

Już ponad 400 zawodników wystąpiło w tym sezonie PKO Bank Polski Ekstraklasy. Spośród nich siedmiu zanotowało komplet minut. Dokonało tego sześciu bramkarzy (Krzysztof Kamiński, Dominik Hładun, Martin Chudy, Karol Niemczycki, Frantisek Plach, Dante Stipica) i jeden zawodnik z pol
W pierwszej połowie sezonu 2020/2021 na listę strzelców wpisało się łącznie 147 zawodników, czyli około 35% wszystkich obecnych na boiskach PKO Bank Polski Ekstraklasy. Spośród nich dwucyfrowy dorobek osiągnął jednak wyłącznie Tomas Pekhart. W minionej dekadzie od Czecha lepiej wypadli tylko Igor Angulo (16 goli - 2017/2018), Nemanja Nikolić (16 goli - 2015/2016) i Artjoms Rudnevs (14 goli - 2011/2012). Zawodnik Legii Warszawa trafia najczęściej zarówno w meczach u siebie (7, tyle samo: Jakov Puljić z Jagiellonii Białystok), jak i na wyjeździe (6, tyle samo: Jakub Świerczok). Do niego należy aż 56,5% goli Legii w tym sezonie. Pięć z tych trafień dało Wojskowym wygraną, a po dziewięciu wychodzili na prowadzenie! W każdej z tych kategorii przewodzi w stawce ligowców. Także gdyby odliczyć rzuty karne, to wciąż byłby na czele, choć z o dwa trafienia mniejszą przewagą nad Jesusem Imazem. Najlepszymi egzekutorami "jedenastek" są zaś Jesus Jimenez i Petr Schwarz (po 4).
Tylko Pekhart zanotował dwucyfrową liczbę spotkań ze zdobytą bramką (10). A jakby nie dość było jego osiągnięć w tej materii, to posiada również najwięcej dubletów (3 z 19 uzyskanych w całych rozgrywkach). Wciąż czeka natomiast na premierowego hat-tricka na tym szczeblu. W bieżącym sezonie udało się to Jesusowi Jimenezowi - jako pierwszy dokonał tego w inauguracyjnej kolejce od Vojo Ubiparipa z edycji 2014/2015 - a także dwukrotnie Jakovowi Puljiciowi. Chorwat jest pierwszym zawodnikiem z dwoma takimi wyczynami w jednym sezonie od Igora Angulo, Jakuba Świerczoka i Christiana Gytkjaera w kampanii 2017/2018. Zarazem jako pierwszy od Marco Paixao i Rafała Boguskiego z rozgrywek 2016/2017 dokonał tego w dwóch meczach z rzędu u siebie.

Wcale jednak Tomas Pekhart nie należy do grona najbardziej aktywnych piłkarzy pod bramką przeciwników. W zestawieniu graczy z największą liczbą strzałów jest on dopiero na 8. miejscu. Choć gdyby ograniczyć się tylko do celnych prób, ustępuje miejsca wyłącznie Jesusowi Jimenezowi. Gracz Legii posłał piłkę w światło bramki dwudziestokrotnie, co oznacza że aż 65% z nich znalazło miejsce w siatce przeciwników. Z zawodników z dwucyfrową liczbą strzałów celnych współczynniik powyżej 50% mają poza nim jeszcze: Jakov Puljić (52,9%), Jesus Imaz (53,3%) i Jakub Świerczok (57,1%).
Jedynymi piłkarzami, którzy strzelali celnie więcej niż raz i wszystkie ich próby wpadły w sieci są zaś Dusan Lagator, Thomas Rogne i Lubomir Guldan (wszyscy trzej: 2 celne strzały - 2 gole). Nieźle wyglądają też pod tym względem wyniki: Kamila Bilińskiego (6 celnych strzałów - 5 goli), Jakuba Błaszczykowskiego i Lorenco Simicia (po 4 celne strzały i 3 gole), a także Tomasa Vestenickiego, Grzegorza Tomasiewicza, Bartosza Slisza, Piotra Malarczyka, Michała Nalepy, Jana Grzesika, Tiago Alvesa i Rafaela Lopesa (wszyscy po 3 celne strzały i 2 gole). Najwięcej prób bez powodzenia to z kolei dzieło Giannisa Masourasa (20 strzałów - 0 goli). Jeśli zaś chodzi o strzały celne to przoduje tu Kenny Saief (8 celnych strzałów - 0 goli).

