

Na prowadzeniu znajduje się Legia Warszawa. Ma ona także zarówno najwięcej zwycięstw (9), jak też strzelonych goli (28) i przoduje w bilansie bramkowym (+14). Jednak pozycję tę drużyna Aleksandara Vukovicia zajmuje dopiero od dwóch kolejek. Nad szóstą ekipą w stawce ma zaledwie trzy punkty przewagi, co stanowi najmniejszą różnicę w obrębie czołowej "szóstki" na tym etapie sezonu. Przed nią szczyt klasyfikacji zajmowało jeszcze pięć zespołów: Jagiellonia Białystok, Pogoń Szczecin, Śląsk Wrocław, Lech Poznań i Wisła Płock. Najdłużej udawało się to Portowcom, którzy byli na czele po sześciu seriach spotkań, w tym po pięciu z rzędu (8. - 12.). Oni oraz Duma Podlasia są też jedynymi zespołami, które przez cały sezon nie wypadły z TOP-8. Najdłuższą serię zwycięstw osiągnęła zaś póki co Wisła Płock (6), najdłuższą serię meczów bez porażki zaś Śląsk Wrocław (9).

Jedyną ekipą bez porażki w roli gospodarza na własnym obiekcie pozostaje Śląsk Wrocław. On też ma najlepszą średnią punktową w tej roli (2,14). Jednak na razie podejmował u siebie siedmiu przeciwników. W związku z tym pod względem największej liczby punktów ustępuje Wiśle Płock, Piastowi Gliwice, Legii Warszawa i Cracovii. Te drużyny zgromadziły też najwięcej zwycięstw na własnym terenie (po 5). Największą skutecznościa zabłysnęli Wojskowi. Przy Łazienkowskiej 3 trafili do siatki rywali łącznie 20 razy, co daje średnią 2,5 na spotkanie. Z tego jednak dwanaście goli to efekt dwóch ostatnich meczów w stolicy. Ostatni raz większą sumę bramek w dwóch kolejnych starciach na własnym boisku zanotowała Wisła Kraków w sezonie 1975/1976 (13).

Tylko jedna drużyna w tym sezonie zdobyła więcej punktów po piętnastu kolejkach na wyjeździe niż u siebie. Wyjątek w skali ligi stanowi Pogoń Szczecin - jednocześnie najlepszy zespół w całej stawce w roli gościa. Poza swym obiektem zdobyła ona aż 17 punktów na 24 możliwe (70,8%). Jej średnia na wyjazdach wynosi 2,13. Ma ona też na koncie najwięcej zwycięstw, najmniej porażek oraz najlepszy bilans bramkowy. Najwięcej goli strzeliły w takiej roli jednak Jagiellonia Białystok i Lech Poznań (po 12). W gronie drużyn są też dwie ekipy bez wygranej w dotychczasowym przebiegu rozgrywek. To Wisła Kraków i Górnik Zabrze. Cały swój wyjazdowy kapitał punktowy wypracowały one dzięki remisom.

Ten sezon rozpoczął się od kolejki bez żadnej wygranej gospodarzy, co zdarzyło się pierwszy raz od 9-12 listopada 2012 roku. Był to też piąty taki przypadek w całym XXI wieku. Stopniowo jednak zespoły występujące na własnym terenie zaczęły dochodzić do głosu. Dziś to one mają wyraźną przewagę, choć współczynnik ich liczby zwycięstw w stosunku do całej liczby spotkań jest jeszcze nieznacznie poniżej poziomu 50% (44,2%). Najwyższe zwycięstwo na własnym terenie odniosła Legia Warszawa (7:0 nad Wisłą Kraków), na wyjeździe zaś - Piast Gliwice (3:0 nad KGHM Zagłębiem Lubin), Jagiellonia Białystok (3:0 nad Arką Gdynia) oraz Arka Gdynia (4:1 nad ŁKS Łódź).

Słabiej niż w poprzedniej edycji zmagań na tym etapie rozgrywek wypada póki co suma goli (wtedy: 339). I to mimo tego, że ta edycja przyniosła dwa bardzo rzadko spotykane, a wysokie rezultaty: 4:4 (pierwszy raz od sezonu 2013/2014) i 7:0 (pierwszy raz od 2004/2005). Z tego 137 goli (46,1%) należy do Polaków. Za to wyjątkowo często w tej edycji rozgrywek mają miejsce hat-tricki. Po trzynastu kolejkach było ich na koncie graczy PKO Bank Polski Ekstraklasy pięć, co zdarzyło się pierwszy raz od sezonu 2005/2006. Pierwszy raz w całym XXI wieku natomiast na takim etapie sezonu aż dwóch zawodników z jednego klubu zdążyło się popisać takim wyczynem. Ta liczba utrzymała się do samego półmetka rundy zasadniczej. Ponadto jeszcze odnotowano piętnaście dubletów, w tym jeden z samych rzutów karnych. Uzyskał go Petr Schwarz z Rakowa Częstochowa.

Wojciech Bajak