

Nie jest to na razie najlepszy sezon dla egzekutorów rzutów karnych pod względem liczby otrzymywanych szans. Podeszli oni do "jedenastek póki co tylko 27 razy, czyli dostali aż osiemnaście okazji mniej do wykazania się niż w poprzednich rozgrywkach na tym samym etapie.
W trzeciej kolejce po raz pierwszy od 16-19 lutego 2018 roku sędziowie w żadnym ze starć nie wskazali na "wapno". Wynik ten jeszcze został przebity w dalszej części zmagań. W dwóch ostatnich seriach spotkań pierwszej połowy rundy zasadniczej piłkarze bowiem także nie dostali ani jednej szansy na poprawę rezultatu po "jedenastce"! Taka passa zdarzyła się pierwszy raz od 14.-15. kolejki edycji 2015/2016.

Znacznie lepiej wypada natomiast skuteczność (85,2% vs 75,6%) w zakresie "jedenastek" porównując dwa ostatnie sezony. Aż osiem kolejek z rzędu trwała seria bez zmarnowanego rzutu karnego (od 11 sierpnia do 26 października) grazy najwyższej polskiej ligi. Piłkarze wówczas wpakowali w sieci aż piętnaście jedenastek z rzędu, co stanowiło najdłuższą passę od kwietnia-sierpnia 2015 roku (10 kolejek z rzędu bez pudła, 16 rzutów karnych wykorzystanych z rzędu). Najlepszą obecnie passę pod względem wykorzystanych prob z "wapna" posiadają aktualnie Śląsk Wrocław (12) przed Wisłą Płock (10). Obie ostatnio pomyliły się w grudniu 2017 roku.

Lechowi Poznań w tym sezonie sędziowie odgwizdali zaledwie siedem ofsajdów. To co najmniej dwa razy mniej od każdego z trójki indywidualnych liderów klasyfikacji - Michala Papadopulosa, Igora Angulo i Patryka Klimali! Średnio sędziowie boczni muszą sygnalizować takie zagrania w przypadku Kolejorza co 193 minuty. Obecnie legitymują się oni serią trzech spotkań z rzędu bez takiego wskazania, ale to nawet nie jest ich najlepszy wynik w obecnych rozgrywkach. Od 8. do 11. kolejki bowiem także nie spalili ani razu. W całym sezonie mają zaś już jedenaście spotkań (73,3%) bez żadnego ofsajdu. Poza nimi jeszcze tylko Legii Warszawa liniowi machają chorągiewką rzadziej niż raz na 90 minut. Łącznie zaś piłkarze zostali złapani w pułapkę w tej edycji zmagań 343 razy, co daje średnią 2,9 spalonego na jedno spotkanie. Najwięcej podyktowano w 12. kolejce (32, średnio - 4/mecz), najmniej - w 9. (12, średnio - 1,5/mecz).

W tym sezonie podyktowano już 1090 rzutów rożnych. Piłkarze wykorzystali dośrodkowania z tego stałego fragmentu gry w 42 przypadkach (3,9%). Najczęściej ta sztuka udawała się Legii Warszawa i Jagiellonii Białystok (po 5 razy). Korona Kielce z kolei jako jedyna nie zdobyła bramki dzięki takim zagraniom. Za to - wspólnie z Dumą Podlasia, Wisłą Płock i Śląskiem Wrocław - najlepiej broni się przed takimi zakusami ze strony swoich przeciwników. Cały kwartet tylko po razie stracił bramkę w ten sposób. Najwięcej kornerów w jednym spotkaniu miały zaś dotąd: Wisła Płock (15) przeciwko Cracovii i ŁKS Łódź (13) w starciu z Piastem Gliwice. Wśród kolejek króluje ostatnia seria spotkań przed półmetkiem (102) - jako jedyna przekroczyła trzycyfrową wartość.

Najmniej pracy w tym sezonie arbitrzy mają w starciach Jagiellonii Białystok. Ta drużyna zarówno najrzadziej fauluje, jak też najrzadziej jest nieprzepisowo powstrzymywana przez rywali. W obu tych klasyfikacjach jako jedyna ma średnią poniżej 14/mecz. Średnio w jej spotkaniach sędziowie dopatrują się 13,3 faulu. Częściej jednak to ona popełnia winę. Razem z nią takie proporcje mają jeszcze: Korona Kielce, Arka Gdynia, Raków Częstochowa, Śląsk Wrocław, Lechia Gdańsk, Cracovia i Górnik Zabrze, a zatem dokładnie połowa stawki. Najwięcej fauli popełniono w 11. i 14. kolejce (po 274), najmniej zaś w 6. kolejce (231). W jednym meczu najczęściej rywali nieprzepisowo zatrzymywali gracze Rakowa Częstochowa (31 razy z Pogonią Szczecin). Najczystszy mecz rozegrała z kolei Wisła Płock, która w starciu z Piastem Gliwice została ukarana zaledwie pięć razy.
