

Mecz między Cracovią, a PGE FKS Stalą Mielec będzie 153. spotkaniem w tym sezonie PKO Bank Polski Ekstraklasy, a to oznacza dokładnie połowę rozgrywek. Poza tym w programie soboty znajdują się jeszcze starcia: Radomiak Radom - Górnik Zabrze oraz Śląsk Wrocław - Korona Kielce.
Znaną pasją prezesa Radomiaka Radom, Sławomira Stempniewskiego, jest lotnictwo. Widocznie ta fascynacja przestworzami została przelana na graczy Zielonych. Trudno bowiem znaleźć klub, który lepiej od nich radzi sobie z ofensywnymi elementami w powietrzu. Radomianie mają najwięcej goli strzelonych głową drużynowo (8), a także lidera tej klasyfikacji indywidualnie - Pedro Henrique (4). Zespół ten ponadto oddał najwięcej strzałów (74) i strzałów celnych (18, tyle samo: Legia Warszawa i Lech Poznań) głową. W drugą stronę także potrafią zniwelować atuty rywali w tej sferze. W trzech ostatnich spotkaniach dopuścili tylko do dwóch strzałów głową przeciwników. Wzmiankowany już Henrique ma najwięcej wygranych pojedynków w powietrzu (80). Z kolei Raphael Rossi wygrał 13 z 15 pojedynków stoczonych w pięciu ostatnich meczach.
W tej kategorii mocnym przeciwnikiem dla nich może być Rafał Janicki z Górnika Zabrze. On z kolei w dwóch ostatnich starciach wygrał 7 pojedynków główkowych. W ogóle defensor ten w tym sezonie jest skutecznym wsparciem dla Daniela Bielicy w bronieniu dostępu do bramki. To on zablokował najwięcej strzałów konkurentów w bieżących rozgrywkach. Zdarzyło mu się to 31 razy, w tym czterokrotnie przed tygodniem przeciwko Pogoni Szczecin. Siłą Górnika Zabrze jest jednak ostatnio głównie regularna ofensywa. Ekipa Jana Urbana strzelała gole aż w trzynastu z czternastu poprzednich meczów (w tym w siedmiu z rzędu). W pięciu kolejnych spotkaniach oddała zaś trzydzieści cztery strzały celne (średnio 6,8/mecz). Sam Adrian Kapralik w czterech poprzednich potyczkach posłał piłkę na bramkę przeciwników dziewiętnaście razy.
WARTO WIEDZIEĆ:
Przeciwko Radomiakowi Radom rywale zmarnowali najwięcej okazji o xG powyżej 0,5 (5 - w tym 2 obronione, 3 pudła)
Najwyższa skuteczność dryblingów (58,1%)
Więcej informacji: tutaj
Nie ma nudy w meczach z udziałem tych drużyn. W czterech ostatnich starciach PGE FKS Stali Mielec padło szesnaście goli, co oznacza średnią 4/mecz. Trzy ostatnie wyjazdy zespołu z województwa podkarpackiego przyniosły zaś trzynaście bramek. Średnia za ten odcinek czasu wynosi więc z kolei nawet 4,33/mecz. W każdej z tych trzech potyczek w delegacji triumfator minimum trzykrotnie kierował piłkę do siatki przeciwników (3:1 - 4:0 - 3:2). Cracovia natomiast w 17. kolejce rozegrała obfite w trafienia spotkanie z Ruchem Chorzów. Pasy były na prowadzeniu w nim raz, Niebiescy - trzy razy, a ostatecznie zakończyło się na hokejowym wyniku 4:4. To pierwszy taki rezultat w najwyższej lidze od edycji 2019/2020. Zespół spod Wawelu pobił wtedy rekord swojego najbardziej okazałego remisu.
Zasadniczą różnicą jest to, że zawodnicy prowadzeni przez Jacka Zielińskiego rozmiłowali się właśnie w starciach zakończonych podziałem punktów. Triumfatora nie udało się wyłonić już w czterech z sześciu ich ostatnich spotkań. Za mielczanami natomiast seria dziewięciu starć bez takiego rozstrzygnięcia. Zwłaszcza z jej końcówki Biało-Niebiescy mogą być bardzo zadowoleni. Wygrali trzy razy, w jednym spotkaniu komplet punktów zgarnęli zaś przeciwnicy. W dwóch potyczkach bezpośrednio poprzedzających rywalizację z Cracovią pilkarze Kamila Kieresia musieli gonić wynik, a mimo to udało się zanotować dwukrotnie pełną pulę (od 0:1 do 2:1 z Górnikiem Zabrze i od 1:2 do 3:2 z Pogonią Szczecin).
WARTO WIEDZIEĆ:
Przy 15 z 18 goli PGE FKS Stali Mielec była asysta (83,3%)
Przy każdym z 8 ostatnich goli PGE FKS Stali Mielec była asysta
Więcej informacji: tutaj
Przy korzystnym splocie wyników, już w tej kolejce Śląsk Wrocław może zapewnić sobie pozycję lidera na czas przerwy zimowej. Musi w tym celu zwiększyć przewagę nad Jagiellonią Białystok, a także pilnować zapasu nad Lechem Poznań. Gracze Jacka Magiery mają wszelkie dane ku realizacji przynajmniej swojej części tego scenariusza. Obecnie są najdłużej niepokonaną ekipą w stawce. W czternastu ostatnich meczach zanotowali jedenaście zwycięstw i trzy remisy. Łącznie w tym czasie przegrywali jedynie przez 105 z 1260 minut gry! Stracili też zaledwie osiem goli, czyli inkasowali je średnio raz na 157,5 minuty gry. Ogółem w tej edycji mają najwięcej wygranych (11), meczów bez porażki (15) i najtrudniej im wbić bramkę - przeciwnikom udaje się to tylko raz na 109,3 minut gry. Ponadto zanotowali również najwięcej czystych kont w stawce (7).
Korona Kielce notowana jest trzynaście pozycji niżej. Ostatnio jednak przeżywa naprawdę niezły okres. W Fortuna Pucharze Polski awansowała do ćwierćfinału po wygranej z Legią Warszawa. W lidze natomiast nie przegrała ośmiu z dziewięciu i dziesięciu z dwunastu poprzednich spotkań. Na wyjeździe jej seria składa się z czterech kolejnych meczów z punktami, lecz trzy z nich to remisy. W ogóle zespół Kamila Kuzery upodobał sobie spotkania bez wyłonionego zwycięzcy. W siedmiu ostatnich meczach zanotował pięć takich rozstrzygnięć (do tego jedno zwycięstwo i jedna porażka). Z samym Śląskiem Wrocław Korona zdobywała punkty w dziewięciu z dziesięciu poprzednich spotkań. Ma także zauważalną przewagę w bilansie bezpośrednim (10:6 pod względem zwycięstw). Natomiast rywalizacja w obrębie tej pary stawia raczej na uprzywilejowanej pozycji ekipy pełniące rolę gospodarzy. Nie przegrały one bowiem jedenastu poprzednich potyczek.
WARTO WIEDZIEĆ:
Śląsk Wrocław ma najbardziej korzystną różnicę goli straconych, a goli oczekiwanych rywala (+8,25)
Adrian Dalmau (Korona Kielce) - 7 z 8 niezablokowanych strzałów tego piłkarza w tym sezonie było celnych
Więcej informacji: tutaj