

Od pierwszego gwizdka sędziego inicjatywa leżała po stronie graczy ze Szczecina. Grali oni lepiej i stwarzali sobie więcej sytuacji niż goście. Jedną z takich okazji miał już w 5. minucie Spas Delew, wtedy jeszcze z interwencją poradził sobie Jakub Słowik. Jednak już w 44. minucie Bułgar nie dał bramkarzowi żadnych szans. Asystę zaliczył Morten Rasmussen, a sam strzelec wykazał się dużym kunsztem, gdy przyjęciem na klatkę piersiową zwiódł kryjącego go obrońcę.
Po zmianie stron Pogoń potwierdziła swoją dominację. W 59. minucie na 2:0 podwyższył Adam Frączczak, który umieścił piłkę w siatce mimo trudnej sytuacji, bo musiał strzelać z ostrego kąta. Wydawało się, że na tym koniec emocji, ale w 70. minucie Piotr Celeban strzelił kontaktowego gola dla Śląska. Szczecinianie odpowiedzieli dziesięć minut później trafieniem Tomasz Hołoty. Wtedy podopieczni Tadeusza Pawłowskiego nie mieli już nic do stracenia. Udało im się trafić na 3:2 za sprawą Marcina Robaka, a w ostatniej akcji wykonywali jeszcze groźny rzut wolny. Na wyrównanie nie starczyło im jednak czasu.