

W meczach między tymi drużynami w Ekstraklasie gospodarze nigdy nie stracili więcej niż jednego gola, ani nie przegrali spotkania. O zachowanie tej serii dziś będzie starał się Radomiak Radom. Z drugiej strony Lech Poznań obierze sobie jej zakończenie.
RADOMIAK RADOM - LECH POZNAŃ
Dobiegła końca fenomenalna kampania Lecha Poznań w europejskich pucharach. Kolejorz jako pierwszy klub z Ekstraklasy dotarł do ćwierćfinału w rozgrywkach kontynentalnych w XXI wieku. Cel na końcówkę sezonu to przepustka do Ligi Konferencji Europy UEFA w następnej edycji. Wobec zwycięstwa Rakowa Częstochowa, w sobotę zespół Johna van den Broma, definitywnie utracił matematyczne szanse na mistrzostwo Polski. Jeśli jednak dziś wygra, to zniweluje stratę do Legii Warszawa do sześciu punktów na pięć kolejek przed końcem. Poza tym sam Lech musi uważać na peleton z tyłu - Pogoń Szczecin, a także Wartę Poznań. Za nim seria sześciu spotkań, w których naprzemiennie notował zwycięstwa i remisy. Jeśli to prawo sprawdzi się też w poniedziałek, to po 2:2 z Legią Warszawa, powinien dopisać do swego konta pełną pulę.
Lech Poznań przed 28. kolejką wraz z Legią Warszawa miał najdłuższe serie z golem strzelonym. W jedenastu kolejnych starciach zespół ten zdobywał przynajmniej jedną bramką. Z tego w czterech ostatnich meczach pokonywał bramkarzy rywali po dwa razy. Dla odmiany Radomiak Radom zmaga się ostatnio ze sporymi problemami ze skutecznością. W czterech ostatnich spotkaniach tylko raz jego gracze zaliczyli trafienie. To doprowadziło Zielonych do ostatniego miejsca pod względem goli strzelonych w 2023 roku (6). U siebie tylko raz w tym okresie posłał strzał w sieci przeciwników. Dokonał tego Raphael Rossi.
Ten problem w ataku stoi u podstaw pięciu meczów z rzędu bez zwycięstwa, co doprowadziło do dymisji trenera Mariusza Lewandowskiego. Zastąpił go Constanin Galca. Jako piłkarz mógł się pochwalić całkiem udaną karierą. Był on w składzie Rumunii na dwóch mundialach (1994 - ćwierćfinał, 1998 - 1/8 finału) oraz dwóch mistrzostwach Europy (1996 - faza grupowa, 2000 - ćwierćfinał). W roli trenera zadebiutuje w Ekstraklasie. Wcześniej jednak wygrał jednak mistrzostwo swego kraju, prowadząc Steauę. Poza tym pracował w Danii, Hiszpanii, Arabii Saudyjskiej. Stanie się on trzecim rumuńskim szkoleniowcem w najwyższej polskiej lidze po Danie Petrescu z 2006 roku w Wiśle Kraków i nieco już zapomnianego Virgila Popescu z Legii Warszawa na przełomie 1964 i 1965 roku.
WARTO WIEDZIEĆ: