

W drugiej kolejce tego sezonu dojdzie do starcia Wisły Kraków z Miedzią Legnica. Będzie to zarazem konfrontacja trzech najstarszych zawodników z pola zgłoszonych do rozgrywek 2018/2019 w Ekstraklasie. Górę tej klasyfikacji tworzą bowiem – Marcin Wasilewski, Łukasz Garguła i Wojci
Każde pokolenie – jak głosi piosenka Kombii – ma własny czas. I oto staliśmy się świadkami jak z boisk Ekstraklasy niemal w stu procentach zniknęła generacja piłkarzy urodzonych w latach siedemdziesiątych. Ta dekada dała rodzimemu futbolowi między innymi Jerzego Dudka, Andrzeja Juskowiaka, Jerzego Brzęczka, Piotra Świerczewskiego, Jacka Bąka, Marka Citkę, Marka Saganowskiego, Macieja Żurawskiego, Jacka Krzynówka, Tomasza Frankowskiego, Michała Żewłakowa, Mariusza Lewandowskiego, Łukasz Surmę czy Arkadiusza Głowackiego. Dziś już ewidentnie zwija żagle pod naporem upływu lat…
POJEDYNEK WETERANÓW
Obecnie numerem jeden wśród najstarszych zawodników z pola zgłoszonych do sezonu 2018/2019 jest Marcin Wasilewski z Wisły Kraków. Jego licznik wskazuje już od czerwca trzydzieści osiem lat. W kadrze piątkowych przeciwników znajdzie on Łukasza Gargułę oraz Wojciecha Łobodzińskiego, którzy reprezentują roczniki odpowiednio: 1981 i 1982. Poza bramkarzami nie ma dziś w lidze starszych piłkarzy niż ten tercet.
Dziś jedynym zawodnikiem w Ekstraklasie u którego PESEL (choć w jego wypadku nazywa się to „rodne cislo”) rozpoczyna się od cyfry „7” jest słowacki golkiper Jagiellonii Białystok – Marian Kelemen, urodzony prawie równo dwanaście miesięcy przed „Wasylem”. Zatem kiedy skończy się sezon 2018/2019 „Super Marian” będzie miał już blisko czterdzieści lat na koncie.
ZOBACZ: Lista uprawnionych 2018/2019
Do rekordzisty w tej kategorii – Janusza Jojki – i tak jednak zabraknie mu trzech lat. Zasłużony bramkarz, dwukrotny zdobywca Pucharu i Superpucharu Polski (choć pamiętany raczej z nieszczęśliwego samobója) wszedł w 2003 roku symbolicznie na ostatnie minuty spotkania KSZO Ostrowiec Świętokrzyski z Wisłą Płock, zastępując blisko półtorej dekady młodszego Tomasza Dymanowskiego. W lidze Jojko zadebiutował ponad dwadzieścia trzy lata wcześniej. Nie było drugiego w historii Polski gracza z taką rozpiętością między pierwszym, a ostatnim występem w Ekstraklasie.
Długo aktywny pozostawał też Piotr Lech, kolega po fachu Jojki, a zarazem poprzednik Kelemena w bramce Jagiellonii Białystok. W Ekstraklasie po raz ostatni wystąpił on na miesiąc przed swymi 41. urodzinami. Z najwyższą ligą pożegnał się wygraną 2:1 nad Polonią Warszawa. Od edycji 1988/89 do końca kariery tylko w rozgrywkach 1995/1996 nie zagrał choćby minuty w najwyższej polskiej lidze.
KRÓL CZTERDZIESTOLATKÓW
Długowieczność boiskowa nie kończy się jednak na przedstawicielach bramkarskiej profesji. Albowiem Jojkę i Kelemena na podium najstarszych zawodników w historii Ekstraklasa rozdziela jeszcze napastnik Lecha Poznań – Piotr Reiss. On też jest najstarszym w dziejach najwyższej polskiej ligi zawodnikiem ze strzelonym golem. Kiedy w barwach Kolejorza 21 kwietnia 2013 roku z linii pola karnego skierował piłkę do siatki bramki strzeżonej przez Michała Gliwę z KGHM Zagłębia Lubin liczył już sobie aż 40 lat i 305 dni! Data trafienia była zresztą dość symboliczna, bo działo się to równo – co do dnia – pół wieku po strzeleniu gola przez najmłodszego piłkarza w historii ligi – Włodzimierza Lubańskiego.
Po czterdziestce celność zachował też Marian Janoszka. Legenda Ruchu Radzionków po pojawieniu się cyfry „4” z przodu jeszcze trzykrotnie pokonała golkiperów rywali w elicie. Jest zatem najbardziej bramkostrzelnym czterdziestolatkiem w dziejach Ekstraklasy.

