

Piętnaście goli po dwudziestu sześciu kolejkach ma Erik Exposito. To daje mu prowadzenie w zestawieniu najskuteczniejszych zawodników tego sezonu. Czy to on zostanie pierwszym w historii królem strzelców Ekstraklasy ze Śląska Wrocław?
Rzut karny w 62. minucie przeciwko Piastowi Gliwice. Bramkarz gospodarzy Frantisek Plach nie wytrzymał próby nerwów i rzucił się w swój lewy róg. Erik Exposito spokojnie zaś skierował piłkę płasko blisko środka bramki. Tak zakończyła się licząca ponad pięćset minut seria tego zawodnika bez zdobytej bramki w PKO Bank Polski Ekstraklasie. Dopiero wtedy pierwszy raz pojawił się w 2024 roku na liście strzelców. Przełamanie, ulga i kamień z serca - to jedno, ale też zmiana perspektywy w rywalizacji o koronę króla strzelców.
Ta wiosna nie sprzyjała mu w nabijaniu licznika goli, choć już w przeliczeniu na minuty gry średnio jeden strzał,, tak jak jesienią, oddaje co 32 minuty gry. Tyle tylko, że dogodność tych okazji odbiega od standardów ustanowionych przezeń w pierwszej części rozgrywek. Łączne xG Hiszpana w 2024 roku wynosi zaledwie 1,46; co oznacza średnio 0,24 na 90 minut rozegranych i tylko 0,09 na strzał. Do przerwy zimowej wyniki w tym elemencie wynosiły 0,49 na 90 minut gry i 0,18 na strzał. To kolosalna różnica - oznacza wszak, że Hiszpan stał się niemal dwukrotnie mniej groźny dla bramki rywali. Poza rzutem karnym tylko jeden z jego strzałów w tym okresie miał powyżej 10% szans na znalezienie się w siatce (w 38. minucie z Pogonią Szczecin)!
To akurat też lekki kamyczek do ogródka partnerów - nie są w stanie stworzyć Exposito dogodnej sytuacji. Sam jednak też powinien mieć sobie sporo do zarzucenia. Nie jest już tak nieuchwytny dla defensorów jak wcześniej. Przed przerwą zimową bardzo rzadko dawał zablokować swoje próby. Od 1. do 12. kolejki rywalom udało się to zrobić tylko z dwoma z trzydziestu siedmiu jego strzałów. W sumie do przerwy zimowej osiągnął zaś wynik czterdziestu sześciu niezablokowanych strzałów na pięćdziesiąt dwa wykonane (88,5%). Ze strzałów w polu karnym w tym okresie natomiast aż trzydzieści jeden strzałów na trzydzieści dwa wykonane (97%) uniknęło defensorów rywali! Od przerwy zimowej współczynniki spadły w okolice 65% w obu kategoriach. Regres dotknął też celność strzałów - z 55,8% do 41,2%. Aby posłaoć piłkę w światł bramki piłkarz rodem z Teneryfy potrzebuje dwudziestu minut więcej niż w poprzednim okresie. Większą część dorobku zajmują też obecnie u niego strzały zza pola karnego (wzrost z 38,5% do 47,1%), które są na ogół mniej groźne dla rywali.
Widać jednak, że wiosną nieco zmienił się jego styl gry. Erik Exposito gra nieco niżej i coraz częściej bierze się za rozgrywanie. Obecnie notuje on mniej więcej jeden kontakt z piłką w polu karnym rywali na siedemnaście minut gry przy jednym kontakcie na dwadzieścia cztery minuty do przerwy zimowej. Poprzednio też prawie 46% takich zagrań stanowiły same strzały (32 z 70), podczas gdy w tym momencie ten współczynnik wynosi 28,1% (9 z 32). To oznacza, że Hiszpan szuka w "szesnastce" podań, przygotowując pozycje partnerom (18 podań wykonanych w obrębie pola karnego w 2024 roku). Nieznacznie częściej notuje również podania w tercji ofensywnej rywala (raz na 7 minut przy 8 minutach w minionej rundzie).
