

Na początek 9. kolejki doszło do starcia Pogoni Szczecin, która wcześniej w bieżącym sezonie nie wygrała żadnego spotkania i liderującej dotąd Wisły Kraków. Skończyło się ostatecznie na triumfie Portowców. Nie było to jednak ostatnie starcie w miniony weekend w którym faworyci po
Ostatnim klubem, który przez dziewięć pierwszych kolejek sezonu nie zanotował żadnego zwycięstwa, było Podbeskidzie Bielsko-Biała w edycji 2012/2013. Seria co najmniej tak dużego kalibru groziła też w obecnych rozgrywkach Pogoni Szczecin oraz Cracovii. Po ośmiu meczach od pierwszego gwizdka bieżącej edycji oba pozostawały z "zerem" po stronie triumfów. Zła passa w obu przypadkach odmieniła się w zeszły weekend.
JUBILEUSZE NA PRZEŁAMANIE
Najpierw - na inaugurację zmagań - Pogoń Szczecin pokonała 2:1 Wisłę Kraków, dzięki czemu została siódmym klubem w historii Ekstraklasy, który zdobył ponad 1400 punktów w swych występach na tym szczeblu. Przed nią dokonały tego tylko Legia Warszawa, Wisła Kraków, Ruch Chorzów, Górnik Zabrze, Lech Poznań oraz ŁKS Łódź.
Jeszcze dłużej niż Portowcy na triumf czekały Pasy. Albowiem Cracovia poniosła porażkę także w ostatniej kolejce sezonu 2017/2018 (zresztą w starciu z Pogonią). Łącznie więc w dziewięciu kolejnych spotkaniach nie udało jej się odnotować żadnego triumfu. Seria zakończyła się na spotkaniu z Wisłą Płock, zakończonym wynikiem 3:1.
Triumf to tym cenniejszy, że wypadł w tysięcznym w historii meczu Cracovii w Ekstraklasie. Została ona dzięki temu dziesiątym klubem w dziejach z czterocyfrową liczbą spotkań w najwyższej polskiej lidze. Właśnie Pasy od debiutu czekały najdłużej z tego grona na wejście do elitarnego towarzystwa. Zajęło im to dziewięćdziesiąt lat. Poprzednim rekordzistą w tej kategorii był Widzew Łódź (64 lata). Wygrana nad Nafciarzami była jednocześnie ich 600. spotkaniem bez porażki w Ekstraklasie. Przed nią tylko Śląsk Wrocław (2:1 z Widzewem) oraz Wisła Kraków (3:1 z Ruchem Chorzów) wygrały w swych tysięcznych meczach w Ekstraklasie.

ROBAK W GÓRĘ, NIEZŁOMNY CELEBAN
Swoje spotkania w dziewiątej kolejce wygrały zresztą wszystkie trzy drużyny, które najdłużej w całej stawce czekały na zwycięstwo. Do Cracovii i Pogoni dołączył bowiem też Śląsk Wrocław. W zespole prowadzonym przez Tadeusza Pawłowskiego licznik wskazywał już siedem spotkań z rzędu bez wygranej. Zatrzymał się po niedzielnym triumfie nad Piastem Gliwice.
W tym spotkaniu swego sto szóstego gola w Ekstraklasie strzelił Marcin Robak. Dzięki temu awansował na dwudzieste drugie miejsce w klasyfikacji najskuteczniejszych zawodników w historii tego szczebla rozgrywkowego. Plasuje się na nim ex aequo z przedwojenną legendą, jedynym królem strzelców w barwach Pogoni Lwów, a zarazem szkoleniowcem prowadzącym Górnika Zabrze w finale Pucharu Zdobywców Pucharów w 1970 roku - Michałem Matyasem. Do kolejnego na liście - Eugeniusza Lercha - traci jedno trafienie, do TOP-20 - rozpoczynającego się nazwiskami Andrzeja Szarmacha oraz Piotra Reissa - ma stratę trzech goli. Od tego weekendu przestał być jednak już zawodnikiem z największą liczbą goli spośród zgłoszonych do rozgrywek 2018/2019 w Ekstraklasie. W piątek bowiem rejestracji Pawła Brożka (139 bramek) dokonała bowiem Wisła Kraków.
