

W pierwszej rundzie fortuna nieznacznie częściej sprzyjała gospodarzom. Zespoły występujące w tej roli wygrały bowiem 48 razy (40%) przy 43 triumfach gości (35,8%). Ale dla odmiany to właśnie ekipy grające na wyjeździe odniosły dwa najwyższe zwycięstwa jak dotąd. Te dokonania należą do Wisły Kraków (6:0 z PGE FKS Stalą w Mielcu - wyrównany rekord najwyższego wyjazdowego zwycięstwa w całej Ekstraklasie w XXI wieku) oraz Piasta Gliwice (5:0 z Podbeskidziem w Bielsku-Białej). Na własnym terenie najbardziej okazały pojedynczy rezultat odnotował Lech Poznań (4:0 z Podbeskidziem). Pozostałe 29 starć zakończyło się remisami (24,2%)!
W porównaniu z tabelą po piętnastu kolejkach z zeszłego sezonu dwie drużyny utrzymały miejsca w czołowej "trójce". Udało się to aktualnemu wiceliderowi, Legii Warszawa (2019/2020 - 1.) oraz liderowi, Pogoni Szczecin (2019/2020 - 3.). Poza nimi na podium przejściowej klasyfikacji mieści się jeszcze Raków Częstochowa. Właśnie ten zespół zanotował największy awans w porównaniu z ubiegłą edycją (+8 miejsc). Na drugim miejscu pod tym względem znajduje się Górnik Zabrze (+7 miejsc). Najbardziej wyraźnego spadku doznały Piast Gliwice (-9 miejsc) oraz Cracovia (-8 miejsc).
Tylko najwyżej sklasyfikowany zespół uzyskał średnią punktową co najmniej 2 na mecz. W roli gospodarza najlepiej punktował zaś Śląsk Wrocław (17 na 21 możliwych, czyli 81% możliwych). Jedynie on i Portowcy nie ponieśli na własnym terenie żadnej porażki. Na wyjeździe do przedostatniej kolejki pierwszej połowy sezonu takim dokonaniem legitymowała się Legia Warszawa. Ostatecznie jednak poległa na obiekcie outsidera - w Bielsku-Białej. Mimo tego Wojskowi i tak zdobyli najwięcej punktów w gościach w stawce (16). Pozycję lidera pod tym względem dzielą z Pogonią, ale ze względu na mniejszą liczbę rozegranych meczów to oni mają wyższy procentowy wynik możliwego uzyskanego dorobku (76,2%). Aż połowa ekip (Pogoń, Legia, Górnik Zabrze, Lechia Gdańsk, Wisła Płock, Piast Gliwice, Warta Poznań, Wisła Kraków) częściej punktowała w gościach niż u siebie. Lider tabeli ma jednocześnie najwięcej meczów bez porażki w stawce (13, czyli 86,7% rozegranych) i odniesionych zwycięstw (9, czyli 60%). W tej drugiej kategorii ex aequo z nią na czele znajduje się Legia Warszawa. One też najczęściej wygrywały na wyjeździe (po 5 razy) U siebie zaś przodują Śląsk Wrocław i Raków Częstochowa (po 5 razy).
Wbrew pozorom jednak grupa drużyn mająca średnie posiadanie piłki powyżej 50% odniosła tylko dwie wygrane więcej od pozostałych ośmiu ekip. Już to pokazuje, że nie zawsze inicjatywa w spotkaniu zamieniała się w atut. Łącznie sześć meczów, w których drużyny osiągały w tej kategorii wynik co najmniej 65% zakończyło się ich porażkami. Rekord ustanowiła tu Legia Warszawa, która była w posiadaniu futbolówki przez 70% starcia z PGE FKS Stalą Mielec, a mimo tego nie zdołała zdobyć nawet punktu! Ze wszystkich pozostałych ekip jeszcze tylko Pogoń Szczecin osiągnęła taką przewagę. Stało się tak z KGHM Zagłębiem Lubin, ale tu zakończyło się to triumfem Portowców. Najczęściej posiadanie piłki w tym sezonie powyżej 50% miały zaś: Legia Warszawa (14 z 15 meczów), Lech Poznań (13/15), a także dwie Wisły (10/15). Najrzadziej udawało się to zaś Warcie Poznań - zaledwie raz!

