
W niedzielę w bezpośrednim starciu zmierzą się urzędujący mistrz Polski, czyli Legia Warszawa, a także aktualny lider tabeli - Lech Poznań. W bój poprowadzą ich Czesław Michniewicz oraz Maciej Skorża. Obaj trenerzy mają wiele wspólnych punktów w swoich karierach zawodowych.
Od ich pierwszego spotkania w Ekstraklasie upłynęło już ponad 17 lat. Wtedy wydawali się na tle całej plejady barwnych ekstraklasowych osobowości ledwie trenerskimi "juniorami". Obu metrykalnie bliżej było do "30" niż "40". Dziś to natomiast utytułowani szkoleniowcy ze stażem sięgającym kilkunastu sezonów. W niedzielę już jako stateczni panowie poprowadzą drużyny w hitowym starciu między mistrzem Polski, a liderem rozgrywek.
TERMIN W AMICE
Kiedyś chlubą Wronek, niewielkiego miasta, niespełna 60 kilometrów na północny-zachód od Poznania, był miejscowy klub Amica. W szczytowym momencie zespół ten w trzech sezonach z rzędu zdobył Puchar Polski i dwukrotnie Superpuchar Polski. Grał również w europejskich pucharach. Udział w tych sukcesach miał w roli rezerwowego bramkarza przybysz z Pomorza - Czesław Michniewicz. Dość płynnie wszedł potem w końcówce swej przygody piłkarskiej w rolę szkoleniowca drugiego zespołu wronczan. W podobnym czasie w klubie tym drużyny młodzieżowe szkolił także absolwent warszawskiej Akademii Wychowania Fizycznego, radomianin - Maciej Skorża. W 2002 roku obaj nawet równolegle świętowali mistrzostwo. Pierwszy z nich wygrał rozgrywki III ligi z rezerwami, drugi zaś zdobył najważniejszy krajowy tytuł w kategorii juniorów starszych. Kilka tygodni potem Michniewicz porzucił piastowaną funkcję, a jego następcą w "dwójce" Amiki został właśnie dwa lata młodszy Skorża. Nie upłynęło kilkanaście miesięcy, a obaj "wychowankowie" trenerscy z Wronek spotkali się w elicie.
DEBIUT PRZED 34. URODZINAMI
W sezonie 2004/2005 wciąż stara gwardia trenerska trzymała się jeszcze mocno. Wisłę Kraków pospołu do mistrzostwa Polski doprowadzili 58-letni Henryk Kasperczak i 51-letni Werner Licka. Srebro wywalczyła Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski z 55-letnim Dusanem Radolskym za sterami, a do pucharów awansowała również - ustanawiając zarazem swój rekord najwyższej pozycji w lidze - Wisła Płock, prowadzona także przez 55-letniego Mirosława Jabłońskiego. Na ławkach można było dostrzec również Bogusława Kaczmarka (rocznik 1950, wtedy Górnik Łęczna), Mieczysława Broniszewskiego (rocznik 1948, wtedy GKS Katowice) albo Edwarda Lorensa (rocznik 1953, wtedy Górnik Zabrze). Powoli jednak wchodziła do gry nowa fala. Dziś ze szkoleniowców obecnych w lidze w tamtej edycji, wciąż w Ekstraklasie pracują właśnie dwaj przedstawiciele tej najmłodszej podówczas generacji - Maciej Skorża i Czesław Michniewicz. Obecny trener Legii Warszawa zadebiutował w Ekstraklasie nawet sezon wcześniej - już 21 września 2003 roku jako szkoleniowiec Lecha Poznań w starciu z Widzewem Łódź (1:1). Miał wtedy zaledwie 33 lata 221 dni. Skorża pojawił się zaś w elicie dziesięć miesięcy po nim, gdy w Amice zastąpił Stefana Majewskiego. Pod względem wieku jeszcze przebił dawnego kolegę z Wronek. W swym premierowym meczu (31 lipca 2004 roku - 2:1 z Odrą Wodzisław Śląski) liczył bowiem dopiero 32 lata 203 dni. W tym pierwszym wspólnym sezonie najwyższej polskiej ligi obie potyczki padły łupem młodszego z duetu (4:0 i 1:0). Tak samo całą kampanię to Amica skończyła wyżej niż Lech (6. i 8. miejsce) . Ostatecznie dzieliły ich od siebie 4 punkty.