W tym samym meczu trafienie zanotował obrońca Piotr Celeban. To już jego trzeci gol w bieżącym sezonie i trzydziesty trzeci w całej karierze w Ekstraklasie. Żaden z defensorów nie posiada obecnie lepszego rezultatu. Dla niego oznacza to jednocześnie trzeci sezon z rzędu w którym pokonał bramkarzy rywali więcej niż dwa razy. W dziewięćdziesiątym piątym meczu Śląska Wrocław z rzędu w Ekstraklasie Celeban natomiast zagrał od początku do końca!
To starcie przyniosło też zmianę w klasyfikacji zawodnika z największą liczbą występów w barwach Piasta Gliwice w najwyższej polskiej lidze. Do tej rywalizacji z identycznym dorobkiem meczów (po 132) przystąpili Gerard Badia oraz Jakub Szmatuła. Ostatecznie jednak trener Waldemar Fornalik dał zagrać tylko temu pierwszemu i to Hiszpan jest obecnie samodzielnym liderem. Tak było już po sezonie 2017/2018.
SIÓDMY LIDER
Po swej wygranej Pogoń Szczecin opuściła strefę spadkową. Obecnie pod kreską znajdują się Cracovia i Zagłębie Sosnowiec. To właśnie klub znad Brynicy oraz Górnik Zabrze aktualnie borykają się z najdłuższą serią bez wygranej - po sześć meczów z rzędu.
Spore roszady nastąpiły również na szczycie tabeli. Z pięciu najlepszych drużyn po ósmej kolejce tylko Jagiellonia Białystok wygrała swoje spotkanie w miniony weekend! Wisła Kraków i Piast Gliwice przegrały swoje starcia, Lechia Gdańsk oraz KGHM Zagłębie Lubin zremisowały zaś w rywalizacji między sobą. W związku z tym to właśnie Duma Podlasia została nowym liderem.
To już trzeci sezon w którym Jaga znajduje się na prowadzeniu chociaż po jednej z kolejek. Jest zarazem siódmą drużyną, która w bieżącej edycji zmagań liderowała (bądź współliderowała) stawce. To więcej niż liczyła grupa liderów... w całym poprzednim sezonie (Górnik Zabrze, Jagiellonia Białystok, Wisła Kraków, KGHM Zagłębie Lubin, Lech Poznań, Legia Warszawa)!
Jagiellonia ma też na koncie najwięcej zwycięstw w tym sezonie (6) i w roku kalendarzowym (16), najmniej straconych goli w tym sezonie (8). Jako pierwsza drużyna od stycznia 2018 roku zdobyła pięćdziesiąt punktów w Ekstraklasie. Udało jej się tego dokonać dzięki wygranej 3:1 nad Górnikiem w Zabrzu.
Znad morza ▶️ przez Kraków ▶️ na Podlasie - taką drogę obrał ostatnio lider. Jak myślicie, spodoba mu się na dłużej w Białymstoku z @Jagiellonia1920? ???? pic.twitter.com/DA7xGsm6OS
— LOTTO Ekstraklasa (@_Ekstraklasa_) 24 września 2018
HAT-TRICK NIE WYSTARCZYŁ
Naturalnym kandydatem do objęcia pozycji lidera była Lechia Gdańsk, legitymująca się po ósmej kolejce identycznym dorobkiem punktowym, co Wisła Kraków. I Lwy Północy znalazły się na dobrej drodze, by tego dokonać. Po dwudziestu pięciu minutach prowadziły już 3:0 z KGHM Zagłębiem Lubin! Wszystkie trafienia były autorstwa Artura Sobiecha, co oznaczało pierwszego hat-tricka strzelonego przez Polaka dla Lechii od grudnia 2014 roku (Piotr Wiśniewski przeciwko Piastowi Gliwice). Między pierwszym, a trzecim jego golem upłynęło zaledwie siedemnaście minut. Jak wyliczył portal lechiahistoria.pl nikomu wcześniej nie udało się dokonać takiej sztuki w dopiero trzecim spotkaniu rozgrywanym w barwach gdańskiego zespołu! Rekordzistą był Bogusław Szlagowski (czwarty mecz). Temu samemu zawodnikowi Sobiech odebrał też pierwszeństwo pod względem najkrótszego czasu między pierwszą, a trzecią bramką (dziewiętnaście minut).
