

Niesamowity zryw zaliczyli Zielono-Czarni w końcówce zmagań przed przerwą zimową. W trzech ostatnich kolejkach zdobyli komplet punktów, dzięki czemu wyrównali swoją rekordową serię zwycięstw w Ekstraklasie. To jednocześnie dokładnie... 50% ich całego dorobku z całej trwającej edycji rozgrywek. Dzięki temu, choć po 16. serii spotkań zajmowali ostatnią pozycję i jako jedyni mieli jeszcze jednocyfrowy wynik (8 punktów - najgorzej od Zawiszy Bydgoszcz 2014/2015), ostatecznie zdołali wyprzedzić Bruk-Bet Termalica Nieciecza, Legię Warszawa oraz Wartę Poznań. W ten sposób plasują się już nad strefą spadkową. Zawodnikom Kamila Kieresia mocno ciąży jednak zła postawa w defensywie. Zarówno ogółem (36, tyle samo: KGHM Zagłębie Lubin), jak i w meczach w roli gospodarza (19) stracili najwięcej goli w stawce. W związku z tym mają również najgorszy bilans bramkowy (-17).
NAJLEPSI W LIDZE...
Górnik Łęczna stoi Polakami. To właśnie w drużynie z Lubelszczyzny odpowiadają oni procentowo za najwięcej bramek w trwającej kampanii. Rodzimi gracze strzelili aż 17 z 19 goli wszystkich goli Zielono-Czarnych. Zatem należy do nich w sumie 89,5% trafień tej ekipy. Żaden z pozostałych klubów nie przekroczył już progu 80%. Następna na liście, Wisła Płock, w tym momencie legitymuje się bowiem rezultatem 75,8%. Bruk-Bet Termalica Nieciecza, który uzupełnia podium ma zaś wynik 70%. Zagraniczne wyjątki w rejestrze zdobyczy bramkowych łęcznian stanowią: gol samobójczy Czecha Michala Frydrycha z Wisły Kraków oraz Belg Jason Lokilo przeciwko Bruk-Betowi Termalica Nieciecza. Pozostałym "tortem" podzielili się: Bartosz Śpiączka, Przemysław Banaszak, Damian Gąska, Janusz Gol i Marcel Wędrychowski. W klasyfikacji kanadyjskiej Polacy ugrali 84,8% punktów Górnika Łęczna (28 z 33). Ponadto Śpiączka i Gąska tworzą najskuteczniejszy klubowy duet Polaków tego sezonu. W sumie mają na koncie 12 goli (tyle samo też: Łukasz Sekulski i Damian Warchoł z Wisły Płock)
PONADTO:
PROBLEMY...
W tych trzech ostatnich meczach przed przerwą zimową Górnik Łęczna tracił maksymalnie jednego gola, co zaowocowało ostatecznie kompletem punktów. Wcześniej jednak nie było tak dobrze. Zielono-Czarni praktycznie przez cały sezon byli najgorszą drużyną pod względem liczby traconych bramek. Od 2. do 17. kolejki stale znajdowali się powyżej progu 2/mecz w tej kategorii. Ostatecznie dzięki dobrej końcówce zmagań w 2021 roku spadli poniżej tego pułapu (1,89/mecz). I tak jednak mają - ex aequo z KGHM Zagłębiem Lubin - najwięcej goli straconych (po 36). Duma Lubelszczyzny dodatkowo przoduje pod tym względem również w I połowach spotkań (20) i pierwszych kwadransach spotkań (7, tyle samo: KGHM Zagłębie Lubin). W ponad połowie spotkań (10 z 19) rywale wbili im więcej niż jedną bramkę.
PONADTO:
KLUCZOWA POSTAĆ...
Jedenaście, a nie osiemnaście punktów miałby Górnik Łęczna bez goli Bartosza Śpiączki. Już w pierwszym spotkaniu rozgrywek napastnik rodem z Wolsztyna pobił rekord w liczbie goli dla Dumy Lubelszczyzny w Ekstraklasie. Nie zatrzymał się jednak i zdobył w sumie aż 47,4% wszystkich bramek Zielono-Czarnych. Żaden inny gracz w tym sezonie nie miał aż takiego udziału w dorobku strzeleckim swego zespołu. Pozostali zawodnicy są już poniżej progu 40%. Wraz z Karolem Angielskim jest on również najbardziej bramkostrzelnym Polakiem rozgrywek. Obaj mają po dziewięć trafień. Ze wszystkich ośmiu zawodników z przynajmniej ośmioma strzałami posłanymi w sieci w trwającej kampanii właśnie jemu wystarczyło najmniej strzałów celnych. Aż 56,3% takich prób w wykonaniu Śpiączki przechytrzyło golkiperów przeciwników.