

W trzech sobotnich meczach zagra aż pięć z sześciu najlepszych drużyn tego sezonu po 13 kolejkach. Z TOP-6 zabraknie tylko Widzewa Łódź. Między sobą zagrają zaś PGE FKS Stal Mielec (6.) i Wisła Płock (2.) oraz Legia Warszawa (3.) i Pogoń Szczecin (5.). Lider Raków Częstochowa pod
PGE FKS STAL MIELEC - WISŁA PŁOCK
U tych dwóch drużyn rubryka goli oczekiwanych najmocniej przerasta rzeczywisty dorobek strzałów umieszczonych w sieci przeciwnika. PGE FKS Stal Mielec ma bowiem rejestr bramkowy o 7,62 wyższy od współczynnika. W przypadku Wisły Płock jest on lepszy o 6,57. Ma to ścisły związek z celnością obu drużyn przy strzałach zza pola karnego. Właśnie one bowiem najczęściej pokonywały bramkarzy przeciwników w ten sposób. Biało-Niebiescy dokonali tego sześć razy, Nafciarze ustępują im zaledwie jedną bramką, przez co dzielą drugi stopień klasyfikacji jeszcze z Lechem Poznań.
Oba zespoły ostatnio znajdują się w całkiem dobrej formie. Wisła Płock zdobyła 7 na 9 możliwych punktów w trzech kolejnych potyczkach. PGE FKS Stal Mielec jednak jeszcze ją przebija w tym okresie. Zdołała bowiem - jako jedyna obok Rakowa Częstochowa - wywalczyć komplet punktów w trzech meczach z rzędu. Jeśli dziś także dopisze do swego konta pełną pulę, to pierwszy raz od przełomu października i listopada 1988 roku zapisze na swoim koncie cztery wygrane w następujących po sobie spotkaniach w najwyższej polskiej lidze!
WARTO WIEDZIEĆ:
LEGIA WARSZAWA - POGOŃ SZCZECIN
Którą perspektywę przyjąć? Czy z całej historii Ekstraklasy, gdzie Legia Warszawa pokonała Pogoń Szczecin aż 64 razy, co jest najwyższym wynikiem w rywalizacji dwóch drużyn na tym szczeblu? Czy może z ostatnich lat, kiedy to Portowcy zdobyli 17 punktów przy zaledwie pięciu u rywala w bezpośrednich starciach? W obecnym sezonie akurat te dwie drużyny są bardzo blisko siebie. Dzielą je dwa punkty na korzyść Wojskowych. Obie uzbierały za to identyczną liczbę meczów bez porażki (po 10).
Legia Warszawa na swoim terenie to jeden z najmocniejszych zespołów. Zdobyła 16 z 18 możliwych punktów. Sięgając w głąb 2022 roku - z 13 ostatnich meczów u siebie wygrała jedenastokrotnie, raz zremisowała i tylko raz pozwoliła przeciwnikom wywieźć pełną pulę. Straciła też w roli gospodarza najmniej goli w tym sezonie (4, tyle samo: Wisła Płock i Raków Częstochowa). Czy jednak ta defensywa poradzi sobie z atakiem Pogoni Szczecin? Portowcy wraz z Wisłą Płock legitymują się najwyższą liczbą spotkań ze strzelonym golem (12) i minimum dwoma strzelonymi golami (8).
WARTO WIEDZIEĆ:
RAKÓW CZĘSTOCHOWA - KORONA KIELCE
Raków Częstochowa w tym momencie ma na koncie prawie 242% dorobku Korony Kielce w trwającym sezonie. To pokazuje skalę różnicy w obrębie tej pary. Częstochowski zespół jako pierwsza ekipa od Piasta Gliwice 2015/2016 po 13 kolejkach zdołał wypracować sobie aż pięć punktów przewagi nad wiceliderem. W tym momencie na swym koncie uzbierał ponad 74% możliwego wyniku do ugrania. Na swoim terenie z kolei aż... 90,5%! Pod Jasną Górą nie przegrał w całym 2022 roku, notując 11 zwycięstw i 4 remisy. Do tego dochodzi równa forma w defensywie. Golkiperowi ekipy Marka Papszuna, Vladanowi Kovaceviciowi, brakuje już tylko 19 minut do złamania bariery - jako pierwszy bramkarz w Ekstraklasie od Jakuba Szmatuły 2017/2018 - 600 minut bez straty bramki. Jeśli uda mu się to przez cały mecz, a koledzy z ataku dodatkowo także pokażą swe możliwości, to Raków zostanie pierwszą ekipą z serią 4 wygranych bez straty bramki od Pogoni Szczecin 2020/2021. Wyrówna też w ogóle swoją rekordową serię wygranych.
Pozornie Korona Kielce nie ma dużych szans na przełamanie tych ciągów sukcesów po stronie Rakowa. Jednak niezbyt pokaźny bilans bezpośrednich starć między nimi w Ekstraklasie akurat wskazuje na Złocisto-Krwistych. Właśnie oni byli pierwszym rywalem częstochowian w najwyższej lidze w XXI wieku. Stało się tak w inauguracyjnej kolejce sezonu 2019/2020. Wygrali wówczas 1:0. Przy okazji swój trenerski debiut w elicie zanotował wówczas Marek Papszun. W tym samym sezonie mierzyły się te dwie ekipy jeszcze dwukrotnie w Kielcach. W fazie zasadniczej Korona wygrała 3:0, na etapie finałowym zaś uległa 0:1.
WARTO WIEDZIEĆ: