

Gdyby porównać stan z końca sezonu 2020/2021 i obecną ligową tabelę, to tylko Lech Poznań dokonał większego skoku w klasyfikacji niż PGE FKS Stal Mielec. Biało-Niebiescy notowani są na 8. miejscu, podczas gdy poprzednią edycję zakończyli siedem pozycji niżej.
Przedstawiciel województwa podkarpackiego w minionej kampanii do ostatniej kolejki bronił się przed degradacją. Tym razem ma już dwanaście punktów przewagi nad strefą spadkową. Do podium brakuje mu zaś siedmiu punktów. Pierwszy raz od edycji 1994/1995 drużynie tej udało się zanotować nawet serię siedmiu starć bez przegranej w elicie. Wśród nich znalazł się chociażby triumf 4-2 nad KGHM Zagłębiem Lubin. Warty przypomnienia, przede wszystkim dlatego, że właśnie wtedy PGE FKS Stal pierwszy raz od maja 1996 roku strzeliła więcej niż trzy gole w pojedynczym spotkaniu najwyższej ligi. Szczególnie dobrze mielczanie wypadają w roli gospodarzy. Na swoim obiekcie zdobywają średnio 2 punkty/mecz. Zawsze, kiedy trafiali do siatki przeciwników u siebie, to nie przegrywali (7 spotkań - 6 zwycięstw, 1 remis). Dużo gorzej wypadają na wyjeździe. Tam ugrali najwięcej remisów ze wszystkich ekip (5, tyle samo: Pogoń Szczecin), ale tylko raz zdołali zwyciężyć. Dokonali tego w rywalizacji z Legią Warszawa (3-1). Sumując dokonania z domu i wyjazdów Biało-Niebiescy mają identyczną liczbę strzelonych i straconych goli (po 26). Do tych wyników poprowadził ich debiutujący na najwyższym poziomie rozgrywkowym jako trener - Adam Majewski.
NAJLEPSI W LIDZE...
PGE FKS Stal Mielec nadaje ton ligowym zmaganiom w pierwszych połowach. Zespół Adama Majewskiego strzelił do przerwy najwięcej goli w stawce, dzieląc prymat w tej kategorii z Pogonią Szczecin i Wisłą Płock. Udało mu się to już w sumie szesnaście razy. Średnio w jednym spotkaniu Biało-Niebiescy są więc w stanie zdobywać 0,84 bramki w tym przedziale czasowym. W jedenastu starciach trwającej edycji zmagań gracze z województwa podkarpackiego wpisywali się na listę strzelców, zanim sędzia zaprosił zawodników do szatni. W pięciu potyczkach udało im się to więcej niż raz. W tej ostatniej kategorii również są na pierwszym miejscu, ex aequo z Piastem Gliwice. Biało-Niebiescy ponadto najczęściej w lidze zdobywają bramki w pierwszym kwadransie (6, tyle samo: Piast Gliwice, Lech Poznań, Pogoń Szczecin). U przedstawiciela południowo-wschodniej Polski gole sprzed przerwy mają też największy udział w łącznym dorobku (62%). Oznacza to jednak także, że zespół ten mocno wytraca impet w miarę trwania spotkania. Zanotował on choćby najmniej trafień po 75. minucie. Udało im się to tylko trzykrotnie. Najpóźniejsza bramka w protokole meczowym autorstwa piłkarza mielczan to gol Mateusza Żyry w 81. minucie starcia z Legią Warszawa.
PONADTO:
PROBLEMY...
PGE FKS Stal Mielec ma drugi wynik pod względem wskaźnika konwersji strzałów na gole (18%), co mocno ratuje jej dorobek bramkowy, bo z drugiej strony ona najrzadziej ze wszystkich ekip oddaje strzały. Zdarza jej się to średnio 9,1 raza w ciągu spotkania według danych InStat. Łącznie daje to 173 próby. To niemal dwa razy mniej niż w przypadku liderującego w rankingu Lecha Poznań. Aż w 12 z 19 starć osiągała jednocyfrowy wynik w liczbie piłek posłanych na bramkę przeciwnika, podczas gdy średnia dla całych rozgrywek wynosi w przypadku jednego zespołu 12,6/mecz. Ten pułap został zaś przekroczony ledwie trzykrotnie (z Piastem Gliwice, KGHM Zagłębiem Lubin i Lechią Gdańsk), zawsze na swoim terenie. Na wyjeździe z kolei rekord to jedenaście takich zagrań ze Śląskiem Wrocław w 16. serii spotkań. Ogółem najgorzej poszło zaś w 5. kolejce z Pogonią Szczecin (1-4) i 13. kolejce z Lechem Poznań (0-0). W obu tych meczach zawodnicy Adama Majewskiego zdołali oddać zaledwie po pięć strzałów. Może jest to powiązane z faktem, że gracze Stali notują najmniej podań w pole karne rywali (22/mecz), przez co trudniej wykreować im sytuację.
PONADTO:
KLUCZOWA POSTAĆ...
PGE FKS Stal Mielec ma całkiem wyraźnych indywidualnych liderów, nawet w skali ligowej. Rafał Strączek to między innymi pierwszy bramkarz, który w XXI wieku obronił dwa rzuty karne w jednym meczu (z Bruk-Betem Termalica Nieciecza w 18. kolejce), a Grzegorz Tomasiewicz osiągnął drugi wynik trafień z rzutów karnych (za Karolem Angielskim). Dysponuje jednak równocześnie też najlepszym Polakiem w klasyfikacji kanadyjskiej bieżącego sezonu. Pierwszą pozycję - ex aequo ze wspomnianym już Angielskim - dzierży bowiem pomocnik drużyny z województwa podkarpackiego, czyli Mateusz Mak. Tylko on oraz napastnik Radomiaka Radom z rodzimych zawodników zdołali osiągnąć dwucyfrowy wynik. Wychowanek Babiej Góry Sucha Beskidzka siedem razy wpisał się na listę strzelców - co stanowi najlepszy rezultat w ekipie i 9-12. w całej lidze - a dodatkowo zanotował jeszcze trzy asysty. W łącznym zestawieniu najefektywniejszych graczy zajmuje 7-8. miejsce w trwającej rywalizacji. Średnio notuje punkt co około 144 minuty. Pod względem udziału w zdobytych bramkach swej drużyny (38,5%) plasuje się na na 5. miejscu w zestawieniu ligowym za Bartoszem Śpiączką, Jesusem Jimenezem, Ivanem Lopezem i Adamem Zrelakiem. Mimo 173 centymetrów wzrostu nikt w tym sezonie częściej od niego nie trafiał do siatki przeciwników głową (3).