

DOMINIK FURMAN (WISŁA PŁOCK)
W serca kibiców Wisły Płock wielkie nadzieje wlało podpisanie kontraktu z Domnikiem Furmanem. Po bardzo udanym okresie 2016-2020 w płockim klubie pomocnik trafił do tureckiego Genclerbirligi, z którego jednak odszedł już po roku trafiając ponownie w szeregi Nafciarzy. Jak dotąd fani płockiej drużyny z pewnością liczą na więcej.
Na początku obecnego sezonu zawodnik powoli odbudowywał swoją formę fizyczną. Gdy już złapał ciągłość i zaliczył jedyną w pierwszej połowie rozgrywek asystę, przyszedł kolejny uraz. Przeciętny okres w swoim wykonaniu 29-latek spuentował ujrzeniem dwóch żółtych kartek w starciu ze Stalą Mielec, a warto dodać, że już w 4. kolejce w potyczce z Piastem Gliwice gracz został ukarany bezpośrednim wykluczeniem.
GRZEGORZ SANDOMIERSKI (GÓRNIK ZABRZE)
W lepszym humorze od swojego kolegi z pola może być Grzegorz Sandomierski. Bramkarz podpisał w wakacje kontrakt z Górnikiem Zabrze, dzięki czemu zakończył półtoraroczną przygodę z rumuńskim CFR Cluj i otrzymał szansę reprezentowania czwartej już ekipy na poziomie PKO Bank Polski Ekstraklasy. Wcześniej grał w Jagiellonii Białystok, Zawiszy Bydgoszcz oraz Cracovii.
Golkiper jest pewnym punktem swojej drużyny – jak dotąd zanotował komplet występów ligowych. Plasuje się też w czołówce bramkarzy wykonujących największą liczbę podań, co może wskazywać na fakt, że koledzy często wykorzystują go w rozegraniu. Pod względem straconych bramek Sandomierski nie ma się czego wstydzić – wyciągał piłkę z siatki 21 razy, co stanowi szósty najniższy wynik w całej lidze.
MICHAŁ PAZDAN (JAGIELLONIA BIAŁYSTOK)
Wśród powrotów zawodników defensywnych wielkim echem odbił się także ten Michała Pazdana. Po wielu latach spędzonych w Legii Warszawa i za granicą, bohater mistrzostw Europy z 2016 roku zdecydował się na ponowną grę w Jagiellonii Białystok. I z miejsca stał się bardzo ważnym ogniwem ekipy z Podlasia.
Na ogół gdy Pazdanowi tylko dopisywało zdrowie, wybiegał w podstawowej jedenastce białostockiej drużyny. Jeżeli chodzi o stracone bramki, nie można jednak wyróżnić drużyny ze wschodu Polski na tle ligowych rywali. Musząc wyciągać futbolówkę z siatki 25 razy Jaga plasuje się w tym względzie w środku stawki.
JANUSZ GOL (GÓRNIK ŁĘCZNA)
W zdecydowanej większości pojedynków Górnika Łęczna wystąpił Janusz Gol. Pomocnik znany z występowania w GKS Bełchatów, Legii Warszawa czy Cracovii w piętnastu spotkaniach zanotował nawet dwa trafienia, z czego jedno było szczególnie ważne. W potyczce z liderem tabeli, Lechem Poznań, pozwoliło ekipie z Lubelszczyzny wywalczyć punkt.
W przypadku Gola na wyróżnienie zasługuje statystyka udanych odbiorów. Pomocnik ma ich na koncie aż 48, dzięki czemu ustępuje na tym polu tylko Tarasowi Romanczukowi z Jagiellonii Białystok oraz Michałowi Kaputowi z Radomiaka Radom.
BARRY DOUGLAS / RADOSŁAW MURAWSKI / ARTUR SOBIECH (LECH POZNAŃ) / PIOTR PARZYSZEK (POGOŃ SZCZECIN)
Na kilka letnich powrotów postawił także wspomniany Kolejorz. W przypadku najlepszego zespołu pierwszej rundy, póki co najcieplej można wypowiadać się o Barrym Douglasie. Szkot, który zna smak mistrzostwa Polski w barwach Lecha, rozegrał w pierwszej rundzie jedenaście pojedynków, w których zanotował dwie asysty, a także strzelił pięknego gola. Był to strzał bezpośrednio z rzutu wolnego z Bruk-Betem Termalicą Nieciecza.
Na większe zaistnienie w Lechu czekają Radosław Murawski oraz Artur Sobiech i to samo można powiedzieć o Piotrze Parzyszku z Pogoni Szczecin. Znany ze świetnej formy strzeleckiej w Piaście Gliwice napastnik występuje w drużynie Portowców regularnie, ale do siatki trafił tylko raz – we wrześniowej potyczce z Radomiakiem Radom. W ostatnich kolejkach pierwszej rundy snajper wypadł z podstawowej jedenastki i swoich szans musi szukać pojawiając się na murawie z ławki rezerwowych.
DAMIAN KĄDZIOR (PIAST GLIWICE)
Innym powracającym do naszej ligi graczem ofensywnym, który jednak może poszczycić się dużo lepszymi statystykami, jest Damian Kądzior. Skrzydłowy wywalczył sobie miejsce w podstawowej jedenastce Piasta Gliwice i odpłacił się trenerowi Waldemarowi Fornalikowi za zaufanie już dwiema bramkami i pięcioma asystami, dzięki czemu w tym drugim aspekcie plasuje się za plecami wyłącznie Flavio Paixao.
Siedem punktów 29-latka w klasyfikacji kanadyjskiej sprawia, że plasuje się w niej tuż poza pierwszą dziesiątką. Kądzior, który w dalszym ciągu nie porzucił reprezentacyjnych aspiracji, z całą pewnością w rundzie rewanżowej powalczy o znaczne poprawienie tego dorobku.
ADAM HLOUSEK (BRUK-BET TERMALICA NIECIECZA)
Wśród ligowców, którzy zdecydowali się na powrót do Polski, a znają smak wywalczenia mistrzowskiego tytułu w naszym kraju, należy wskazać również Adama Hlouska. Czech, były zawodnik Legii Warszawa, wystąpił w dziesięciu spotkaniach Bruk-Betu Termaliki Nieciecza.
Statystyki bocznego obrońcy nie powalają, bo to zaledwie jedna asysta, ale za to niezwykle cenna. 33-latek zanotował ją w spotkaniu ze Śląskiem Wrocław, który w niesamowitych okolicznościach beniaminek zwyciężył 4:3.
* * *
Na półmetku obecnego sezonu powroty zawodników na boiska PKO Bank Polski Ekstraklasy bez wątpienia można określić sformułowaniem „ze zmiennym szczęściem”. Najważniejszych rachunków dokonuje się jednak na sam koniec rozgrywek, dzięki czemu przed wszystkimi wciąż sporo czasu, aby się wykazać.