

Piąty sezon z rzędu w Ekstraklasie Cracovia rozpoczęła z Michałem Probierzem za sterami. To seria, jakiej w XXI wieku jeszcze nie odnotowano wśród przedstawicieli tego fachu. Ostatecznie jednak w trakcie zmagań Pasy dokonały roszady na tym stanowisku, sięgając po swego dawnego sz
Cracovia zamyka górną połowę tabeli. Od niej rozpoczyna się też grupa drużyn, które wygrały przynajmniej 35% spotkań. Akurat krakowska ekipa osiągnęła remis między zwycięstwami, a porażkami. Oba rozstrzygnięcia zapisała w swym rejestrze po siedem razy. Aby wygrać poza swoim obiektem zawsze potrzebowali przynajmniej dwóch bramek. Cracovia także bardzo słabo rozpoczęła zmagania. Po czterech kolejkach miała na koncie tylko remis wywalczony w inauguracyjnym starciu z Górnikiem Łęczna i ani razu nie prowadziła w żadnym z tych spotkań. Potem jednak zapisała na swym koncie aż osiem kolejnych spotkań bez porażki (16 na 24 możliwe punkty). Przed przerwą zimową finiszowała zaś passą siedmiu starć z wyłonionym triumfatorem. W trzech ostatnich bramki zdobywali tylko zwycięzcy.
NAJLEPSI W LIDZE...
Cracovia pod względem celności strzałów w rankingu ligowców zajmuje wysoką, drugą pozycję z wynikiem 43%, dzięki czemu ustępuje pola tylko Rakowowi Częstochowa (46%). A gdyby tak zmierzyć ten parametr wyłącznie przy próbach oddawanych z samego pola karnego, to Pasy dzierżą prymat wśród wszystkich uczestników rywalizacji w sezonie 2021/2022. Ich współczynnik w tej kategorii wynosi bowiem aż 51,5%. Jako jedyni dzięki temu przekraczają pułap 50% w tym elemencie gry (następna w zestawieniu Jagiellonia Białystok zatrzymała się wszak dokładnie na tym progu). Nie dziwi więc, że łącznie z "szesnastki" (wraz z samobójczymi trafieniami) Pasy zdobyły 22 bramki, czyli 88% całego swojego dorobku w bieżącej edycji zmagań. Stopień konwersji (przelicznik goli na oddane strzały) wynosi 17% przy ich wszystkich próbach oddanych z tej strefy i 33% przy samych strzałach celnych.
PONADTO:
PROBLEMY...
Tradycyjnie, jak w kilku poprzednich sezonach, Cracovia mocno odstaje od przeciwników pod względem udziału rodzimych zawodników w dokonaniach zespołu. W sumie zanotowali oni tylko 96 występów w tej edycji zmagań, co stanowi 31.1% całości. To oznacza również, że przeciętnie szkoleniowcy ekipy spod Wawelu korzystali z usług 5,1 polskiego zawodnika w spotkaniu. Tylko dwóch z nich przekroczyło pułap 50% możliwych minut (Sylwester Lusiusz i Kamil Pestka), średnio zaś polscy zawodnicy mają na koncie 433,5 minuty, czyli 25,3% możliwego czasu gry. Polacy z szeregów Pasów strzelili zarazem zaledwie 16% wszystkich goli tej drużyny w sezonie. To o 3% mniej niż u następnej na liście Wiśle Kraków. Sumarycznie jednak drużyna ze stadionu przy ulicy Józefa Kałuży jest na jednym poziomie z lokalnym rywalem, a także Legią Warszawa. Dla wszystkich tych trzech drużyn zawodnicy z Polski trafiali po cztery razy. W przypadku Pasów ten dorobek dzieli się na Filipa Piszczka (2) oraz dwóch młodzieżowców - Jakuba Myszora i Michała Rakoczego (po 1). Pierwszy raz rodzimi piłkarze z ekipy Cracovii wpisali się na listę strzelców dopiero w 11. kolejce. Wcześniej z Polaków bramki dlań zdobywali z Polaków jedynie... Rafał Kurzawa i Krystian Getinger, notując samobójcze trafienia.
PONADTO:
KLUCZOWA POSTAĆ...
Pelle van Amersfoort był liderem strzelców pierwszej połowy zmagań przed przerwą zimową. Do 9. kolejki uzbierał on siedem goli. Jako pierwszy w tej odsłonie rywalizacji zdołał także zapisać na swym koncie hat-trick, pokonując trzy razy w jednym starciu Frantiska Placha z Piasta Gliwice. Po tym czasie hossy wprawdzie zapisał na swym koncie już tylko jedną bramkę, lecz niezmiernie ważną, bo dającą triumf 1:0 nad Legią Warszawa. Obecnie jest notowany na miejscach 6-8. w zestawieniu najlepszych strzelców rozgrywek. W ogóle strzelił 32% wszystkich goli Pasów w bieżącym sezonie, a zarazem aż połowę w zwycięskich starciach tego zespołu (7 z 14). Na wyjeździe ten ostatni wskaźnik wynosi nawet 62,5% (5 z 8). W drugiej edycji z rzędu to on stoi na czele klasyfikacji snajperskiej Pasów, w trzeciej zaś pokonał bramkarzy przeciwników przynajmniej sześciokrotnie. Stał się też w trakcie tych zmagań pierwszym Holendrem w historii z minimum 22 bramkami zdobytymi w Ekstraklasie.