PIERWSZE TROFEUM
Swoją gablotę z najważniejszymi krajowymi trofeami obaj zaczęli od ustawienia w niej Pucharu Polski. Czesławowi Michniewiczowi udało się to już w pierwszym sezonie pracy. Jako sternik Lecha Poznań w finale rozprawił się wtedy... ze swoim obecnym klubem - Legią Warszawa, wygrywając 2:1 w dwumeczu. Maciejowi Skorży droga po ten sukces zajęła nieco więcej czasu. Dopiero w trzeciej edycji na najwyższym szczeblu mógł dopisać na swoje konto to trofeum. Nadal pracował wtedy w Wielkopolsce, ale już nie w Amice, lecz Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski. Klub ten w finale rozgrywek powiódł do wiktorii 2:0 z Koroną Kielce. W tym samym sezonie zwyciężył też jeszcze w Pucharze Ligi (1:0 z GKS Bełchatów). A ponieważ jednocześnie KGHM Zagłębie Lubin z Michniewiczem u steru zdobyło wtedy mistrzostwo Polski, to wszystkie trzy najważniejsze krajowe trofea z edycji 2006/2007 trafiły w ręce tego duetu. Średnia ich wieku wynosiła wtedy zaledwie 36 lat!

MISTRZOSTWA PRZED 38. URODZINAMI
Mistrzowskie tytuły w trzech kolejnych sezonach - 2006/2007, 2007/2008, 2008/2009 - zdobywali tylko szkoleniowcy przed 38. urodzinami. Cały ten hat-trick to właśnie dzieło Czesława Michniewicza i Macieja Skorży. Do dziś nie zdarzyli się młodsi trenerzy od nich w XXI wieku z takimi sukcesami na koncie. Pierwszy z nich po trzech latach spędzonych w Lechu Poznań w październiku 2006 roku zastąpił Edwarda Klejndninsta w KGHM Zagłębiu Lubin. Miedziowi zajmowali wtedy 6. lokatę, o pięć punktów za liderującą Koroną Kielce. W pozostałych 21 spotkaniach do końca rozgrywek Czesław Michniewicz zdobył ze swoim nowym zespołem prawie 78% możliwego dorobku, wygrywając aż piętnastokrotnie i notując ledwie dwie porażki (1:3 z GKS Bełchatów i 1:2 z Górnikiem Łęczna). W dziewięciu ostatnich starciach, lubińscy gracze siedem razy dopisali sobie pełną pulę do konta, co spowodowało, że po przedostatniej serii spotkań wyprzedzili w tabeli GKS Bełchatów, a w finale zmagań świętowali triumf, wygrywając 2:1 z Legią Warszawa. To właśnie wtedy Manuel Arboleda zaprezentował światu swą słynną koszulkę z adresatami podziękowań, wśród których był również sam Michniewicz. Ten sukces w dobie hegemonii Wisły Kraków (5 mistrzostw i 3 wicemistrzostwa w 8 poprzednich sezonach) został uznany za sporą sensację. Biała Gwiazda wtedy była akurat w okresie licznych rotacji na ławce trenerskiej. W ciągu nieco ponad dwóch lat doszło w sumie do siedmiu zmian na tym stanowisku (Henryk Kasperczak -> Werner Licka -> Jerzy Engel -> Tomasz Kulawik -> Dan Petrescu -> Dragomir Okuka -> Adam Nawałka -> Kazimierz Moskal), co oznaczało roszadę średnio raz na niespełna 4 miesiące. Po zaledwie 8. miejscu w edycji 2006/2007 władze klubu postanowiły powierzyć losy drużyny w ręce Macieja Skorży. Szkoleniowcowi wciąż młodemu (35 lat, zaledwie dwa lata młodszy był obrońca tego zespołu - Cleber), ambitnemu, lecz już sprawdzonemu w Ekstraklasie w Amice Wronki oraz Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski (Puchar Polski), a także z nobilitującą asystenturą w kadrze Pawła Janasa na koncie. Oczekiwania wobec niego, przynajmniej w ligowym wydaniu, zostały przynajmniej zaspokojone. W pierwszej kampanii pod jego dowództwem Wisła Kraków wygrała rozgrywki z 15 punktami przewagi (rekord Ekstraklasy) i jedną porażką na koncie! Czyli tak jak Michniewicz po ten premierowy triumf w lidze sięgnął w swym czwartym sezonie pracy w elicie. W drugim było tylko nieznacznie gorzej (3 punkty przewagi, 4 porażki), ale i tak uzbierał średnią powyżej 2 punktów/mecz (2,13). Łącznie więc od 2003 do 2009 roku. Kluby prowadzone przez ten duet wywalczyły trzy mistrzostwa Polski (2-1 dla Skorży), dwa Puchary Polski (1-1), Puchar Ligi (Skorża) i Superpuchar Polski (Czesław Michniewicz). Nic dziwnego zatem, że to ci dwaj młodzi trenerzy byli uznawani za "okręty flagowe" polskiej myśli szkoleniowej.