Aż 322 gole strzelili piłkarze w pierwszej połowie sezonu, co daje średnią 2,68 gola/mecz. To aż 0,2 bramki więcej niż w ubiegłej edycji na tym samym etapie zmagań. W ostatnich szesnastu kampaniach to czwarty wynik po 120 rozegranych spotkaniach. Najwięcej meczów z golem mają KGHM Zagłębie Lubin, Lech Poznań, Pogoń Szczecin i Legia Warszawa. Te cztery ekipy w zaledwie dwóch spotkaniach nie zdołały wpisać się na listę strzelców. Wojskowi wespół z Rakowem Częstochowa liderują też pod względem meczów z przynajmniej dwiema bramkami (po 9). Sami częstochowianie są zaś najlepsi w liczbie starć z minimum trzema strzałami umieszczonymi w sieciach bramki rywala (6). Na swoim obiekcie najskuteczniejsza jest Jagiellonia Białystok (15 goli, średnio - 2,14/mecz). Tylko Legia Warszawa trafiała zaś w każdym starciu w roli gospodarza. Na wyjeździe natomiast pierwszeństwo należy się Rakowowi Częstochowa (15 goli, średnio - 2,14/mecz). Jedynie Lechowi Poznań udało się natomiast wpisać na listę strzelców w każdej potyczce poza swym obiektem. Aktualna seria Kolejorza to aż 23 spotkania wyjazdowe z trafieniem.
Gdyby zaś podzielić dorobek bramkowy na dwie połowy, to przed przerwą króluje wyraźnie Raków Częstochowa (14), od 46. minuty zaś Legia Warszawa i Lech Poznań (po 14). Kluby na ogół są skuteczniejsze własnie po pauzie. Tylko Raków, Wisła Kraków i Górnik Zabrze strzeliły więcej goli w pierwszych połowach. Z kolei Podbeskidzie Bielsko-Biała, Lech Poznań, KGHM Zagłębie Lubin i Legia Warszawa, jako jedyne ekipy w stawce w I połowach traca więcej bramek niż w II.
Z całej stawki największą wagę mają trafienia Portowców. Strzelili na przykład jednego gola mniej od Wisły Kraków, a mimo tego zdobyli ponad dwa razy więcej punktów! Średnio jeden gol zapewnia im aż 1,48 punktu. Oznacza to, że znakomicie potrafią obronić swoje prowadzenie w meczu. Pod tym względem Biała Gwiazda jest najgorsza (jeden gol daje im średnio 0,63 punktu). Nieznacznie lepiej wypada Lech Poznań ze współczynnikiem 0,75 punktu.
Kolejorz strzela często i jest najaktywniejszy pod bramką rywala. Po pierwsze jednak nie przekłada się to na zdobycz punktową, a po drugie Kolejorz okazuje się prawie najmniej skuteczny. Zaledwie co 10,9 strzału można odnotować bramkę na jego koncie. Gorzej wypadł jedynie Górnik Zabrze (gol co 11,2 strzału). Najtrudniej obronić zaś próby Jagiellonii Białystok (gol co 7,3 strzału), Wisły Kraków (gol co 8,1 strzału) i lidera w liczbie zdobytych bramek - Rakowa Częstochowa (gol co 8,3 strzału). Podobnie wygląda klasyfikacja jeśli chodzi o strzały celne. Duma Podlasia - przewodząca zestawieniu - trafia co 2,7 strzału, na przeciwległym krańcu znajdują się zaś Górnik i Lech z wynikiem gol co 4,1 strzału.
Dwie ekipy osiągnęły dwucyfrowy bilans bramkowy na plusie. To Pogoń Szczecin (+13) i Raków Częstochowa (+11). O ile w przypadku ekipy spod Jasnej Góry to zasługa ofensywy, tak Pogoń Szczecin króluje w kategoriach defensywnych. Rywale pokonali jej golkipera zaledwie 8 razy (średnio raz na 167,5 minuty). Ostatnio taki wynik po 15 kolejkach udało się zanotować Wiśle Kraków w edycji 2013/2014. Portowcy osiągnęli też dwucyfrowy wynik pod względem liczby meczów z czystym kontem (10 z 15, czyli 66,7%). Na przeciwnym krańcu znajduje się PGE FKS Stal Mielec, która dopiero na sam koniec pierwszej połowy tej rundy zagrała na "zero" z tyłu. Najgorzej wygląda jednak defensywa Podbeskidzia Bielsko-Biała. Górale tracą średnio 2,53 bramki. Na tym etapie rozgrywek ostatnio gorszy wynik zanotował GKS Katowice, zarówno pod względem straconych goli (39 vs 38), jak i bilansu bramkowego (-25 vs -24).
