiej wyraża nawet dalsza część refleksji duńskiego księcia z Helsingoru: "Kto postępuje godniej: ten, kto biernie / stoi pod gradem zajadłych strzał losu, / Czy ten, kto stawia opór morzu nieszczęść / I w walce kładzie im kres?". Przed nimi bowiem prawdziwa walka o zachowanie ligowego bytu. Scenariusz jest dość prosty. Jeśli Wisła Płock wygra, Śląsk Wrocław na pewno po piętnastu sezonach zakończy swe urzędowanie w Ekstraklasie. Jeśli wrocławianie nie przegrają, przedłużą swe szanse na pozostanie. Optymalny wariant dla ekipy Jacka Magiery to zwycięstwo. Wtedy na dwie kolejki przed końcem będą mieć zaledwie dwa punkty straty do bezpiecznej pozycji.
Za Śląskiem seria dziewięciu meczów bez zwycięstwa (cztery punkty zdobyte w tym czasie). Nafciarze natomiast wespół z Lechią Gdańsk są najgorszą drużyną w 2023 roku. Obie ekipy zanotowały zaledwie po dziewięć punktów w czternastu starciach. Jeszcze gorzej wypada seria płocczan na wyjeździe. W tym momencie mają aż siedem porażek z rzędu w gościach z bilansem bramkowym 4:17. Ba! Po dwóch zwycięstwach w dwóch pierwszych starciach w delegacji w tej edycji, później już ani razu nie zapisali pełnej puli na koncie. Bilans spotkań bezpośrednich tych ekip oscyluje natomiast wokół remisu. Strzeliły one po 21 goli. Śląsk odniósł jedno zwycięstwo więcej - zarówno ogółem (7:6), jak i na własnym terenie (3:2).
WARTO WIEDZIEĆ:
CRACOVIA - KGHM ZAGŁĘBIE LUBIN
Bardzo trudno jest pokonać bramkarza Cracovii (nieprzerwanie przez cały sezon - Karol Niemczycki) na własnym terenie. Pasy straciły tylko dziewięć goli w piętnastu meczach w tej edycji na własnym terenie. W przeliczeniu na czas gry wychodzi, że zaledwie raz na 150 minut piłka wpada w sieci ekipy spod Wawelu. Od początku rozgrywek zespół Jacka Zielińskiego na obiekcie przy ulicy Kałuży zanotował siedem czystych kont, siedem spotkań z jednym straconym golem i tylko Warta Poznań w 7. kolejce zdołała spośród gości zanotować tu więcej niż jedno trafienie, wygrywając 2:0. Między innymi z tej postawy w defensywie wynika seria ośmiu meczów bez porażki na swoim obiekcie.
Dziś zmierzą się za to z ekipą, która w ostatnim czasie wyregulowała swoje celowniki. To nawet nieco zaskakujące, bo KGHM Zagłębie Lubin długo zamykało stawkę w liczbie zdobywanych bramek. Teraz jednak ma serię trzech spotkań z przynajmniej dwoma trafieniami (razem 7). W pięciu ostatnich starciach oddali łącznie 34 strzały celne (średnio 6,8/mecz) i średnio 17,2 strzału w pięciu ostatnich meczach. W każdym z sześciu ostatnich starć co najmniej czterech zawodników tej ekipy posyłało celny strzał.
WARTO WIEDZIEĆ:
WIDZEW ŁÓDŹ - GÓRNIK ZABRZE
Sobotę zamknie starcie dwóch bardzo zasłużonych klubów dla polskiego futbolu. Zajmują one odpowiednio 7. i 3. miejsce w tabeli medalowej mistrzostw Polski (14-25 w liczbie miejsc na podium). Zapisały także piękną kartę w europejskich pucharach. Widzew Łódź jest współrekordzistą pod względem najlepszego wyniku polskiego klubu w Pucharze Europy po tym, jak doszedł do półfinału w edycji 1982/1983. Górnik Zabrze osiągnął za to najlepszy rezultat w historii Pucharu Zdobywców Pucharów. Klub ten grał w finale rozgrywek w 1969/1970. W tym sezonie plasują się na razie po sąsiedzku - na 8. i 9. miejscu z identycznym dorobkiem (11 zwycięstw, 8 remisów, 12 porażek). W pierwszym starciu w tej edycji między nimi Górnik wygrał przekonująco 3:0. To już jego czwarte zwycięstwo z rzędu nad Widzewem w Ekstraklasie i w każdym z tych spotkań trafiał dokładnie trzy razy.
Górnik Zabrze przeżywa teraz swój zdecydowanie najlepszy okres w trwającej kampanii. Zanotował aż cztery zwycięstwa z rzędu. W dodatku w żadnej z tych potyczek nie stracił gola (bilans: 7-0). W tym czasie podskoczył z 16. na 8. miejsce w tabeli! Widzew Łódź natomiast dopiero w zeszły poniedziałek zakończył serię dziewięciu meczów bez zwycięstwa. Ekipa Janusza Niedźwiedzia pokonała 1:0 na wyjeździe Miedź Legnica. Żeby tradycji stało się zadość - gola na wagę zwycięstwa strzelił zmiennik (11. bramka zmiennika - najwięcej w tym sezonie) i stało się to po 75. minucie (17. bramka po 75. minucie - najwięcej w tym sezonie).
WARTO WIEDZIEĆ: