

Na początku spotkania Kamil Drygas został mocno poturbowany i wydawało się nawet, że będzie musiał opuścić boisko. Tymczasem pomocnik Pogoni nie tylko wrócił do gry, ale już w 17. minucie zamknął dośrodkowanie Radosława Majewskiego i otworzył wynik. Goście usiłowali nawiązać walkę i mogli wyrównać w 28. minucie, lecz Nicolas Varela trafił w słupek. W drugiej połowie pełną kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami przejęli szczecinianie.
Na dwadzieścia minut przed końcem Sebastian Kowalczyk przedarł się prawą stroną i strzałem po ziemi nie dał szans bramkarzowi rywali. Kilka minut później młody piłkarz dorzucił do gola asystę, po tym jak zagrał prostopadle do Adama Buksy, a ten zwiódł obrońców w polu karnym i celnie uderzył. Czwarty gol to samobój Igora Łasickiego, jednak nie doszłoby do niego, gdy nie Dawid Błanik, który do końca akcji szedł za piłką.