

Pasy zaliczyły wymarzony początek. Już w 5. minucie po stałym fragmencie gry piłka spadła pod nogi Michała Helika, który odegrał do Krzysztofa Piątka, a temu nie pozostało nic innego, jak umieścić ją w siatce. Od razu straconym golu szczecinianie przejęli inicjatywę, jednak gdy po raz drugi padła bramka, to znów dla Cracovii. Jej autorem był Oleksij Dytiatjew, który wyskoczył najwyżej do zagrania z rzutu rożnego. Im bliżej było gwizdka na koniec pierwszej połowy, tym większa była przewaga Portowców. Szczególnie aktywny był Łukasz Zwoliński, jednak nie poskutkowało to choćby kontaktowym trafieniem.
Krótko po zmianie stron w dogodnej sytuacji znalazł się Krzysztof Piątek, lecz zamiast strzelać, zdecydował się podawać, co okazało się złym wyborem. Pogoń była najbliżej szczęścia w 53. minucie, gdy Adam Frączczak pocelował w słupek. Na dziesięć minut przed końcem Cracovia wyprowadziła groźny kontratak, ale Krzysztof Piątek uderzył zbyt mocno. Ostatecznie krakowianom udało się jednak postawić kropkę nad "i". W 89. minucie, oczywiście po rzucie rożnym, Krzysztof Piątek oddał głową, a futbolówka odbiła się jeszcze od Kamila Drygasa, zanim wylądowała w bramce.