Poprzednia drużyna Piotra Stokowca jednak się nie poddała. Do wyrównania w ciągu ostatnich dwóch kwadransów doprowadzili Damjan Bohar, Filip Starzyński (21. wykorzystany karny w Ekstraklasie w wykonaniu tego zawodnika na 22 próby!) i Jakub Mares. To pierwszy przypadek, gdy drużyna pomimo trzybramkowej straty zdołała zdobyć punkty w Ekstraklasie od 10 września 2016 roku. Wówczas Górnik Łęczna wygrzebał się z 0:3 z Piastem Gliwice i zdobył jeden punkt po remisie 3:3. W starciu drużyn prowadzonych przez dwóch kolegów z czasów gry dla Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski padł więc podział punktów. Tym samym dobiegła końca seria siedemnastu meczów z rzędu Miedziowych bez remisu.

DRUGA TRZYDZIESTKA
Licznik bramek w bieżących rozgrywkach po poniedziałkowym starciu przekroczył już o jeden liczbę dwieście. Autorem trafienia kończącego drugą setkę był Piotr Polczak z Zagłębia Sosnowiec. Średnia sezonowa wynosi więc aż 2,79 gola na mecz! Gdyby utrzymała się ona do końca zmagań wówczas byłby to najlepszy wynik w XXI wieku. Poprzednio lepszy rezultat zanotowano w edycji 1999/2000 (2,8 gola/mecz).
Już w drugiej kolejce z rzędu nie padł żaden bezbramkowy remis. Po raz drugi w tych rozgrywkach także została przekroczona liczba trzydziestu bramek (31), a piętnaście z szesnastu zespołów co najmniej raz skierowało piłkę do siatki przeciwników. W tym gronie znalazły się także Piast Gliwice oraz Wisła Płock (choć obie przegrały swe spotkania). Dzięki temu są jedynymi drużynami, które w każdej z kolejek bieżącego sezonu minimum raz wpisywały się na listę strzelców. Dla Nafciarzy było to już dwunaste spotkanie z rzędu z bramką na koncie, dzięki czemu ustanowili swój nowy rekord klubowy, bijąc osiągnięcie sięgające jeszcze do końcówki XX wieku.
Indywidualnie zakończyła się seria Zdenka Ondraska (pięć meczów z rzędu z golem). Na prowadzeniu pod tym względem jest obecnie Fin Petteri Forsell z Miedzi Legnica (cztery mecze z rzędu). Jedno spotkanie później zaczęła się zaś passa Igora Angulo. Była to pierwsza w tej edycji rozgrywek kolejka w której trafił zarówno on - wicekról strzelców poprzedniego sezonu - jak też najlepszy snajper poprzedniej kampanii - Carlitos. Liderem obecnej klasyfikacji strzelców pozostaje jednak Ondrasek.
Szanse na poprawienie swojego dorobku będzie miał on w sobotę 29 września w starciu z Koroną Kielce. Dziesiątą kolejkę rozpocznie natomiast rywalizacja Wisły Płock z Lechią Gdańsk.
WYNIKI 9. KOLEJKI
Pogoń Szczecin 1:2 Wisła Kraków
Arka Gdynia 1:0 Lech Poznań
Cracovia 3:1 Wisła Płock
Lechia Gdańsk 3:3 KGHM Zagłębie Lubin
Miedź Legnica 1:4 Legia Warszawa
Śląsk Wrocław 4:1 Piast Gliwice
Górnik Zabrze 1:3 Jagiellonia Białystok
Korona Kielce 3:1 Zagłębie Sosnowiec
KLASYFIKACJA STRZELCÓW
7 - Zdenek Ondrasek
6 - Petteri Forsell, Flavio Paixao, Ricardinho
SERIE TRWAJĄCE
28 - mecz wyjazdowy Zagłębia Sosnowiec z rzędu bez remisu
21 - meczów z rzędu bez bezbramkowego remisu
12 - mecz z rzędu między Lechią Gdańsk, a KGHM Zagłębiem Lubin w Gdańsku w którym padały bramki
8 - mecz z rzędu Cracovii przeciwko Wiśle Płock z minimum 1 strzelonym golem
7 - mecz wyjazdowy Legii Warszawa z rzędu bez porażki
4 - mecz z rzędu na stadionie Korony Kielce zakończony wynikiem 2:1
SERIE ZAKOŃCZONE
9 - meczów z rzędu Lecha Poznań bez porażki z Arką Gdynia
4 - zwycięstwa z rzędu Wisły Kraków
3 - mecze z rzędu Lechii Gdańsk bez straty bramki z KGHM Zagłębiem Lubin