ERIK EXPOSITO W EKSTRAKLASIE PRZED PRZERWĄ ZIMOWĄ VS. PO PRZERWIE ZIMOWEJ
2023/2024 - 14 goli (19 meczów) / 1 gol (7 meczów)
2022/2023 - 3 gole (15 meczów / 4 gole (14 meczów)
2021/2022 - 9 goli (18 meczów) / 2 gole (10 meczów)
2020/2021 - 3 gole (11 meczów) / 6 goli (16 meczów)
2019/2020 - 5 goli (18 meczów) / 3 gole (17 meczów)
RAZEM - 34 gole (81 meczów = 0,42 gola/mecz) / 16 goli (64 mecze = 0,25 gola/mecz)
To klasyk znany bodaj każdemu uczniowi - piątka w pierwszym semestrze i obniżka lotów w drugim, skutkujący dylematem u nauczyciela, jaką ocenę końcową wystawić. Erik Exposito w sumie przyzwyczaił, że do przerwy zimowej w PKO Bank Polski Ekstraklasie wypada lepiej niż po pauzie (ponad dwa razy więcej goli strzelonych). Tym razem, mimo bardzo słabego wejścia w rundę, wciąż może zakończyć zmagania celująco. Po trafieniu przeciwko Piastowi Gliwice umocnił się bowiem na prowadzeniu w wyścigu po koronę króla strzelców. Była to jego piętnasta bramka zdobyta w edycji 2023/2024. W ogóle dopiero piąty raz w historii piłkarz wrocławian osiągnął ten pułap w jednej odsłonie Ekstraklasy. Nigdy jednak zawodnik tego klubu nie zdobył najcenniejszego indywidualnego lauru snajperskiego w najwyższej lidze. Najwyżej, na 2. miejscu, rywalizację skończyli: Tadeusz Pawłowski w edycji 1979/1980 (8 goli za Kazimierzem Kmiecikiem), Marco Paixao 2013/2014 (1 gol za Marcinem Robakiem), Flavio Paixao 2014/2015 (2 gole za Kamilem Wilczkiem) i Marcin Robak 2018/2019 (6 goli za Igorem Angulo). Jest on jedynym klubem z TOP-9 tabeli wszech czasów Ekstraklasy bez takiego gracza. Wśród dwudziestu jeden najlepszych ekip to samo spotkalo tylko Szombierki Bytom, GKS Katowice i KGHM Zagłębie Lubin.
NAJWIĘCEJ GOLI W SEZONIE EKSTRAKLASY DLA ŚLĄSKA:
Marco Paixao 2013/2014 - 21 goli (śr. - 0,57/mecz)
Marcin Robak 2017/2018 - 19 goli (śr. - 0,58/mecz)
Flavio Paixao 2014/2015 - 18 goli (śr. - 0,49/mecz)
Marcin Robak 2018/2019 - 18 goli (śr. - 0,51/mecz)
Tadeusz Pawłowski 1979/1980 - 16 goli (śr. - 0,59/mecz)
Erik Exposito 2023/2024 - 15 goli (obecna średnia - 0,58/mecz)
Obecna średnia bramkowa/mecz plasowałaby Erika Exposito na 2. miejscu w zestawieniu wśród najlepszych strzelców jednego sezonu w Śląsku Wrocław. Jeśli zatem to jest dobra średnia, to... przed przerwą zimową była fenomenalna. Hiszpan legitymował się bowiem wtedy wynikiem 0,74 gola na spotkanie! Gdyby ją utrzymał, to rozgrywki zakończyłby z rezultatem dwudziestu pięciu trafień, co w XXI wieku udało się tylko Nemanji Nikoliciowi (28 goli w 2015/2016) i Tomaszowi Frankowskiemu (25 goli w 2015/2016). O taki wynik będzie już bardzo trudno, bo Hiszpan musiałby zdobyć więcej bramek niż rozegrać spotkań (10 w 8 meczach, czyli średnia - 1,25 gola/mecz). Bariera dwudziestu bramek w jego wykonaniu jednak jest już