Starcia Górali obfitują za to w największą liczbę bramek - blisko 3,5 na mecz. Łącznie w całym sezonie odnotowano tylko osiem spotkań bez żadnego strzału umieszczonego w sieci (6,7% rozegranych). Żadnego takiego starcia na swym koncie nie ma KGHM Zagłębie Lubin, legitymujące się nawey serią 63 meczów bez 0:0 w rejestrze spotkań w Ekstraklasie, a także Jagiellonia Białystok, Lechia Gdańsk, Lech Poznań, Cracovia oraz właśnie Górale. Oprócz tej grupy zespołów trafienia zawsze padały na obiektach Legii Warszawa, Lechii Gdańsk i Wisły Kraków. Sumarycznie najwięcej goli przyniosły starcia w stolicy i pod Wawelem (po 27), ale z uwagi na siedem rozegranych spotkań Białej Gwiazdy u siebie przy ośmiu Wojskowych, lepiej wypada obiekt imienia Henryka Reymana (średnio 3,86 gola/mecz(. Na wyjeździe zaś czoło klasyfikasji tworzą Lech Poznań i PGE FKS Stal Mielec (po 25 goli), przeciętnie natomiast - Raków Częstochowa i Wisla Płock (3,43/mecz).
W tym sezonie podyktowano jak na razie 50 rzutów karnych (średnio raz na 216 minut gry). Zdarzyły się już nawet dwa spotkania, w których piłkarze jednego klubu aż trzykrotnie podchodzili do "wapna" (Raków Częstochowa z Podbeskidziem Bielsko-Biała oraz PGE FKS Stal Mielec z Legią Warszawa).W porównaniu z ubiegłą edycją wyraźnie wzrosła liczba "jedenastek" (o 19). Przede wszystkim jednak poprawiła się też skuteczność. W trwającej kampanii piłkarze pomylili się łącznie jedynie trzykrotnie. Ten niefart spotkał Sergiu Hancę (Cracovia), Łukasza Sierpinę (Podbeskidzie Bielsko-Biała) i Łukasza Trałkę (Warta Poznań), z tego tylko przy pierwszym z nich górą był bramkarz. W pozostałych dwóch piłkarze nie zdołali posłać piłki w światło bramki. Oznacza to skuteczność na poziomie 93%.
Najdłuższą aktualnie serię wykorzystanych rzutów karnych ma KGHM Zagłębie Lubin (14 z rzędu). W przeciwną stronę najgorzej wypada Lech Poznań (15 z rzędu). Największy udział w łącznym dorobku stanowią takie strzały z "wapna" w Piaście Gliwice i PGE FKS Stali Mielec (po 23,5%) oraz Rakowa Częstochowa (22,2%). Jako jedyne trafienia w ten sposób nie zanotowały zaś Podbeskidzie Bielsko-Biała i Warta Poznań.
A jeśli chodzi o wszystkie stałe fragmenty gry, piłkarze PKO Bank Polski Ekstraklasy w sezonie 2020/2021 strzelili w ten sposób łącznie 139 goli, czyli około 43% całości. To zsumowany wynik trafień uzyskanych z rzutów karnych, bezpośrednio rzutów wolnych, a także po rozegraniu rzutów wolnych, wyrzutów z autu i kornerów. Właśnie rzuty rożne z tej grupy przyniosły najwięcej goli (39). KGHM Zagłębie Lubin na przykład uzyskało w ten sposób 1/3 wszystkich swoich trafień (6 z 18). Miedziowi wraz z Pogonią Szczecin i Rakowem Częstochowa bronią się jednocześnie najlepiej przed atakami przeprowadzonymi w ten sposób (po 1 straconym golu). Najgorzej w tej kategorii wypadają zaś Podbeskidzie Bielsko-Biała (7 straconych goli), PGE FKS Stal Mielec i Lech Poznań (po 6).
Z rzutów wolnych żadnej bramki nie zdobyły jak na razie jedynie Piast Gliwice i Lech Poznań. Z pozostałych ekip jednak tylko cztery (Raków Częstochowa, Lechia Gdańsk, PGE FKS Stal Mielec i Śląsk Wrocław) zdołały wpisać się na listę strzelców bezpośrednio ze stojącej piłki poza polem karnym. Łącznie najwiecej goli ze stałych fragmentów gry strzeliła zaś Pogoń Szczecin (13) przed Rakowem Częstochowa, Wisłą Płock i Lechią Gdańsk (po 12). Największy udział w łącznym dorobku zajmują one zaś u mielczan (65%).
