

Grad goli na dobry początek
Po zapoznaniu się z historią rywalizacji KGHM Zagłębia Lubin z Wisłą Płock można było się spodziewać, że i tym razem goli nie zabraknie. Na najwyższym poziomie ekipy te spotkały się przedtem 24 razy i w każdym z tych meczów padała co najmniej jedna bramka. Zwykle zresztą było ich więcej – średnia wynosiła równo 3 gole na 90 minut. Mało kto spodziewał się jednak, że na otwarcie 8. serii gier obejrzymy aż 5 trafień. Taki wynik to w stu procentach zasługa Miedziowych, którzy w efektowny sposób rozprawili się z rywalami. W tym sezonie żaden inny zespół nie zdobył tylu bramek w jednym meczu. Poprzednio taki wyczyn udał się Miedzi Legnica w 37. kolejce 2018/19, ale wtedy piłkarze Dominika Nowaka nie zachowali czystego konta. Ostatnią wygraną z tak wysoką różnicą goli mieliśmy w lidze 16 grudnia ubiegłego roku, gdy Lech Poznań wygrał 6:0 z Zagłębiem Sosnowiec.

Odmienne passy…
…potrwają dłużej. W niedzielę miały rozstrzygnąć się dalsze losy dwóch trwających już od dłuższego czasu serii. Pierwszej z nich każdy klub wolałby uniknąć. Nie udaje się to jednak ŁKS-owi Łódź, który uległ Pogoni Szczecin i ma na liczniku już 6 kolejnych porażek. Dla łodzian przegrana akurat z tym przeciwnikiem to nowość – wcześniej nie dawali się Portowcom pokonać przez 13 spotkań z rzędu. Piłkarze Kazimierza Moskala nadal mają więc na koncie tylko jeden triumf, przez co są czerwoną latarnią tabeli.
Lepsze nastroje panują w szatni Śląska Wrocław. W tej kolejce gracze Vitezslava Lavicki wprawdzie zremisowali z Górnikiem Zabrze i utracili pozycję lidera, ale przedłużyli serię bez porażki do 13 spotkań, licząc jeszcze z meczami poprzedniego sezonu. Tym samym pozostają jedyną ekipą, która w obecnych rozgrywkach nie schodziła jeszcze z boiska na tarczy.
Twierdza nadal się trzyma
Również niepokonany – przy czym tylko na własnym stadionie – jest Górnik Zabrze. W tym sezonie odnotował przy ul. Roosevelta 3 zwycięstwa i 1 remis. Co więcej, gracze z Górnego Śląska nawet nie stracili u siebie bramki. Natomiast po podziale punktów ze Śląskiem wydłużyli serię bez porażki z tym rywalem do 11 spotkań. Jeszcze bardziej okazała jest passa Marcina Brosza. Niezależnie od tego, jaką drużynę prowadził, nie przegrał żadnego z 14 ostatnich meczów przeciwko wrocławianom.

Pierwszy gol Polaka
Na zakończenie tej serii gier zobaczyliśmy, jak Cracovia ogrywa Piasta Gliwice. Dzięki zdobytym trzem punktom Pasy znalazły się na drugim miejscu w tabeli, tuż za plecami liderującej Pogoni. Jednocześnie utrzymały miano jedynego zespołu w lidze, który w każdym meczu tego sezonu strzelał gola. Szczególną uwagę zwraca druga bramka wbita przez nich Piastowi. Jej był autorem był Michał Rakoczy. Było to jego debiutanckie trafienie na tym poziomie rozgrywek. Zarazem stał się on trzecim zawodnikiem z rocznika 2002 i młodszych z golem na boiskach Ekstraklasy. Wcześniej tej sztuki dokonali Filip Marchwiński oraz Aleksander Buksa. Z perspektywy Cracovii jego bramka była o tyle znacząca, że po raz pierwszy w obecnych rozgrywkach strzelił dla gracz z Polski. Do tego czasu trafiali dla niej wyłącznie obcokrajowcy.
Po bramce Michała Rakoczego (rocznik 2002) w #CRAPIA w tym sezonie #Ekstraklasa minimum jednego gola strzelili już przedstawiciele wszystkich roczników od 1983 do 2003 https://t.co/kvddKqGnFx
— Wojtek Bajak (@WoBaj) September 16, 2019
Co jeszcze wydarzyło się w 8. kolejce?
- 1. w tym sezonie remis Jagiellonii Białystok na własnym stadionie.
- 1. w tym roku remis Legii Warszawa na wyjeździe.
- 3. w tym sezonie zwycięstwo Rakowa Częstochowa.
- 3. w tym sezonie zwycięstwo Lechii Gdańsk przy wyniku 2:1.
- 4. z rzędu mecz Lechii Gdańsk bez porażki z Lechem Poznań.
- 12. z rzędu mecz Korony Kielce z Wisłą Kraków, w którym padały bramki.