Zespół „Ecika” był zresztą zbiorem złożonym głównie z weteranów. W premierowym występie tego klubu na poziomie Ekstraklasy trzydziestosiedmioletni Janoszka wcale nie był najstarszym graczem swej drużyny. To miano należało do dwa lata starszego Andrzeja Wróblewskiegoi. W tym samym spotkaniu na najwyższym szczeblu rozgrywkowym zadebiutował trzydziestotrzyletni Józef Żymańczyk. To właśnie on w tamtej edycji był partnerem „Ecika” w ataku Cidrów. Duet napastników którego średnia wieku wynosiła na koniec rozgrywek trzydzieści sześć lat zdobył zaś w tamtej odsłonie zmagań w sumie aż dwadzieścia goli!
A ze na debiut nigdy nie jest za późno udowodnił to ich kolega klubowy, wspomniany już Wróblewski. Sam miał przeszło trzydzieści pięć lat, gdy udało mu się po raz pierwszy kopnąć piłkę w elicie (po raz ostatni na tym szczeblu zagrał zaś kilka tygodni przed 41. urodzinami). Nie do niego jednak należy rekord w tej klasyfikacji. Pod tym względem pierwszą pozycję - według wyliczeń Wojciecha Frączka, Mariusza Gudebskiego i Jarosława Owsiańskiego - piastuje Oswald Trybuś, dobiegający w dniu premierowej gry do trzydziestych ósmych urodzin. Był to zresztą jego jeden z dwóch meczów w Ekstraklasie. Po trzydziestej siódmej rocznicy przyjścia na świat w momencie debiutu byli także między innymi Alfred Nowiszewski z Widzewa Łódź, czy Marek Grabowski ze Śląska Wrocław. Ten ostatni akurat w swym premierowym starciu grał u boku Marcina Wasilewskiego.
OSTATNI Z XX WIEKU
Przewrót na szczycie najstarszych zawodników Ekstraklasy dokonał się w ciągu minionych dwóch sezonów. Sześć miesięcy po przekroczeniu 39. roku życia rozstał się w 2016 roku z futbolem Radosław Sobolewski. Podobnie postąpił Marek Saganowski, którego pierwszy i ostatni mecz w najwyższej lidze dzieliło blisko dwadzieścia jeden lat.
Po sezonie 2016/2017 karierę na poziomie najwyższego szczebla zakończył jego rekordzista w liczbie rozegranych spotkań – Łukasz Surma. Stało się to ledwie trzydzieści jeden dni przed jego czterdziestymi urodzinami. Był on ostatnim piłkarzem grającym w najwyższej polskiej lidze z medalem mistrzostw Polski w dorobku, zdobytym jeszcze w XX wieku. Równo rok później „pas” powiedział natomiast jego następca na tronie najstarszego gracza rozgrywek, rekordzista Wisły Kraków w liczbie rozegranych meczów – Arkadiusz Głowacki. Tylko on oraz Łukasz Madej spośród zawodników występujących w Ekstraklasie w poprzednich rozgrywkach mieli na koncie bramki zdobywane jeszcze w poprzednim stuleciu w tych rozgrywkach.
Dziś ostatnim piłkarzami z występami w XX wieku w Ekstraklasie są Wojciech Łobodziński i Marcin Wasilewski. Oni też mogą pochwalić się najdłuższym okresem od pierwszego trafienia na najwyższym szczeblu. Debiutanckiego gola "Łobo" zanotował w elicie 13 czerwca 2001 roku, gdy pokonał bramkarza Ruchu Radzionków. W tym samym spotkaniu po raz ostatni w Ekstraklasie wystąpił zresztą Marian Janoszka. Na drugim miejscu w tej klasyfikacji jest Marcin Wasilewski (12 grudnia 2001 roku). Na trzecim zaś znajduje się inny potencjalny uczestnik piątkowego starcia, kolega klubowy Garguły i Łobodzińskiego – Grzegorz Bartczak (3 sierpnia 2002 r.).
Oprócz „Wasyla” przedstawicielem rocznika 1980 w Ekstraklasie w bieżącym sezonie jest także golkiper Legii Warszawa – Arkadiusz Malarz. Następny rok - poza Gargułą – reprezentuje zaś jeszcze bramkarz Piasta Gliwice – Jakub Szmatuła. Kolejne dwanaście miesięcy to Łobodziński, czterech specjalistów od gry między słupkami (Matko Perdijić, Michal Pesković, Łukasz Załuska, Łukasz Sapela) oraz Marcin Robak.
A przecież żaden z nich podczas EURO 2000 nie miał więcej niż dwadzieścia lat… Płynący czas to wytrawny przeciwnik dla kariery każdego futbolisty.
Wojciech Bajak
fot. 400mm.pl