GORSZE CZASY
O dziwo jednak obu zdarzył się okres, który nieco zachwiał ich pozycjami w polskiej hierarchii trenerskiej. Czesław Michniewicz zmieniał kluby jak rękawiczki. Od 2008 do 2017 roku zaliczył ich w sumie aż siedem (Arka Gdynia, Widzew Łódź, Jagiellonia Białystok, Polonia Warszawa, Podbeskidzie Bielsko-Biała, Pogoń Szczecin, Bruk-Bet Termalica Nieciecza). Zamiast splendoru bliżej było mu jednak co najwyżej środka tabeli. Dość powiedzieć, że najlepsze pod względem zajmowanych miejsc wyniki z tego okresu to 6. pozycje z Polonią i Pogonią. Jego średnia punktowa za te lata wyniosła 1,3/mecz, choć kunszt trenerski udowadniał wielokrotnie. Na przykład edycję 2015/2016 z Portowcami rozpoczął od dwunastu meczów bez porażki. Właśnie wtedy Maciej Skorża akurat wchodził w najostrzejszy wiraż swej kariery. Po jedenastu pierwszych kolejkach z pięcioma punktami, ośmioma porażkami oraz zawstydzającą pozycją outsidera na koncie pożegnał się z ówczesnym obrońcą mistrzowskiego tytułu - Lechem Poznań. Bardzo źle wyszła też jego przygoda z Pogonią Szczecin w kampanii 2017/2018 (9 punktów - 9 porażek i ostatnie miejsce po 14 kolejkach).
MŁODZIEŻÓWKI Z SZANSAMI NA IGRZYSKA
Obaj gorszy czas odwrócili jednak - przynajmniej częściowo - dzięki pracy w roli selekcjonerów reprezentacji młodzieżowych. Maciej Skorża po przygodzie z Legią Warszawa miał w sezonie 2012/2013 epizod w Ettifaq FC w Arabii Saudyjskiej. Zajął z nim ostatecznie 6. pozycję w miejscowej lidze. Widocznie zostawił po sobie także dobre wrażenie. Kiedy bowiem odszedł z Pogoni Szczecin, otrzymał angaż do reprezentacji olimpijskiej innego kraju z tego regionu - Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Zdobył z tą kadrą między innymi brąz Igrzysk Azjatyckich i grał w ćwierćfinale Pucharu Azji U-23. Tam choć wyszedł na prowadzenie z Uzbekistanem, to jednak ostatecznie poległ 1:5. Trzy pierwsze ekipy z tego turnieju otrzymywały przepustkę na igrzyska 2020. Był zatem zaledwie dwa zwycięstwa od udziału w tej imprezie. Również Czesław Michniewicz mógł się znaleźć w Tokio. Z reprezentacją Polski w tej kategorii wiekowej błyskotliwie przebył bowiem eliminacje do Mistrzostw Europy. Następnie w finałach zmagań w ciężkiej grupie z Hiszpanią, Włochami i Belgią ugrał aż sześć punktów! Gorszy bilans bramkowy zdecydował jednak, że to nie biało-czerwonym przypadł udział w olimpijskich zmaganiach
DŁUGIE OCZEKIWANIE NA MISTRZA
Kiedy w pierwszej dekadzie XXI wieku obaj jeszcze jako młodzi szkoleniowcy hurtowo zdobywali trofea, wydawało się, że mogą na długo opanować szczyty Ekstraklasy. Maciej Skorża nawet odchodząc z Wisły Kraków w marcu 2010 roku, zostawiał ją na 1. miejscu w tabeli. Ostatecznie jednak Henryk Kasperczak nie zdołał pociągnąć dzieła poprzednika i Biała Gwiazda zakończyła ten sezon na 2. pozycji. Bezpośrednio potem prowadził jeszcze Legię Warszawa, ale tu ostatecznie wywalczył dwa Puchary Polski i dwa brązowe medale. Mistrzostwo Polski udało mu się zapisać na swe konto dopiero z Lechem Poznań w edycji 2014/2015. Naczekał się więc więc sześć lat. I tak następna przerwa będzie dłuższa. Nawet jeśli wygra rozgrywki w tym sezonie z Lechem Poznań (obecnie jest liderem ze średnią punktową 2,2/mecz), to wyniesie ona aż siedem lat. Cóż to jednak jest przy liczniku Czesława Michniewicza. Od sukcesu z KGHM Zagłębiem Lubin w 2007 roku następny raz na szczycie znalazł się dopiero... czternaście lat później, już z Legią Warszawa, gdy uczynił z niej pierwszą ekipę z wynikiem powyżej 70% zdobytych punktów od kampanii 2013/2014.
