

ŁKS Łódź to jedyna drużyna, która na pewno w dwóch ostatnich kolejkach nie zmieni swojej pozycji w tabeli końcowej w porównaniu z obecnym stanem rzeczy. Maksymalnie może zdobyć dwadzieścia siedem punktów. To sprawi, że nie podskoczy powyżej osiemnastego miejsca w klasyfikacji. Trudno tu oskarżać futbolowy los o przypadkowość. Rycerze Wiosny, mimo dobrego okresu między marcem, a kwietniem (11 punktów w 6 meczach, czyli 52,4% całego dorobku tej drużyny), ostatecznie zgromadzili najmniej zwycięstw (5, tyle samo: Ruch Chorzów), za to zdecydowanie najczęściej przegrywali (21, następna drużyna - 15 razy) i tracili gole (71, następna drużyna - 55 razy). Na wyjeździe zapunktowali dotąd dwukrotnie (2:2 z Cracovią i 1:0 z Wartą Poznań).
U KGHM Zagłębia Lubin wachlarz dostępnych pozycji jest zdecydowanie szerszy. Waha się między ósmą (zajmowaną przed 33. kolejką), a jedenastą. To wynik bardzo bliski jego średniej lokacie z edycji 2016/2017 - 2022/2023, czyli dziewiątej. Miedziowi mają obecnie tyle samo zwycięstw co porażek (po 12). Bilans ten jednak został znacznie poprawiony na finiszu zmagań. Zespół Waldemara Fornalika bowiem wygrał trzy ostatnie spotkania, co stanowi najbardziej okazałą serię obecnie w stawce. Choć trzeba tu dodać, że dla równowagi okres ten poprzedził równie długą passą bez punktu.
Bilans bezpośredni w tej rywalizacji oscyluje blisko remisu. KGHM Zagłębie wygrało piętnaście razy, ŁKS ma jeden triumf na koncie więcej. W Lubinie jednak w meczach między nimi to gospodarze zdobywają pełną pulę dwa razy częściej niż goście (10-5). Miedziowi wygrali w pięciu z sześciu ostatnich potyczek w obrębie tego duetu (oraz w sześciu z ośmiu ostatnich). Na swoim obiekcie ich seria wynosi siedem meczów z rzędu bez porażki. Zanotowali w nich 17 z 21 możliwych punktów.
WARTO WIEDZIEĆ:
Damian Dąbrowski i Aleks Ławniczak (KGHM Zagłębie Lubin) - przechwycili najwięcej podań rywali w tym sezonie (60+54)
Stipe Jurić (ŁKS Łódź) - 4 gole strzelone z 6 strzałów celnych
Więcej informacji: tutaj