Na szczycie klasyfikacji kanadyjskiej znajdują się Tomas Pekhart i - po świetnym finiszu (6 goli i 2 asysty w 7 ostatnich meczach pierwszej połowy sezonu) - Jesus Imaz. Oni też jako jedyni mieli udział w ponad połowie goli swoich ekip (odpowiednio: 56,5% i 54,2%). Nieznacznie pod tym progiem znaleźli się natomiast: Jesus Jimenez i Mateusz Szwoch (po 47,3%), czy Maciej Domański (47,1%).
Wszelako o ile u Pekharta całość dorobku w klasyfikacji kanadyjskiej to zasługa strzelonych goli, Imaz do swego dorobku dorzucił jeszcze cztery asysty. Pozwala mu to zajmować miejsce także w TOP-10 i zestawienia piłkarzy z największą liczbą takich zagrań. Tu na prowadzeniu znajduje się Mateusz Szwoch (6) przed Marcinem Cebulą i Tomasem Prikrylem (po 5). Ten ostatni jest zawodnikiem z największą liczbą decydujących podań bez żadnej zdobytej bramki na koncie.
Wśród najczęściej podających graczy w stawce prym wiodą, tradycyjnie, obrońcy. Na czele figurują dwaj piłkarze Legii Warszawa: Filip Mladenović (najwięcej podań - 1004) i Artur Jędrzejczyk (najwięcej podań celnych - 846). Zaraz za nimi lokuje się natomiast Rafał Pietrzak. U niego jednak 18,2% wszystkich zagrań to podania w pole karne. W przypadku Mladenovicia ten współczynnik wynosi 15,4%. Obaj jednak wyrażnie przegrywają z Mateuszem Szwochem, który aż 21,3% swych podań skierował w "szesnastkę" przeciwników! Sześćdziesiąt dziewięć celnych zagrań w pole karne na jego koncie oznacza, że co 11,5 podania w tym obrębie notuje on asystę.

Przy jednej z najwyższych średnich bramkowych po 15 kolejkach w ostatnim dwudziestoleciu, wydawałoby się że nie jest to najlepszy sezon dla bramkarzy. Jest jednak przedstawiciel tego fachu, który wyraźnie wybija się ponad stawkę. Dante Stipica zdołał przez ten czas zanotować już dwucyfrowy wynik na swoim koncie. Ostatnio w swych pierwszych piętnastu spotkaniach w jednej edycji zmagań dokonał tego Dusan Kuciak w kampanii 2018/2019, ale wtedy zabrakło go w składzie Lechii Gdańsk między 10., a 14., oraz w 16. i 17. kolejce. Po piętnastu seriach spotkań ostatnio dwucyfrowym dorobkiem legitymował się zaś Michał Miśkiewicz z Wisły Kraków 2013/2014.
Dante Stipica wpuszczał gola zaledwie co 167,5 minuty gry. Jego skuteczność obronionych strzałów wynosi natomiast 85%. Poza nim poziom 80% przekroczyli tylko Michał Szromnik (82%), a także dwaj młodzieżowcy (zarazem najmłodsi bramkarze w stawce) - Cezary Miszta i Xavier Dziekoński (obaj po 100%). Wszyscy oni grali jednak maksymalnie w trzech starciach. Najczęściej zwycięsko z opresji wychodził natomiast Karol Niemczycki (60 obronionych strzałów) przed Dominikiem Hładunem (53) i Filipem Bednarkiem (52). Ten ostatni równocześnie jednak wraz z Rafałem Strączkiem otwiera także listę golkiperów z największą liczbą straconych goli (po 22).

W tym sezonie w Ekstraklasie wystąpiło ponad 400 zawodników. Reprezentowali oni dwadzieścia cztery roczniki. Od 1980 do 2004 w tym rejestrze zabrakło jedynie piłkarzy urodzonych w 1981 roku. Do rozgrywek zgłoszony jest wprawdzie jeden taki gracz, Jakub Szmatuła, ale na razie szkoleniowiec Piasta Gliwice nie dał mu szansy występu. Numerem jeden wśród najbardziej wiekowych piłkarzy pozostaje niezmiennie Artur Boruc. Weteran powrócił w tym sezonie do ligi po 15 latach 71 dniach od swojego poprzedniego starcia na tym szczeblu. Ostatnim zawodnikiem z dłuższą pauzą od niego między dwoma meczami w najwyższej polskiej lidze był Arkadiusz Radomski (16 lat 112 dni: 1994-2010). W ostatniej kolejce pierwsze połowy sezonu awansował zaś na trzecie miejsce wśród najstarszych piłkarzy Ekstraklasy w historii (40 lat 346 dni)! Różnica między nim, a najmłodszym w stawce, Kacprem Urbańskim, w datach narodzin wynosi aż 24 lata 200 dni.
Na drugim miejscu za Borucem na liście najstarszych graczy sezonu, znalazł się inny z golkiperów - Michal Pesković (38 lat 358 dni). Najstarszymi piłkarzami z pola są zaś Lubomir Guldan (37 lat 324 dni), Piotr Malinowski (36 lat 271 dni) i Łukasz Trałka (36 lat 264 dni). Oni też pozostają najstarszymi strzelcami goli, choć w nieco innej kolejności (Guldan, Trałka, Malinowski). Najmniej na "liczniku" w momencie trafienia mieli z kolei Daniel Szelągowski, Jakub Kamiński i Dawid Kocyła. Wszyscy oni jednak byli już po 18. urodzinach w momencie takiego wyczynu.