całkiem realna. Potrzeba do tego średnio 0,63 gola/mecz w ośmiu ostatnich kolejkach. W poprzedniej edycji najskuteczniejszy zawodnik, Marc Gual, zakończył zmagania z szesnastoma trafieniami. Jednak był to dopiero drugi przypadek, by król strzelców skończył zmagania z wynikiem poniżej dwudziestu strzałów posłanych w sezonach 2013/2014 - 2022/2023. W ubiegłej edycji wprawdzie liderowi po 26 kolejkach (Mikaelowi Ishakowi) nie udało się ostatecznie sięgnąć po tytuł.m lecz w końcówce rozgrywek (od 29. do 34. kolejki) był poza grą ze ze względów zdrowotnych. W dodatku czterech kolejnych piłkarzy na tym etapie zmagań miało do niego zaledwie jedno trafienie straty. By znaleźć jeszcze wcześniejszą sytuację, w której lider na osiem kolejek przed końcem nie zdobył ostatecznie korony, należałoby się cofnąć do edycji 2014/2015. Wtedy Kamil Wilczek (Piast Gliwice) ustępował liderującemu Flavio Paixao (Śląsk Wrocław), Mateuszowi Piątkowskiemu (Jagiellonia Białystok) i Pawłowi Brożkowi (Wisła Kraków), ale pogodził ich na finiszu. Różnica jednak także w tym przypadku wynosiła tylko jednego gola na osiem kolejek przed końce,
Tymczasem bramka zdobyta Piastowi Gliwice zapewnia Exposito pole position w wyścigu po koronę króla strzelców. Ma on bowiem obecnie trzy gole zapasu w porównaniu do Ilji Szkurina. Od sezonu 2006/2007 zdarzyło się zaś trzech piłkarzy, którzy w ośmiu ostatnich kolejkach strzelili przynajmniej osiem goli. Osttnia taki wyczyn padł łupem Jesusa Imaza w kampanii 2018/2019. On jako jedyny przebił ten pułap w osiemnastu ostatnich odsłonach. To zatem prawdziwa rzadkość i właściwie odstępstwo od reguły. Raczej należy przyjąć, że i teraz, to Hiszpana wyprzedzić mogą już tylko gracze z przynajmniej ośmioma trafieniami. Takich zawodników jest obecnie jedenastu (Pedro Henrique jest bowiem już w innej lidze). Wśród nich jeden z pięciu najskuteczniejszych graczy w 2024 roku - Ilja Szkurin (4 gole w 7 meczach). Poza nim kwintet ten tworzą: Dawid Kurminowski (4 gole w 7 meczach), Dominik Marczuk (4 gole w 7 meczach), Marc Gual (4 gole w 7 meczach) i Fredrik Ulvestad (4 gole w 6 meczach). Spośród tej "piątki" tylko Białorusin miał więcej niż trzy trafienia uzyskane w pierwszej części sezonu. Trzy gole od lutego zanotował też sklasyfikowany na trzeciej pozycji w klasyfikacji strzeleckiej Kamil Grosicki (jedyny gracz obecnie z dwucyfrówką w obu ostatnich sezonach).
NAJWIĘCEJ GOLI STRZELONYCH W 8 OSTATNICH KOLEJKACH (OD SEZONU 2006/2007):
2018/2019 - Jesu Imaz: 9 goli
2017/2018 - Krzysztof Piątek: 8 goli
2007/2008 - Paweł Brożek: 8 goli
2019/2020 - Christian Gytkjaer: 7 goli
2016/2017 - Marco Paixao: 7 goli
2014/2015 - Kamil Wilczek: 7 goli
2013/2014 - Dani Quintana: 7 goli
2011/2012 - Szymon Pawłowski: 7 goli
2006/2007: Jakub Grzegorzewski: 7 goli