

Po dwóch kolejkach fazy grupowej nadal wszyscy czterej uczestnicy mundialu 2022 z klubów PKO Bank Polski Ekstraklasy mają szansę na awans do następnej rundy rozgrywek. Czy Artur Jędrzejczyk, Kamil Grosicki, Michał Skóraś i Filip Mladenović wespół ze swymi kadrami dokonają tej szt
Trzech uczestników mundialu 2022 z najwyższej polskiej ligi - Kamil Grosicki, Artur Jędrzejczyk, Michał Skóraś - występuje w reprezentacji Polski. Po dwóch spotkaniach ekipa dowodzona przez Czesława Michniewicza znalazła się w naprawdę dobrej sytuacji. Ma bowiem na koncie wygraną (2:0 z Arabią Saudyjską) i remis (0:0 z Meksykiem), co oznacza cztery punkty na koncie oraz pozycję lidera grupy C. Jeśli nie przegra z Argentyną, zagwarantuje sobie udział w 1/8 finału mistrzostw świata. Również porażka nie przekreśla jeszcze szans Biało-Czerwonych na grę w kolejnej rundzie, choć wtedy trzeba będzie trzymać kciuki za korzystny rezultat w rywalizacji Arabii Saudyjskiej z Meksykiem. Ba! Możliwy jest nawet wariant, w którym o wszystkim... rozstrzygnie losowanie! Według wyliczeń znanego twitterowego eksperta @DbAbsur ich szanse na awans wynoszą w tym momencie około 64%.
Serbowie z Filipem Mladenoviciem są w trudniejszej sytuacji. Po porażce z Brazylią (0:2) na otwarcie zmagań, zdawało się, że poprawią swe notowania w rywalizacji z Kamerunem. Zawodnicy Dragana Stojkovicia prowadzili już nawet 3:1 z Nieposkromionymi Lwami. Ostatecznie jednak zremisowali 3:3. Dziś zajmują ostatnie miejsce w grupie G. Mimo to, w razie wygranej nad Szwajcarami w bezpośredniej potyczce przy jednoczesnym triumfie Brazylii z Kamerunem, także awansują do 1/8 finału. Remis w tym drugim spotkaniu, będzie oznaczał konieczność porównania bilansów bramkowych. Obecność czterech przedstawicieli najwyższej polskiej ligi w pierwszej pucharowej rundzie nie jest więc wcale tak nieprawdopodobna.
Dopiero w 1986 roku w programie mistrzostw świata pojawiła się 1/8 finału. W ciągu tych 36 lat dotąd tylko dwukrotnie reprezentacje z piłkarzami z Ekstraklasy dotrwały do tego etapu zmagań. W premierowej edycji mundialu z tak rozbudowaną częścią pucharową, uczestniczyły 24 drużyny podzielone na sześć grup po cztery drużyny. Z nich wychodziły dwie najlepsze ekipy oraz cztery ekipy z trzecich miejsc z najlepszym wynikiem punktowym. W tym gronie znalazła się właśnie Polska. W grupie F zawodnicy Antoniego Piechniczka zremisowali 0:0 z Marokiem, wygrali 1:0 z Portugalią (gol Włodzimierza Smolarka z Widzewa Łódź) oraz przegrali 0:3 z Anglią. W tabeli porównawczej ekip z trzecich lokat wystarczyło to do wyjścia. W pierwszej rundzie pucharowej Biało-Czerwoni nie sprostali jednak Brazylii, ulegając 0:4. Łącznie na ten mundial było powołanych 18 zawodników z Ekstraklasy, z których 15 zagrało, w tym 9 w samej 1/8 finału (Kazimierz Przybyś, Roman Wójcicki, Marek Ostrowski, Jan Karaś, Ryszard Tarasiewicz, Dariusz Dziekanowski, Jan Urban, Włodzimierz Smolarek, Jan Furtok).
Od tego czasu Polska czeka na wyjście z grupy w mundialu. Niepowodzeniem zakończyły się kampanie w 2002 roku (3 punkty - 4. miejsce), 2006 roku (3 punkty - 3. miejsce) i 2018 roku (3 punkty - 4. miejsce). Ale Ekstraklasa miała jeszcze jednego swojego przedstawiciela w 1/8 finału mistrzostw świata. Zdarzyło się to w 2010 roku. Wtedy po raz pierwszy na ten turniej ruszyli obcokrajowcy z najwyższej polskiej lidze. Bojan Isailović (KGHM Zagłębie Lubin) pełnił funkcję rezerwowego bramkarza Serbów, Andraż Kirm (Wisła Kraków) zagrał w trzech spotkaniach Słoweńców, Jan Mucha (Legia Warszawa) zaś strzegł bramki Słowacji. I to właśnie do niego należał najlepszy mundialowy występ w XXI wieku wśród ekstraklasowiczów. Słowacy w debiucie w grupie uzbierali cztery punkty po remisie 1:1 z Nową Zelandią, przegranej 0:2 z Paragwajem oraz... sensacyjnym zwycięstwie 3:2 nad obrońcami tytułu - Włochami. To właśnie kosztem Italii Sokoły otrzymały przepustkę do kolejnej fazy. Tu jednak zespół Vladimira Weissa nie sprostał Holandii, czyli późniejszym wicemistrzom. Bramkarz Wojskowych wraz z Martinem Skrtelem oraz Janem Duricą należy do tercetu Słowaków z kompletem minut na mundialu.
To oczywiście nie są rekordowe osiągnięcia zawodników Ekstraklasy na mistrzostwach globu. W 1974 roku Polacy z dwudziestoma dwoma graczami rodzimej najwyższej ligi zajęli 3. miejsce. Tyle, że wtedy w rozgrywkach uczestniczyło szesnaście ekip, a format zawierał dwie fazy grupowe. Dopiero po drugiej z nich kojarzono parę finałową i duet rywali z meczu o 3. miejsce. Podobnie było w 1982 roku. Wtedy dwudziestu zawodników z Ekstraklasy także wraz z biało-czerwonymi świętowało medale za najniższy stopień podium. Tutaj dla odmiany faza pucharowa rozpoczynała się od półfinałów. W 1938 roku, gdy na mundialu zameldowało się siedemnastu graczy z polskiej najwyższej ligi nie było natomiast podziału na grupy. Rywalizacja zaczynała się wtedy właśnie od 1/8 finału.