WSPÓLNE KLUBY
Tak się zdarzyło, że obaj ci trenerzy szkolili drużyny swoich najbliższych przeciwników. Czesław Michniewicz nawet debiutował w Lechu Poznań na poziomie najwyższej polskiej ligi. Łącznie w tej roli poprowadził go 77 razy, z tego w trzydziestu z nich zanotował wygrane, dwudziestokrotnie padł remis, w pozostałych dwudziestu siedmiu musiał z kolei uznać wyższość rywala (bilans bramkowy: 115-110). Maciej Skorża trafił z kolei do Legii Warszawa po swoim szczytowym okresie triumfów w Wiśle Kraków, w 2010 roku. W sumie zakończyło się na sześćdziesięciu starciach, z których zwyciężył w połowie, w dwunastu zremisował, a w osiemnastu poniósł porażki (bilans bramkowy: 87-55). W ich biografiach znajdują się także dwa inne punkty styczne. Na samym początku swojej ścieżki trenerskiej Maciej Skorża zastąpił Czesława Michniewicza w rezerwach Amiki Wronki w 2002 roku. Potem zaś w Pogoni Szczecin, choć akurat w szeregach Portowców oddzieliła ich od siebie jeszcze roczna kadencja Kazimierza Moskala.
STAŻ PRACY
Podobna data debiutu w Ekstraklasie, ale i podobny staż pracy. Maciej Skorża w najwyższej polskiej lidze prowadził drużyny już w trzynastu różnych sezonach. Pod tym względem Czesław Michniewicz przebija go o dwie edycje. Również sumując same spotkania prymat jest po stronie obecnego szkoleniowca Legii Warszawa, choć obaj zdążyli przekroczyć próg 250 (304-268). Plasuje ich to teraz na 3. i 4. miejscu wśród aktualnych trenerów najwyższego szczebla. Ale gdyby już porównać zwycięstwa (137-123), zdobyte punkty (474-451), czy średnią punktową (1,77-1,44) górą jest Skorża. Mają również identyczny rozmiar najwyższej porażki. Obaj przegrywali maksymalnie czterema bramkami. Skorży zdarzało się to jednak rzadziej - zaledwie dwa razy (2004/05 - jako trener Amiki Wronki przeciwko Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski i 2010/2011 - jako trener Legii Warszawa z Wisłą Kraków). Michniewicz taki rezultat zanotował siedmiokrotnie. Po raz pierwszy w kampanii 2004/2005, gdy przeciwnikiem prowadzonego przezeń Lecha Poznań była... Amica Wronki z Maciejem Skorżą na ławce! Później młodszy z nich dokonał tego jeszcze raz w bezpośredniej batalii - między Wisłą Kraków, a Arką Gdynia 2008/2009. Michniewicz za to ma na koncie bardziej okazały triumf w rekordzie (6:0 z Górnikiem Łęczna jako trener KGHM Zagłębia Lubin 2006/2007). Przeciwnik pokonywał rywali maksymalnie pięcioma golami (trzy razy 5:0, jeden raz 6:1).
"BILANS BEZPOŚREDNI: 10 meczów - 3 zwycięstwa Czesława Michniewicza, 1 remis, 6 zwycięstw Macieja Skorży. Bramki: 8-15"